piątek, 30 grudnia 2016

CHATA WOLNA.

Zostało dwadzieścia kilka godzin do Nowego Roku. Dzieciaki już nie mogą się doczekać. Od rana chodziły podekscytowane, jakby Sylwester, był już dziś.  Zarówno Julka, jak i Mateusz w tym roku, spędzają ten wieczór, poza domem. Julka u koleżanki z którą ostatnio coraz częściej przebywa. Tej samej, której kupiła – Anna i Elsa puzzle Glam. Dziewczyny spędziły razem, cały dzisiejszy dzień. Planując Sylwestrowy wieczór. Mateusza też nie będzie.jest zaproszony do Jarka. Kolegi, który uratował towarzystwo od nudy. Przynosząc do szkolnej świetlicy grę 5 sekund. Jednym słowem, mamy chatę wolną J.

czwartek, 29 grudnia 2016

TROCHĘ RUCHU, DOBRZE NAM ZROBI.

 Ostatnie dni tego roku, są super. Przynajmniej jeśli chodzi o pogodę. Aż żal marnować go siedząc w domu.  Po śniadaniu, dzieciaki, chwilę grały w karty. Mateusz kupił sobie nową talię kart „auta – talia tematyczna”. Teraz grają na zmiane. Raz w Gdzie jest Dory?- gra Piotruś. Raz w inne gry, przy pomocy nowej tali  - „auta – talia tematyczna”. Dziś jednak odciągnołem ich od gry. Wykorzystując pogodę,wybraliśmy się na przejażdżkę rowerową. Zazwyczaj, gdy wybieraliśmy się na rowery. Mieliśmy zaplanowaną trasę. Miejsca, które chcieliśmy zobaczyć. Dziś celem był sam ruch na świeżym powietrzu. O ile Mateusz wczoraj  trochę się rozruszał na Sali ginnastycznej. To Julka od świąt prowadzi siedzący tryb życia. Albo ogląda bajki, albo układa puzzle. Jak choćby wczoraj, gdy układała z koleżanką puzzle Glam Anna i Elsa. W tej sytuacji, trochę ruchu na świeżym powietrzu dobrze jej zrobiło. Wróciliśmy przed zmrokiem. Mając kilka kilometrów za sobą. Nie wiem czy to zmęczenie, czy świerze powietrze. A pewnie jedno i drugie. Sprawiło, że dzieciaki przed  dwudziestą były w łóżkach. Niepamiętam, kiedy ostatnio poszły spać tak wcześnie i to z własnej woli.

środa, 28 grudnia 2016

ZIMOWA PIŁKA NOŻNA.

Julce chyba spodobały się puzzle Anna i Elsa  Puzzle Glam, bo zasiedziała się u koleżanki do puźna. Dopiero mama w drzwiach domu koleżanki, przypomniała jej, że od dawna powinna być już we własnym domu. Mateusz dziś, też miał problem z trafieniem do domu. Gdy  Julka wybrała się do koleżanki. On umówił sięz kolegami na grę w piłkę. Na szczęście nie na boisku, a na Sali ginnastycznej. Dyrekcja miejscowego gimnazjum, udostępniła na czas ferii świątecznych sale ginnastyczną. Na całe szczęście. Bo gra na boisku szkolnym. Zamienionym przez ostatnie deszcze w trzęsawisko. I temperaturze nie przekraczającej pięciu stopni. Mogłaby skończyć się w najlepszym wypadku przeziębieniem. A na pewno praniem zabłoconych ubrań. W przypadku Mateusza, też skończyło się tak, że mama musiała po niego jechać. Po tym jak już z kolegami skończyli grać w  piłkę. Skorzystali z okazji, że są większą grupą i mogą skorzystać ze świetlicy. Kolega Mateusza Jarek. Mieszkający naprzeciw szkoły. Poszedł do domu. Przyniósł grę 5 sekund i towarzystwo straciło rachubę czasu.

Ale przy tej grze to normalne.

I PO ŚWIĘTACH.

Tygodnie  przygotowań i dwa dni, które minęły jak z bicza strzelił. Dzieciaki mogą chociaż odpocząć po  świętach. Do szkoły wracają po Nowym Roku. Dla nas nie ma zmiłuj. Od wtorku powrót do rzeczywistości.  Rzeby chociaż Nowy Rok przypadł w sobotę, ale niestety. Nie tym razem.  I tak, my w pracy, a młodzież korzystając z wolnego czasu, może nacieszyć się prezentami z pod choinki.  Julka ma dziś odwiedzić koleżankę. Tę której razem z Mateuszem wybierali prezent gwiazdkowy. Do końca nie pochwalili się co kupili. Dopiero po wręczeniu dowiedzieliśmy się, że wybrali dla niej - Puzzle z brokatem. Anna i Elsa  Puzzle Glam, bo takie właśnie kupili. Puzzle są ozdobione delikatnym, pyłkowym brokatem i po ułożeniu mogą być super ozdobą pokoju dziewczynki. Oprócz  puzzli Anna i Elsa  Puzzle Glam. Mateusz z Julką kupili jeszcze -  kostki „Baby cubes na farmie”.  Teraz Julka idzie zobaczyć  prezent, który wybrała. Obrazki na pudełku nieoddają tego co realna zabawa. 

piątek, 23 grudnia 2016

TRZEBA SPRZĄTAĆ

Jednak zrezygnowali. Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej  wróciło do pudełka. Mam nadzieję, że to nie dla tego, że dzieciaki mają słomiany zapał. Że przeraziło je sześć tysięcy elementów. Gdy zapytałem, dlaczego zrezygnowali z układania Sklepienia Kaplicy Sykstyńskiej. W odpowiedzi usłyszałem, że dziś mają dużo zadane. Poza tym mama kazała im posprzątać pokoje. W końcu pojutrze właśnie Wigilia i Święta.  Jak znam życie, to tak posłuszni by nie byli, gdyby nie fakt, że po jutrze Wigilia. Nie chcą podpaść J. Mogłoby się okazać, że Mikołaj o nich zapomniał J.

czwartek, 22 grudnia 2016

PRZERWA W UKŁADANIU.

Puzzle – Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej, ciągle niegotowe. Mateusz z Julką, jakby stracili zapał.  Dobrze, że w domu, są dwa tak duże stoły. Inaczej dotychczasowa praca poświęcona na  ułożenie Sklepienia Kaplicy Sykstyńskiej, mogłaby pójść na marne. Wystarczyłoby, że w domu pojawiliby się goście i puzzle musiałyby trafić z powrotem do pudełka. Dziś, chyba też niedokończą. Co prawda, ze szkoły wracają wcześnie. Ale jeszcze wczoraj umawiali się, że po szkole idą na zakupy. Julka musi kupić jakiś prezent dla swojej koleżanki.  Mateusz wspominał coś, że widział nową grę planszową. Niestety niedosłyszałem jaką. Poza tym dziś świeci piękne słońce. Niesądze, by niechcieli z tego skorzystać. Wygląda więc na to, że Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej, będzie musiało jeszcze poczekać.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

JUŻ ZGODA.

Już zgoda.  Do południa, Mateusz z Julką, trochę się na siebie boczyli. To jest Julka, boczyła się na Mateusza. Za to, że nie pozwolił jej układać razem z nim puzzli – Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej.  Oboje dziś wrócili po dwóch godzinach lekcyjnych ze szkoły. Rozchorowała się wychowawczyni, a szkoła  nie zorganizowała jeszcze zastępstwa. Tak więc, niemal cały dzień mogli przeznaczyć na zabawę. Pod wieczór, doszli do porozumienia i oboje razem, próbowali ułożyć – Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej, które Mateusz zaczoł wcześniej.  Ładny obrazek, a i Mateusz z Julką, też tworzyli ładny obrazek. Razem pochylając się nad puzzlami. W pełnej zgodzie starając się dopasować drobne elementy układanki. Jednak dziś nie dali rady. Nie są nawet na półmetku. Puzzli z tylu elementów jeszcze nie mieli. Do tej pory największym zestawem był – zamek Hohenschwangau Bawaria. Też od firmy  Trefl. Jednak to tylko dwa tysiące elementów. Przy Sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej to bułka z masłem.

JA SAM.

Od ładnych kilku dni. A w zasadzie od początku grudnia. Mateusz z Julką, nie mówią na mnie inaczej niż Eugeniusz Krab. Wszystko po tym, jak kupili mi grę - Ananasowa  twórczość i Zjedz burgera.  Prezent od nich na Mikołaja. Od tej pory. Nie ma dnia, byśmy nie odwiedzali niejakiego  SpongeBoba  z Bikini Dolnego. Choć dziś z gry wyłamał się Mateusz.  Od rana chodził jakby w swoim świecie.  Jakby coś go gryzło. Na szczęście, to tylko moje mylne domysły. Okazało się, że wszystko jes ok. po prostu nie miał ochoty na grę . po obiedzie zabrał się za układanie swoich puzzli – Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej.  Które dostał na Mikołaja.  Sześć tysięcy elementów, to nie przelewki, to   robi wrażenie. Chcieliśmy z Julką przyłączyć się do układania. Jednak zostaliśmy, delikatnie mówiąc. Wyproszeni. Mateusz stwierdził, że sam je ułoży. Ok. julka była trochę zawiedziona. Padło chyba nawet jakieś – będziesz chciał grać w „Dory’s lost memory”  to też Ci  powiem, że będę grać sama. Mam nadzieje, że do wieczora się pogodzą.

wtorek, 6 grudnia 2016

ŻYCZENIA SPEŁNIONE.

Szósty  grudnia. Jak co roku. Rankiem  dorośli  udają, że śpią. Dzieciaki udają, że wierzą w Mikołaja i zaraz po przebudzeniu. Ruszają do swoich butów po prezenty od brodacza. Jak wcześniej pisałem. Dostałem zamówienie na  puzzle TREFL – Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej. To od  Mateusza. Julka zaś, zażyczyła sobie  „Dory’s lost memory” i „Mistakos”. Nie było wyjścia. Trzeba było kupić. Dzieciaki zadowolone ze spełnienia życzeń. Jednocześnie zawiedzione, bo będą mogły cieszyć się z prezentów. Dopiero po powrocie ze szkoły.   

środa, 30 listopada 2016

EUGENIUSZ KRAB.

Ananasowa twórczość i Zjedz burgera!. Grę o takim właśnie tytule, otrzymałem dziś od Mateusza i Julki. To niby prezent na Mikołaja. Mimo, że Mikołajki dopiero za kilka dni. Jednak dzieciaki nie mogły się doczekać, by dać mi prezent i zobaczyć moją minę, po wręczeniu gry - Ananasowa twórczość i Zjedz burgera. Akcja gry dzieję się w Bikini Dolnym, podmorskim mieście, gdzie mieszka SpongeBob i jego przyjaciele. Tam rozgrywamy  podmorski turniej!. Do  wyboru mamy dwie gry ze SpongeBobem ( bohater serialu amimowanego -SpongeBob Kanciastoporty ). Gry polegają na poruszaniu się po planszy. W pierwszej \"Ananasowa twórczość\" SpongeBob postanawia pomalować swojego Ananasa, w którym mieszka, a jego przyjaciele chcą mu w tym pomóc. Kto pierwszy zbierze komplet kart z różnymi bohaterami, ten wygra! W drugiej grze \"Zjedz burgera!\" mieszkańcy podwodnego miasteczka Bikini Dolne wygrali darmowe Kraboburgery w Tłustym Krabie, ale Eugeniusz krab, właściciel restauracji, robi wszystko, żeby ich nie dostali. Kto pierwszy zbierze komplet kart z tymi samymi bohaterami, ten dotrze do baru, otrzyma Kraboburgera i wygra!. Od dziś zostałem Krabem Eugeniuszem. To ustalili Mateusz z Julką. Dlatego też nie mogli się doczekać Mikołajek i chwili gdy wręczą mi gry  - Ananasowa  twórczość i Zjedz burgera. Hihrając się przy tym z mianowania mnie Eugeniuszem krabem.

         

wtorek, 29 listopada 2016

ZAWIERUCHA.

Ale zawierucha. Śnieg padał dziś nie tylko z góry na dół, ale i z prawej do lewej. W ten drugi sposób nawet bardziej. Nie szło wysunąć  nosa za drzwi. Mateusz z Julką, by nie dać się nudzie.przeprowadzili. rekonesans swoich puzzli. Po przejrzeniu zgromadzonej kolekcji. Wybrali puzzle, które kiedyś kupiła mu babcia  - Model stadionu Santiago Bernabeu (Real Madrid CF) – puzzle przestrzenne.  Starszyznę, czyli mnie, babcię i mamę bąbli, wzięło na 5sekund. Ta gra, chyba nigdy nam się nie znudzi.  Przy wybieraniu kolejnych prezentów dla dzieciaków. Trzeba, będzie zwrócić uwagę, by z prezentu mogli skorzystać i seniorzy J


poniedziałek, 28 listopada 2016

4 PORY ROKU CIĄG DALSZY.

Szukając prezentu na Mikołajki. Wróciłem do sklepu Trefl, jak wcześniej pisałem, by dowiedzieć się więcej o - „4 pory roku- Fun for everyone”. Zestaw zabaw, który zrobił na mnie duże wrażenie. Tam oprócz tego czego dowiedziałem się o zabawie patrząc na bawiące się dzieci znajomych. Dowiedziałem się, że - „4 pory roku- Fun for everyone”. To wspaniała zabawa integrująca dzieci  „pełnosoprawne” z niepełnosprawnymi. Pisząc o dzieciach niepełnosprawnych. Mam na myśli dzieci niewidome i słabowidzące, jak również dzieci niesłyszące. Dzieci mogą bawić się w szyfrowanie ucząca alfabetu brajla jak i oglądać  filmy z instrukcją w języku migowym. W zabawie jest też możliwość, by scenariusze zabaw i opowieści, które opisują to, co widnieje na obrazku, były czytane przez lektora. Pełny wachlarz możliwych zabaw  producent udostępnia na stronie - www.fun.trefl.com

Po przeczytaniu wszystkich dostępnych tam informacji. Łącznie z rekomendacjami specjalistów, na co dzień pracujących z dziećmi niewidomymi jak i głuchymi. Szczrze polecam ten produkt firmy Trefl. W ogóle to super sprawa, że ktoś pomyślał o dzieciach niewidomych i głuchych.  Brawo dla firmy trefl. Oby tak dalej.

niedziela, 27 listopada 2016

MIKOŁAJKI TUŻ TUŻ.

Do tej pory, na Mikołajki, prezenty, dla Mateusza i Julki  wybierałem sam. W ten weekend, to się zmieniło. Oboje przyszli do mnie i oznajmili mi, co chcą dostać na Mikołaja.mateusz zażyczył sobie puzzle TREFL – Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej.  Składające się z 6000 elementów. Wybór puzzli przez Mateusza, mnie nie zdziwił. Ma ich pokaźną kolekcję. Do tego dochodzą jeszcze – Puzzle z Twojego Zdjęcia od  firmy trefl, których ma już chyba cztery w kolekcji. Julka zaś zażyczyła sobie - „Dory’s lost memory” i „Mistakos” a dokładnie - Mistakos - Walka o stołki. Będzie meblowanie. Tak więc prezenty dla tej dwójki, mam zgłowy. Wystarczy tylko zamówić w sklepie internetowym Trefl. Teraz muszę wybrać coś dla reszty małolatów.

czwartek, 24 listopada 2016

4 PORY ROKU.

Dziś, będąc w odwiedzinach u znajomej. Odkryłem, wspaniały zestaw zabaw - 4 pory roku. Dzięki któremu, najmłodsi mogą poznać szystkie pory roku i ich symbole. Zmiany w przyrodzie, jakie zachodzą przez cały rok przedstawione zostały przez autora na 24 klockach ze specjalną warstwą dotykową. Do wyboru mamy 14 pomysłowych zabaw oraz zagadki-rymowanki. Wszystko to daje dziecku możliwość poznawania otaczającego go świata. Pazwala  zdobyć nowe umiejętności.Fun for everyone świetnie integrują,  uruchamiają  wyobraźnię dziecka. Przez dotyk,zmysł słuchu i wzroku. Dzieci Uczą się, jak wygląda świat odkrywany każdym z tych zmysłów. Naprawdę zrobiły na mnie duże wrażenie. Muszę poznać bliżej „4 pory roku- Fun for everyone”. To może być świętny prezent na Mikołaja.

środa, 23 listopada 2016

PERKOZ NA BIS.

Wczorajszy spacer do parku, tak się spodobał Julce i Mateuszowi, że dziś wybraliśmy się ponownie. Tym  razem jednak, aby uniknąć kilkukrotnego chodzenia do sklepu po chleb dla kaczek. Zrobiłem odpowiedni zapas,już po drodze do parku. Dziś też Mateusz z Julką  nie chcieli chodzić po innych częściach parku. Nie obchodziły ich wiewiórki biegające po drzewach, ani też kolorowe dzięcioły wystukujące  dziobami specyficzne melodie.  Mknęli parkowymi ścieżkami prosto nad staw z kaczkami i królem akwenu, Perkozem.  Ten jednak długi czas się nie zjawiał, a bez niego,nie było tak wesoło jak wczoraj. Mateusz z Julką  stwierdzili, że bez gwiazdy akwenu, to już nie to samo i idą do domu zagrać w 5 sekund, albo w Piotrusia Zootopię. Nawet już ruszyli w drogę powrotną i wtedy zjawił się  Perkoz. Slalomem, między kaczkami, podpłynął do brzegu. Gdzie z podniesionym dziobem, patrzył na nas, jakby nas poznał i czekał, aż zaczniemy rzucać chleb. I tu wystąpił problem, bo kaczki zjadły już wszystko.  Nie mogliśmy go tak zostawić. W dodatku, miny Mateusza i Julki, były tak błagalne, że chciał nie chciał. Musiałem iść do sklepu.

wtorek, 22 listopada 2016

PERKOZ.

Kożystając z super pogody wybraliśmy się z  dzieciakami na spacer do parku. Na wąskich ścieżkach,porozrzucane  były, liście klonu i dębu. Leżało też mnóstwo kasztanów, zrzuconych przez wiatr. Julka z tych liści, zrobiłabukiet dla mamy. Co bardzo ją ucieszyło. Przechodząc koło stawu gdzie pływały sobie kaczki. Mateusz z Julką zaczeli je karmić, te zaś zaczęły co raz bliżej do nas podpływać do stada kaczek dołączył Perkoz. Przechwytując co drugi kawałek chleba. Mieliśmy niezły ubaw, gdy ruszał po właśnie rzucony kawałek chleba.taranując przy tym każdą kaczkę jak pancernik małą żaglówkę. Mimo iż był od nich mniejszy. Właśnie ta różnica wielkości na niekorzyść Perkoza. Wywoływała w nas salwy śmiechu,, gdy poraz kolejny, mały Perkoz. Robił na szaro, stado kaczek. Mateusz żałował, że nie wziął aparatu. Mógłby nim nagrać filmik z Perkozem w roli głównej. Może innym razem. Nad stawem spędziliśmy ponad godzinę w ciągu której, kilka razy musiałem biegać do pobliskiego sklepu po chleb J. Do domu wróciliśmy rozbawieni i dotlenieni. Dzieciaki resztę dnia spędziły na grze w 5 sekund i  Kalejdoskop 50 gier. 

niedziela, 20 listopada 2016

MALOWANIE.

Foto puzzli z twojego zdjęcia z księżycem w roli głównej, nie będzie. Zostaną jednak piękne zdjęcia srebrnego globu. Mateusz zrobił kilka, naprawdę dobrych fotek. Teraz chwali się każdemu, kto nas odwiedza. Dziś  zaś Julka stała się malarzem pokojowym. Od dawna w planach, było malowanie jej pokoju. Do tej pory jednak, zawsze brakowało czasu, aż do dziś. Od rana, młoda pomagała w pracy. Najpierw przy zabezpieczaniu mebli, przed zachlapaniem farbą, a potem już przy samym malowaniu.kilka ostatnich dni przekonywała rodziców, by pozwolili  pomalować jej jedną ścianę jej pokoju. Udało się. Co prawda nie całą ścianę, bo tylko część znajdującą się nad biurkiem. To jednak wystarczyło, żeby Julka  się ucieszyła. Notywem, który wylądował nad biurkiem, był motyw z puzzli Barbie super księżniczka.  Najpierw mama zrobiła coś w rodzaju szkicu na ścianie. Następnie Julka zaczęła nanosić kolory. Wiedziałem,że młoda ma zdolności plastyczne. Nie myślałem jednak, że aż takie. 

środa, 16 listopada 2016

JAKI PIĘKNY KSIĘŻYC PATRZ.`

Wczorajszy dzień zaczął się poranną paniką. Julka z Mateuszem zaspali do szkoły. A w zasadzie, wszyscy zaspaliśmy. Wszystko przez księżyc. Dwa dni temu, znajdował się najbliżej ziemi. Najbliżej od 1948 roku. Z tego powodu, wszyscy czekaliśmy, aż się pojawi. Niestety nad naszą okolicą  zawisły deszczowe chmury. To jednak nas nie zniechęciło. W oczekiwaniu na księżyc, rozegraliśmy kilka partyjek – 5 sekund. Choć zaczęliśmy od wersji dla dzieci tj. 5 sekund junior, to szybko prześliśmy do wersji standardowej.  Dzieci uznały,że 5 sekund junior to gra dla dzieci J. Około północy, zaczołem wątpić, że uda nam się coś zobaczyć. Zaczołem myśleć o położeniu się spać, ale dzieciaki nie chciały o tym słyszeć. Mateusz nawet przygotował aparat z dużym obiektywem, by zrobić jak najlepsze zdjęcie. Kto wie . może kolejne foto puzzle z twojego zdjęcia. Co prawda nie wspominał o tym, ale możę?.
Czekanie opłaciło się. Dzieciaki miały nosa. Chwilę przed pierwszą, chmury rozstąpiły się i na nocnym niebie ukazałsię księżyc w pełnej krasie. Przy oknie rozległo się wow!!!. Drugie wow!, było rano. To jednak z podziwianiem pięknego widoku nie miało nic wspólnego.


piątek, 28 października 2016

NIE MA JAK ROWER.

Dziś się udało. Pogoda dopisała i mogliśmy wreszcie z Julką wyruszyć na rowery.  Wyruszyliśmy zaraz po obiedzie. Naszą starą trasą. Czyli najpierw wiatraki nad Wisłą. Potem tłocznia gazu.i … I tu zmiana.zamiast do lasu. Do leśniczówki, gdzie mieszka koleżanka Julki.pojechaliśmy prosto w kierunku Włocławka. Najpierw minęliśmy ANWIl. Potem kilka mniejszych zakładów i wskoczyliśmy na ścieżkę rowerową. Gdy powiedziałem do Julki, że zawracamy. Młoda powiedziała, że chce jechać dalej. Do samego miasta.Ok. Pojechaliśmy. Dotarliśmy do centrum. Tam Julka zobaczywszy KFC.  Poczuła ogromny głód J. Więc , aby dziecko nie przymierało głodem, przypięliśmy  rowery i weszliśmy na skrzydełka. Uśmiech sytej Julki – bezcenne. Po wyjściu z KFC. Wstąpiliśmy na  chwilę do EMPIKU. Chciałem kupić płytę Kazika, jednak nie było jej na stanie. Zato Julka skorzystała.  Kupiła sobie grę z seri Mały odkrywca idzie do szkoły – Ciało człowieka. Teraz ma trzy – Ekologia, Prehistoria i dinozaury {Dziś przyszły } oraz dzisiejsze  - Ciało człowieka. Po zakupach, zmuszeni byliśmy do szybkiej jazdy do domu;. Koniec października to nie lato. Dzień kończy się, bardzo szybko.  Ledwo zdążyliśmy przed zmrokiem.

środa, 26 października 2016

DESZCZ.

Od rana  przez chwilę zaświeciło słońce. Po całych tygodniach  angielskiej pogody, nawet chwila ze słońcem, powoduje zmiane nastroju na lepszy. Niestety to tylko chwila. Już przed południem, wróciły chmury i zrobiło się szaro i ponuro jak wcześniej. Po południu,  gdy Julka wróciła ze szkoły z nieba zaczęło siąpić. Wczoraj zanim jeszcze dzieciaki zaczęły grać w Ekologie. Z Julką planowaliśmy, że przejedziemy się trochę po okolicy rowerami. Już dawno nie były w użyciu. Dziś jednak też nie będą. No cóż, życie. Dzieciaki zasiądą do Ekologii, bo gra, którą zamówiłem – Prehistoria i dinozaury, jeszcze nie przyszła. A ja mam zaległe filmy do obejrzenia. Może dziś uda się coś obejrzeć.

SEGREGACJA RUSZYŁA.

Mały odkrywca idzie do szkoły- Ekologia już jest. Całe popołudnie Mateusz z Julką,  spędzili poznając nową grę. Poznając jej zasady, jak i warianty gry. Dopiero co udaóło się ich położyć do łóżek. Julka jak na razie segreguje surowce wtórne. Zgodnie z tym, co postanowiła w niedzielę, gdy odkryli z Mateuszem grę Ekologia. Przez trzy dni, a w zasadzie przez dwa, bo w niedzielę zaczęła późno. Zebrała już  worek butelek po napojach, trochę kapsli od tychże butelek. Przechwytuje wszystkie gazety, nawet te które są dopiero co przyniesione z kiosku. To powoduję lekką irytację jej  rodziców. Gdy już wyjaśnią , że nowych gazet ma nie zabierać, dopóki nie zostaną przeczytane. Młoda stwierdza, że i tak przeglądają tylko tytuły artykułów  i zpowrotem zbiera  gazety do siebie .zabawnie to wygląda. Jest jednak jedna rzecz która sprawia, że nie do końca jest zadowolonaze swojej zbiórki. W całym domu nie  ma, ani jednej puszki po piwie, ani innym napoju. Tak więc na metalach kolorowych na razie nie zarobi. Na Mateuszu gra Ekologia z serii Mały odkrywca idzie do szkoły. Mimo ,że polubił tę grę. Niewywarła, aż tak dobrego wpływu. Na dzień dzisiejszy  nie prowadzi żadnej zbiórki. 

poniedziałek, 24 października 2016

OD EKOLOGII DO DINOZAURÓW.

Wczoraj dzieciaki zamuwiły grę  „Ekologia”z serii  - Mały odkrywca idzie do szkoły. Dziś przyszło potwierdzenie zakupu. Jutro będą już grać w nową grę. Przy  okazji, jako, że tematem jest ekologia. Dzisiaj Julka stwierdziła, że będzie sortować odpady. Nimo, że w domu segreguje się je od dawna. To teraz, będzie robić to osobiście, a zebrane w ten sposób  sórowce wtórne sprzeda w pobliskim skupie. Zobaczymy. Mam nadzieję, że to nie będzie słomiany zapał z tą segregacją.  Z serii Mały odkrywca idzie do szkoły  w sklepie – TREFL jest jeszcze do nabycia  gra prehistoria i dinozaury. Gra Prehistoria i dinozaury polecana jest zarówno tym, którzy od dawna są zafascynowani dinozaurami oraz naszymi praprzodkami i dużo o nich wiedzą, jak i tym, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z najdawniejszymi dziejami życia na naszej planecie. Zawiera 150 ciekawych pytań o różnym stopniu trudności dotyczących prehistorii, przodków człowieka i dinozaurów. Dokładnie tak jak w grze – „Ekologia” tyle, że tym razem chodzi właśnie o duże stwory, które niegdyś zamieszkiwały naszą planetę. Na stronie sklepu wyczytałem, że wszystkie pozycje z serii zostały opracowane przez zespół specjalistów z różnych dziedzin: pedagogiki, filologii, logopedii, socjologii oraz psychologii. Każda z gier została przygotowana, by wspomagać rozwój poznawczy i intelektualny dziecka: rozwija myślenie logiczno-matematyczne, stymuluje rozwój słownictwa i zdolności komunikacyjne, ćwiczy koordynację wzrokowo-ruchową, trenuje pamięć i koncentrację, pobudza wyobraźnię oraz kreatywność. Po przeczytaniu takiego opisu. Stwierdziłem,że nie będę czekał, aż kurier przyniesie  grę – „EKOLOGIA”, żeby zobaczyć, czy wszystko zgadza się z opisem.zrobię dzieciaką niespodziankę i kupię im drugą grę z serii.

niedziela, 23 października 2016

EKOLOGIA.

Ostatnio wspominałem, że gdy zabraknie dzieciaką gier na deszczowe dni. Zawsze mogą skorzystać z oferty sklepu – TREFL.  Nie musiałem nawet im o tym mówić. Same na to wpadły. Dziś od rana, przeglądały internet. Szukając nowej gry planszowej. I znalazły. Właśnie w sklepie – TREFL. Gra „Ekologia”,  bo taki tytuł ma gra którą Mateusz z Julką wybrali. Przez producenta  polecana jest zarówno tym, którzy od dawna zafascynowani są środowiskiem oraz jego ochroną i dużo na ten temat wiedzą, jak i tym, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z ekologią. Gra zawiera 165 ciekawych pytań o różnym stopniu trudności dotyczących ekologii.  Podejrzewam, że na wybór gry, miał wpływ film o segregowaniu odpadów i recyklingu, który ostatnio obejrzeli. Stąd właśnie wybór gry – „Ekologia”. Szybka decyzja, kilka kliknięć myszką i pozostało już tylko oczekiwanie na kuriera.

sobota, 22 października 2016

CIĄGLE PADA.

Kolejny deszczowy dzień. Powoli już wszyscy zaczynamy być znudzeni tym stanem. Jedynie ogród dostał jakby drugie życie. Choć część roślin zaczęła na dobre przygotowania do zimy, zmieniając kolory liści. Powoli też już je zrzucając. To druga część przebudziła się po długotrwałej suszy i wypełnia ogród soczystą zielenią, jakby to była wiosna, a nie jesień. No ale to ogród, a „człowieki” już takie zadowolone nie są. Zbyt długie przebywanie w czterech ścianach jest szkodliwe dla psychiki. Choć osobiście, lubie spacer w deszczu.  Ale nie codziennie. Nawet Mateusz z Julką na widok deszczu za oknem, dostają ponurych min. Na szczęście zgromadzili pokaźną kolekcję gier planszowych i puzzli, które w taką pogodę okazały się wybawieniem od nudy. Po kilku dniach gry w – Kapsle Hokej. Teraz przyszedł czas na odkurzenie takich perełek jak- Memos - Kraina Lodu, czy  Kalejdoskop 50 gier. A na półkach jest jeszcze wiele pozycji do przejrzenia. Jest czym walczyć z nudą. Gdyby jednak tego okazało się za mało. Zawsze jest niezawodny sklep – TREFL.  

poniedziałek, 17 października 2016

HOKEJ

Od piątku w domu królują – Kapsle Hokej.  Produkt firmy Trefl.  Mateusz kupił je wracając z wycieczki szkolnej. Teraz z Julką, każdą wolną chwile spędzają przy planszy i pstrykają do bramki przeciwnika, aż miło.  Cały weekend nic innego nie robili. No może poza pracą domową.   Mama dopilnowała, by oboje nie zapomnieli o szkole. Patrząc z jakim zaangażowaniem grają w – Kapsle Hokej, myślę, że gdy rozpoczną się zimowe rozgrywki hokejowe. Będę miał z kim oglądać hokejowe mecze. Julka zapomniała, nawet o swojej ulubionej Dory.  Talia, Gdzie jest Dory, od kilku dni lezy w biurku.

środa, 5 października 2016

TO JEST MODEL.

Ale się pogoda „zkiepściła”. Wiatr hula z coraz większą siłą. Nie chce się wystawić nosa za drzwi. Julka wróciła ze szkoły z katarem. Babcia widząc w jakim jest stanie, przygotowała jej  ulubiony rosół. Jednak dziś młoda nie jadła ze smakiem jak zwykle. Mieszała łyżką w talerzu jakby szukała w nim złota. Skończyło się na zjedzeniu kilku klusek i stwierdzeniu, że nie jest głodna. Teraz obie siedzą na kanapie. Przykryte grubym kocem, oglądają Rodzinę Treflików. My z Mateuszem, trochę buszowaliśmy winternecie. Na stronach ze zdalnie sterowanymi  modelami  samochodów ciężarowych. W trakcie tych poszukiwań, trafiliśmy na  stronę sklepu Trefl. Mateusz znalazł tam SIKU - Autobus liniowy Wysokiej klasy model kolekcjonerski - zdalnie sterowany autobus miejski firmy Man w skali 1:87, wykonany z metalu. Zbudowany ręcznie, jest wierną kopią swojego pierwowzoru. Prawdziwe cacko. Wstyd przyznać, ale sam bym się takim cackiem pobawił. Nawet Julka, gdy skończyła oglądanie Rodziny Treflików,przyszła do nas, obejrzała autobus i  powiedziała, że sama by taki chciała. Muszę sobie to zakodować. Za dwa miesiące, będę miał mniejszy kłopot z wyborem prezentu pod choinkę.

piątek, 30 września 2016

RODZINA TREFLIKÓW.

Wczoraj Julka usadziła mnie przed telewizorem i  pokazała swój ulubiony serial „Rodzina Treflików”. Emitowany przez telewizję  ABC. „Rodzina Treflików” to nowy, polski serial, którego bohaterami są animowane lalki. Serial wyprodukowało Studio TREFL S.A.  Trefliki to rodzina psowatych, człekokształtnych stworków złożona z tatusia, mamusi, czteroletniego Treflika i jego siostry – sześcioletniej Treflinki. Serial wyróżnia się na tle innych animacji tym, że jest to musical. W każdym odcinku opowiadana jest inna historia, są dwie piosenki, które towarzyszą pokazywanym wydarzeniom i są bądź to zabawnym komentarzem do treści bajki, albo rozwinięciem akcji. Trefliki mają dziadka i babcię , którzy czasami ich odwiedzają. Jest także pan Jareczek, dozorca, który śpiewa i gra na gitarze własne piosenki oraz jego wnuczek Gonduś.  Niedaleko rodziny mieszkają król z królową, którzy przechadzają się w szatach, koronach i jeżdżą karetą, ale robią też normalne zakupy w sklepie spożywczym. Jest też pan Robobot, mały robot wynalazca. Trefliki mają także ciocię czarownicę latającą na miotle.  Wreszcie jakaś odmianaPo zalewie bajek przepełnionych agresją i słownictwem  nadającym się do emisji bardziej po 22-iej, a nie w paśmie dla dzieci.  Wreszcie jest bajka przy której spokojnie można zostawić dzieci. Bez obawy, że wychowamy jakieś potwory

NIE BYŁO TELEFONÓW ?

Foto puzzle z twojego zdjęcia z Julką w balowej sukni. Tak jak foto puzzle Mateusza , znalazły się na biurku pod szybą. Teraz oboje mają orginalne biurka. Orginalne na tyle,że każdy kto wchodzi do ich pokoju, nie może wyjść z zachwytu i zdziwienia za razem. Zachwytu , bo zdjęcia wybrane do Foto puzzli, naprawdę, są piękne. Ze zdziwienia zaś, bo mało kto wie, że coś takiego jest w ofercie firmy TREFL.Wczoraj do babci wpadła w odwiedziny jej znajoma, jeszcze z czasów szkolnych. Panie powspominały sobie tamte czasy. Siedząc przy kawie i przeglądając albumy ze zdjęciami. Przy okazji dzieciaki miały możliwość dowiedzieć się, jak wyglądała młodość ich babci. Jaka była wówczas moda. Jakie były rozrywki. Jakież było zdziwienie, gdy dowiedzieli się, że nie było wtedy telefonów komórkowych, bez których teraz nie mogą się obyć. Nie było tabletów. Nawet takich dla przedszkolaka jak na przykład  - Vtech – tablet przedszkolaka {super prezent dla malucha}. A internet to było science fiction.

Ale i im udało się zadziwić znajomą babci. Gdy oprowadzali  panią Basię po swoich pokojach, jej uwagę przykuły puzzle z ich własnych zdjęć . Bardzo jej się spodobały.  A  gdy zobaczyła w pokoju Mateusza  foto puzzle na których  oboje z Julką przepływają rowerem wodnym w krztałcie łabędzia  pod fontanną, była oczarowana. Stwierdziła, że musi zrobić niespodziankę swojemu wnukowi i zafundować mu  foto puzzle z jego zdjęcia. Wnuczek pani Basi jest w podobnym wieku co Mateusz i Julka. Na pewno ucieszyłby się z takiego prezentu.

czwartek, 29 września 2016

KOLEKCJA SIĘ ZWIĘKSZA.

Cały wczorajszy dzień zajeło mi porządkowanie ogrodu. Zaczołem od usuwania z trawnika krecich kopcy. Mały futrzak jak zwykle się postarał, bym miał co robić. Po południu przeszedłem do różaneczników. Zgodnie z planem z dnia poprzedniego. Gdy z Julką robiliśmy porządek na rabatach z różami. Wczoraj Julka też pomagała, gdy tylko wróciła ze szkoły. Przesmykiwała się, między krzewami różaneczników jak skrzat, pomagając mi w ściółkowaniu korąpodłoża pod krzewami. Mi ze względu na wzrost, byłoby ciężko dotrzeć w miejsca w które Julka docierała, bez problemu. Na koniec naszej działalności w ogrodzie, ogarnęliśmy jeszcze  mini wrzosowisko. Tu z kolei bezcenne okazały się małe stópki. Mieszczące się między wrzosami. I tak od krzaczka do krzaczka, zeszło nam do kolacji. Po pracy Julka nawet nabrała apetytu.  Normalnie ciężko ją przekonać do zjedzenia kolacji. Wczoraj  zadziwiła wszystkich , zjadając swoją porcję i prosząc o dokóładkę. Po kolacji, jak dzień wcześniej, rozegraliśmy kilka partyjek – Piotruś Gdzie jest Dory. W międzyczasie Julce przypomniało się o  - Foto puzzlach z   twojego zdjęcia.  A dokładnie o pierwszych – Foto puzzlach z twojego zdjęcia  jakie  zamówiliśmy. To była Julka na balu karnawałowym.  Szczeże powiem, że zapomniałem o tych puzzlach.  Dopiero młoda mi je przypomniała. Tak więc dzieciaki mają, nie  dwa, a trzy  własne – Foto puzzle z twojego zdjęcia. 

wtorek, 27 września 2016

OGRÓD.

Ostatnio trochę zaniedbałem ogród.  Zamiast pięknych kwiatów, są dorodne chwasty. Dziś trochę z nimi zawalczyłem. Pogoda jak na koniec września jest super. Więc praca przy kwiatach jest przyjemnością.  No, może poza usuwaniem  kłujących ostów. Wyciąganie z rąk mini igiełek, nienależy do przyjemności. Dziś na warsztat poszły róże.  Królowe ogrodu. Jak zwykle nieobyło się bez pokłutych rąk i igiełki ostu, to przy tym „pikuś”.  Ale jakoś poszło. Tyle tylko, że zajęło to sporo czasu. Poza chwastami, trzeba było ściąć przekwitłe kwiaty. Po pierwsze szpecą, po drugie są siedliskiem patogenów. Na kilku krzewach zauważyłem szkodniki i porażenie przez choroby grzybowe, także nieobyło się bez oprysku odpowiednimi środkami. I tak minął  dzień  popołudniem pomogły mi trochę dzieciaki. Choć nietrwało to zbyt długo, bo  do Mateusza przyszedł kolega i poszli do domu układać  Auta- color puzzle. Julka została trochę dłużej. Ścinała ze mną przekwitłe róże. w ramach podziękowania za pomoc w ogrodzie, obiecałem zagrać z nią w - Memos - Kraina Lodu  i partyjkę gry Piotruś - Fisher price.  Na partyjce się nie skończyło.  Do tego doszła jeszcze talia „Avenges”. Na jutro w planach jest rabata z rododendronami.  Julka obiecała, że po szkole mi pomoże. Oczywiście , potem mam znów z nią zagrać.

poniedziałek, 26 września 2016

WIZYTA W MUZEUM.

Sobotnia wycieczka do Muzeum Powstania Warszawskiego, była bardzo dobrym wyborem. Muzeum mieści się w starej elektrowni tramwajowej. Budynek został adoptowany na potrzeby muzeum. Wybudowany został w 1908 roku. Budynek jest ściśle związany z dziejami Warszawy - jest jednym z nielicznych zachowanych dziś przykładów architektury przemysłowej początku XX wieku, z piękną ceglaną fasadą, która teraz, w wyniku prac konserwatorskich, odzyskała swój dawny blask. W tym muzeum świat realny przeplata się z rzeczywistością wirtualną. Prawdziwy bruk i powstańcze pamiątki, a tuż obok sztuczne ruiny, ekrany plazmowe i telefony, z których można "dzwonić" do uczestników walk sprzed 72 lat. Masa gablot z eksponatami z epoki. W muzeum jest też kaplica. Na zewnątrz znajduje się też sciana pamięci. Jest też replika pojazdu zbudowanego przez powstańców- KUBUSIA. Duże wrażenie robi też dźwięk. Przede wszystkim dźwięk bijącego serca – dźwięk żyjącej Warszawy. Dźwięk ten z epoki. Bom­bardowanie, piosenka powstańcza czy modlitwa. Czasem mają większe odziaływanie niż eksponaty. Mateusz z Julką zaliczyli, chyba najciekawszą lekcję historii w swoim dotychczasowym życiu. Wracając z Warszawy, zatrzymaliśmy się w przydrożnym zajeździe, by zjeść coś ciepłego. Oczywiście dzieciaki, gdy tylko wysiedliśmy z samochodu, pobiegły prosto do sklepu. Wrócili trzymając w ręku  Auta- color puzzle i karty Auta- talia tematyczna. No ale zasłużyły na małe drobiazgi, choćby tym, że w muzeum zachowywali się wzorowo. Z zaciekawieniem słuchali przewodnika, ani przez chwilę niewykazując zniechęcenia, czy zniecierpliwienia.

piątek, 23 września 2016

KARCIANE POPOŁUDNIE.

Foto puzzle z twojego zdjęcia z Jezioraka, ułożone.wylądowały pod szybą na biurku Mateusza. Dziś przygotowania do wyjazdu. Jutro Warszawa.  Mateusz z Julką już przebierają nogami, zwarci i gotowi. No może nie nogami, a rękoma, bo popołudnie spędzili na grze w karty.w ruch poszły, chyba wszystkie talie Piotrusia. A trochę tego się uzbierało. Od Piotruś -„Gdzie jest Dory?  „Zootopia” .przez  Horoskop- talia tematyczna .Fisher price- gra Piotruś, po - Dobry dinozaur - gra Piotruś.

Ciekawe kiedy babcia nauczy grać młodzież w tysiąca. Znając jej zamiłowanie do kart, można się domyślać, że niebawem.

środa, 21 września 2016

WIELKIE UKŁADANIE.

W domu radocha.  Dzieciaki  wróciły ze szkoły i było wielkie wow.  Wow na widok – Foto puzzli z twojego zdjęcia. Od razu zaczęło się układanie. Ledwo można było oderwać ich na obiad. O dziwo nie było kłótni między nimi, co jest  żadkim obrazkiem. Jednak pięćset elementów to nie zabawa. Tym bardziej, że dużą częścią puzzli, jest tafla jeziora. Do wieczora nie dali rady.  Foto puzzle z twojego zdjęcia , są super. Niesamowicie mocno wciągnęły dzieciaki. Ale niestety, musiały przerwać. Na jutro mają sporo zadane. Niechętnie się rozstawali z foto puzzlami , ale jutro też jest dzień. I na pewno wrócą ze szkoły prosto do domu, by dokończyć układanie.  Mi na jutro przypadnie rola niani. Sąsiadka zostawia  mi pod opieką małego jorka. Mam nadzieję., że bestia mnie nie pożre.

TO JUŻ DRUGIE.

I  jest.  Rano kurier przyniósł przesyłkę z firmy -  Trefl. Lśniące – Foto puzzle z twojego zdjęcia. Po powrocie z kajaków. Mateusz wysłał do firmy trefl, zdjęcie, na którym przepływają pod fontanną na  małym jezioraku w Iławie.  To, które po długiej naradzie wybrali razem z babcią. Tak więc kolekcja  foto puzzli z twojego zdjęcia, staje się faktem. Jestem ciekaw jakie zdjęcie posłuży za temat kolejnych  fotopuzzli z twojego zdjęcia. Bo to, że to nie ostatnie, niepodlega dyskusji.  W sobotę planujemy wycieczkę do Warszawy.  Od dawna mamzamiar zwiedzić  Muzeum Powstania Warszawskiego. I wreszcie się to spełni. Może nawet  uda się zobaczyć coś więcej.  A młodzież, gdy wróci dziś ze szkoły, czeka niespodzianka. Drugie w kolekcji – Foto puzzle z twojego zdjęcia.

poniedziałek, 19 września 2016

RODZINKA DZIKÓW.

Poniedziałek to jakaś masakra. Czy weekend nie mógłby trwać do środy?. Człowiek miałby czas by odpocząć. Przez dwa dni, młodzież dała mi  nieźle w kość. W sobotę od samego rana Mateusz z Julką  okupowali mój pokój. Namawiając mnie na wycieczkę rowerową. Moje plany na ten dzień, były nieco inne. Nie było  w nich miejsca na czynny wypoczynek. Nie tym razem. Ten weekend miał być weekendem „leniwca”. Jakaś książka, trochę telewizji, żadnego wysiłku fizycznego. Jednak po kilkunastu minutach wysłuchiwania błagalnych jęków, dałem się namówić. Julka wybrała trasę. Mieliśmy zrobić pętlę wokół  kilku najbliższych wsi. Ruszyliśmy zaraz po śniadaniu. Kierunek wiatraki nad Wisłą. Dzieciaki narzuciły nawet całkiem niezłe tępo. Od wiatraków, ruszyliśmy  w kierunku tłoczni gazu.  Droga biegnie nad brzegiem Wisły. Z góry rozciąga się widok na ospale płynącą rzekę. Na tym odcinku zaliczyliśmy pierwszą górską premię.  Najpierw szybki zjazd, a potem ostro pod górę. To wystarczyło, by dzieciaki ujrzawszy sklep, ogłosiły przerwę na odpoczynek. Trzeba było uzupełnić płyny, a i na małe co nie co, też znalazło się miejsce. Przy okazji Julka wypatrzyła puzzle Dory wśród meduz  takie same jakie kupiła jakiś czas temu.  Posileni, napojeni, mogliśmy ruszyć dalej. Teraz do lasu. A dokładnie do starej leśniczówki.  Mieszka tam koleżanka Julki. Dziewczyny chodzą do tej samej klasy.  Ojciec Asi to mój dobry kolega. Tak więc, gdy dziewczyny zajęły się przeglądem lalek i kolekcji kart do gry Piotruś.  Między innymi Fisher price, czy - Horoskop- talia tematyczna. My z Mateuszem i ojcem asi, poszliśmy na ambonę myśliwską, która znajduję się na polanie, tuż za  domem. Na polanę często przychodzi łoś. Podchodzi pod same zabudowania.  Zaczailiśmy się tam na niego. Niestety tym razem nie przyszedł.  Zjawiła się za to, rodzina dzików. Mama i sześcioro maluchów. Julka, gdy usłyszała o rodzince dzików, stwierdziła, że dziś, też jedziemy na  wycieczkę. Tym razem jednak od razu do leśniczówki i dziś ona też idzie na ambonę.

poniedziałek, 5 września 2016

DZIEŃ Z DORY.

Po pierwszymm dniu w szkole. Dzieciaki  byłyy trochę przygnębione. Nie ma się czemu dziwić. Osiem godzin w ławce, to trochę dużo.  Na szczęście tyle godzin mają tylko raz w tygodniu.  Wracając ze szkoły,Julka na pocieszenie kupiła sobie -  puzzle Dory wśród meduz. Powoli  zbierze całąkolekcję. Poza  puzzlami-  Dory wśród meduz “. Ma też grę - Boom Boom gdzie jest Dory?” i Gdzie jest Dory? - gra Piotruś. I w niedzielę  wszystkie te gry, były w użyciu.  Julkę odwiedziły koleżanki ze szkoły. Początkowo miały  okupować trampolinę, ale pogoda spłatała im figla i chwilę po tym jak wyszły z domu do ogrodu, gdzie stała trampolina. Lunął   deszcz. Mimo,że padało tylko przez chwilę, to trampolina nie nadawała się już do użytku.tak więc resztę dnia , dziewczyny spędziły przy Dory. Dziś ciężko było Julce wstać do szkoły. Gdy chwilę temu wychodziły z babcią. Wyglądała jakby jeszcze spała J.

środa, 31 sierpnia 2016

DOMINO.

Jeszcze będąc w Iławie.  Julka kupiła Domino – świnka Peppa.  Jednak dopiero dziś  otworzyła pudełko   zapraszając wszystkich do gry. Dawno nie grałem w domino, więc z przyjemnością zasiadłem do stołu. Domino – Świnka Peppa to jak każde domino  gra ćwicząca pamięć i spostrzegawczość,.. Trzeba ułożyć klocki z ilustracjami i oczkami w taki sposób, aby stykające się pola miały taką samą liczbę oczek. Jeśli gracz wylosuje klocek, który nie pasuje
do ułożonych poprzednio,musi losować  kolejny aż do skutku lubmusi oddać ruch kolejnemugraczowi. Wygrywa gracz, który najszybciej pozbędzie się swoich klocków

lub zamknie grę, układając klocek pasujący do wyłożonych z obu stron. Układ klocków za każdym razem jest inny,to sprawia, że gra  się nie nudzi. Tak więc – świnka Peppa  wypełniła nam popołudnieostatnie popołudnie wakacji..    

wtorek, 30 sierpnia 2016

PREZENT DLA MAŁEJ LITKI.

Za dwa dni rozpoczęcie roku szkolnego. Julka już nie może się doczekać spotkania z koleżankami ze szkolnej ławy. Co innego Mateusz.  Z kolegami może i byy się spotkał, ale  ze szkołą już niekoniecznie.  Po południu Julka z mamą pojechały na zakupy. Ma  już wszystkie książki do szkoły. Nie ma jednak plecaka. Na szczęście wiedziała  jaki chce kupić. To ograniczyło  czas zakupów. Oprócz plecaka,  Julka z babcią, kupiły jeszcze -  Trefl Little Planet Baby Cubes na farmie - prezent dla małej Litki,  córki znajomych. -  Trefl Little Planet Baby Cubes na farmie – składa się z 10 kolorowych kostek różnej wielkości, które można układać w dużą wieżę lub inny, dowolny sposób.Dzięki super ilustracjom dzieci poznają życie na farmie oraz cyferki od 1 do 10.  Litka kończy  jutro dwa latka.  Dziewczyny, dobrze wybrały prezent. Trefl Little Planet to seria wyjątkowych produktów dla najmłodszych, zaprojektowana z myślą o wspieraniu rozwoju maluchów oraz dostarczaniu rodzicom gotowych i sprawdzonych pomysłów na wspólną zabawę.  Mateusz też załapał się na mały prezent. Babcia, kupiła mu  - Model stadionu Santiago Bernabeu (Real Madrid CF) – puzzle przestrzenne. 

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

KTÓRE WYBRAĆ?

 Dwie i pół godziny jazdy i byliśmy w domu. Akurat na obiad, przygotowany przez babcię. Julka była wniebowzięta. Na stole był jej ulubiony  rosół. Po obiedzie, dzieciaki zaczęły opowiadać babci jak było na kajakach. Ile zrobili  zdjęć. Poprosili też babcię o to, by pomogła wybrać im jedno zdjęcie z którego powstaną – „Foto puzzle z twojego zdjęcia”. I tu już nie było tak łatwo. Tyle zdjęć z których  większość mogłaby  zostać motywem foto puzzli.  Urowiec w pięknych okolicznościach przyrody.  My na kajakach, w tle marina w Siemianach i zacumowane przy  niej jachty. Czy wreszcie  fontanna na małym jezioraku i Mateusz z Julką przepływający  pod nią w łabądku. Po burzliwej dyskusj wybrali to ostatnie. Teraz tylko trzeba wysłać do firmy Trefl. Kto wie, może z czasem dzieciaki dorobią się własnej kolekcji  - Foto puzzli z twojego zdjęcia”. Gdy młodzież z babcią debatowała nad wyborem zdjęcia. My też mieliśmy  ciekawe zadanie. Mianowicie, trzeba było ogarnąć stos prania  po wyjeździe J.

WEEKEND WIŁAWIE.

Piękny weekend. Wyjeżdżając nad  Jeziorak, nawet nie przypuszczaliśmy, że trafimy na taką ładną pogodę. Może poza drugim dniem naszego pobytu tutaj. Wtedy trochę wiało, może nawet trochę bardziej. W sobotę stwierdziliśmy , że weekend spędzimy w Iławie.   Najpierw padł pomysł dopłynięcia tam kajakami. Jednak wtedy, musielibyśmy  nimi przypłynąć z powrotem. Tu mamy samochody. To jednak zajęło by większość naszego czasu. Z Siemian do Iławy jest około 22 kilometry. Wodą , bo asfaltem jeszcze więcej. Druga możliwość , to popłynąć kajakami do Iławy, A  z powrotem przywieźć je  w na przyczepce znów  do Siemian, tam skąd je wypożyczyliśmy. Wtedy jednak jedna osoba musiałaby i tak jechać do Iławy samochodem.  Więc zrezygnowaliśmy z płynięcia kajakami na rzecz samochodów w Iławie pierwsze miejsce, które odwiedziliśmy to promenada nad  Małym Jeziorakiem.  Mateusz, gdy zobaczył fontannę na środku jeziora , krzyknął , żeby dać mu  aparat fotograficzny.  Fontanna    i przepływający pod nią kajakarze to super fotka na  - „Foto puzzle z twojego zdjęcia” – Trefl. Przy okazji dowiedzieliśmy się  , że przepływanie pod fontanną, to miejscowa tradycja. Każdy kto pierwszy raz jest w Iławie na kajakach, musi przepłynąć pod fontanną na  „MAŁYM JEZIORAKU. My jednak zaczęliśmy od zdjęcia  do – „Foto puzzli – z twojego zdjęcia” – Trefl.  I  od odwiedzenia   galerii „ JEZIORAK”. Musieliśmy zaopatrzyć naszą  lodówkę .  gdy my chodziliśmy za  czymś czym można zabić głód J. Mateusz z  Julką ruszyli na rekonesans po całej galerii.  Gdy  wrócili.  Jedno miało w ręku ogromną zapiekankę, a drugie  Domino – świnka Peppa. Po zakupach ruszyliśmy   do  ośrodka „Leśna” gdzie wynajęliśmy nocleg. Zostawiliśmy tam  nasz dobytek i ruszyliśmy do portu w Iławie.  Z tamtąd promem na „Wielką  Żuławę”.  Największą wyspę na Jezioraku.  Tradycyjnie już  na nocleg dotarliśmyprawie o zmroku. W niedzielę z samego rana dzieciaki  powiedziały, że   muszą przepłynąć pod fontanną na małym Jezioraku. Dzień był trochę senny, a prysznic na środku jeziora mógł to zmienić.  Ruszyliśmy  więc chodnikiem nad Jeziorakiem  w kierunku małego  Jezioraka.tam promenadą doszliśmy do galerii. Od której zaczęliśmy zwiedzanie  Iławy. Przed galerią, na brzegu Małego Jezioraka można  wypożyczyć rowery wodne.  Od tradycyjnych po wyglądające jak łabędzie.  Co prawda to nie kajaki , ale ubaw był przedni. A może nawet większy, bo rower wodny nie płynie tak szybko i prysznic  chwilę trwał J.  Dziś wracamy do domu,. Wyjazd za niecałą godzinę tj. o dziesiątej.

piątek, 26 sierpnia 2016

DZIŚ NA UROWIEC.

Po wczorajszej wyprawie na Lipową wyspę, stwierdziliśmy,że  następnym razem musimy ze sobą zabrać  namioty.inaczej przyjdzie nam płynąć w ciemnościach. A to już nie jest  takie fajne.  Dziś przerwa w pływaniu.Wwczoraj   po powrocie. Zaproszeni zostaliśmy przez właściciela  naszego lokum, na ognisko, przy którym zeszło nam prawie do pierwszej w nocy. A że przy ognisku serwowane były nie tylko kiełbaski.  To dziś wstawanie zajęło nam nieco więcej czasu niż zwykle .  J   to znaczy nam dorosłym, bo młodzież  od samego rana  zdobywała miejscowy plac zabaw.  Gdy w końcu doszliśmy do siebie. Co nastąpiło dopiero, tuż przed obiadem. Stwierdziliśmy, że dziś idziemy na Urowiec. Trochę po pływać. Tym razem w pław. Podo ybno woda w tym jeziorze ma specyficzny skład. Skóra staje się  bardzo delikatna, wręcz aksamitna. jak tu nie spróbować .  Zabraliśmy ręczniki, koce i plecaki z  prowiantem.  I ruszyliśmy. Do Urowca jest jakieś trzy kilometry,możę trochę mniej,  więc chwilkę nam zajęło dotarcie na miejsce. Ale miejsce warte jest tego spaceru.  Przejrzysta woda,dookoła  wysoki  las, dzięki któremu nad jeziorem nie wieje wiatr.cisza spokój. Droga od Siemian, prowadzi prosto na pomost, na którym  rozłożyliśmy koce i oddaliśmysię kąpielą słonecznym. Oczywiście wcześniej wymoczywszy się w jeziorze. Miejsce jest tak malownicze, że nie mogłem nie zrobić kilku zdjęć z których, może wybiorę jakieś na „Foto puzzle z twojego zdjęcia” - Trefl. Puzzle, które zabrała ze sobą  Julka, podobają się każdemu kto je zobaczy.seryjne puzzle, może mieć każdy. A „Foto puzzle z twojego zdjęcia” – Trefl , będą zawsze orginalne i zawsze tylko nasze. W naszym przypadku, to zdjęcia z wakacji   jako materiał na „Foto  puzzle z twojego zdjęcia”.- Trefl, będą przypominać nam miło spędzone chwile nad mazurskimi jeziorami.

ARTUR I GERDA.

Ranek powitał nas zakwasami. Wczorajsza wyprawa na Bukowiec sprawiła, że dziś wiemy, że mamy ramiona i barki. J. Przed dzisiejszym pływaniem mieliśmy obowiązkową rozgrzewkę. Trzeba było doprowadzić mięśnie do stanu używalności. Po rozgrzewce  ruszyliśmy na Ostrów Lipowy. Tam odwiedziliśmy nieznane groby.  Według miejscowej legendy, są to groby Artura i  Gerdy. Dwojga kochanków. Pewnej nocy uciekając przed fornalem Sawicem, Wyznaczonym przez grafa  ojca Gerdy na fischermeistra  wód oblewających jego włości, który dostrzegł pewnego wieczora podczas obchodu wybrzeża, jak córka grafa zbiega ku jezioru i wsiada do rybackiej łodzi. Sawic pewien tego, że otrzyma sowitą zapłatę zarówno od grafa, jak i od ubiegającego się o rękę jego córki, bogatego kupca z Iławy. Z łakomym błyskiem w oczach pobiegł do dworu, by powiadomić o swym odkryciu grafa i kupca z Iławy. Graf rozwścieczony nieposłuszeństwem Gerdy, nakazał Sawicowi, by wezwał wszystkich rybaków z jego majątku i razem z nimi pojmał, jego wiarołomną córkę oraz jej podstępnego kochanka.rybacy z Wieprza, którzy już dawno temu obiecali sobie, że dadzą nauczkę rybakowi z Siemian za to, że pozwalał sobie łowić rybę w ich rewirze, wypłynęli w cztery łodzie na jezioro i ruszyli w pościg za uciekinierami.  Artur widząc zbliżający się coraz bardziej pościg rybaków z Wieprza w mig zrozumiał, że jedynym ratunkiem jest szybka ucieczka. Powiedział Gerdzie, by przesiadła się na rufę, tak by dziób łodzi uniesiony ku górze nie hamował biegu łodzi. Lecz Artur wiosłował sam, zaś na każdej łodzi rybaków było po dwóch wioślarzy i mimo szalonego wysiłku Artura odległość pomiędzy nimi malała metr po metrze. Gdy łódź uciekinierów była już na środku szlaku pomiędzy Bukowcem a Wyspą Lipową i od brzegu Lipowej dzieliło ich najwyżej trzysta metrów, jezioro nagle pokryło się siecią gęstych zmarszczek i chwilę potem powiał silny wiatr, - To oznaki nadchodzącej od południa letniej burzy. Łódź Artura była już blisko krańca wyspy i gdy wydawało się, że uciekający zaraz znajdą się pod bezpieczną osłoną jej brzegów rozległ się potężny huk gromu, a niebo rozdarła ogromna błyskawica. Artur oślepiony jej blaskiem zatoczył się i upadł na zawietrzną burtę powodując duży przechył. Do środka wdarło się jeszcze więcej wody i łódź wywróciła się do góry dnem, kryjąc pod sobą uciekających przed pościgiem kochanków. Dopiero dwa dni później, siemiańscy rybacy wracający z nocnego połowu, znaleźli u brzegów Lipowej Wyspy splecione ze sobą w mocnym uścisku martwe ciała Gerdy i Artura. Taka to legenda. Po dopłynięciu do wyspy, rozłożyliśmy koce i wykorzystując ostre słońce, trochę się po opalaliśmy. Ale tylko trochę, bo dzieciaki chciały zobaczyć groby Artura i Gerdy. Gdy  ja z dzieciakami poszedłem na groby . dziewczyny rozłożyły grilla i przygotowały nam coś na ząb. Po naszym powrocie, Mateusz z Julką  na widok grillujących się kieółbasek zaczeli mówić o ogromnym głodzie J. Gdy już każde z nas było syte, Julka przyniosła plecak z kajaku i wyjęła z niego swoją grę  • Memos - Kraina Lodu i „Avengers – gra Piotruś” z którą  od jakiegoś czasu się nie rozstaje. I tak znów zeszło nam do późna. Na następną wyspę chyba będzie trzeba wziąść namioty J

środa, 24 sierpnia 2016

W końcu wypłyneliśmy.

Wreszcie na kajakach. Choć dziś pochmurnej pogody ciąg dalszy. Jednak dziś nie ma wiatru, co za tym idzie, nie ma fal. Dzieciaki mogą płynąć z nami bezpiecznie, tym bardziej, że mają kamizelki ratunkowe. W razie wywrotki kajaku,są  bezpieczne. Od rana nie mogły się doczekać wypłynięcia na jezioro. Patrząc na niebo, obawiały się, że dziś teżnie popłyniemy. Choć mają ze sobą gry planszowe i nie tylko. To po wczorajszym maratonie karcianym. Gdzie prym wiodły -„Zootopia – gra Piotruś” i „Avenges – gra Piotruś”. Dziś  chciały się trochę rozruszać. Na hasło idziemy na  kajaki, aż krzyknęły z radości. A, że do jeziora jest kilkadziesiąt metrów od  naszego lokum, chwilę później, byliśmy już w kajakach. Na początek, popływaliśmy trochę w pobliżu mariny w Siemianach to tak na rozgrzewkę  po obiedzie, ruszyliśmy na wyspę Bukowiec. Znajduję się tam pole namiotowe. Plaża  na której między drzewami zawieszone są hamaki  w których można sobie odpocząć w chłodzie, gdy znudzi nam się słońce i woda. Są bujaczki dla dzieci. Przy plaży zakotwiczona jest duża tratwa na której też można się  opalać. Jest też bar  z ogródkiem. Wieczorami organizowane jest ognisko . Lubiący taniec,  też będą zadowoleni. Co wieczór jest impreza na świeżym powietrzu. Jednym  słowem „ful wypas”. Zabawiliśmy tam do późna. Ledwo zdążyliśmy wrócić przed zmrokiem. Jutro jak pogoda pozwoli, płyniemy na Ostrów Lipowy. Kolejna wyspa na Jezioraku.

wtorek, 23 sierpnia 2016

PARTYJKA ZA PARTYJKĄ.

 Dziś od rana, planowaliśmy wypad na głęboką wodę. Niestety pogoda pokrzyżowała nam plany.  Chmury zawisły nad Jeziorakiem.  Jeszcze przed wyjazdem  ustaliliśmy, że ten wypad spędzimy na kajakach. Dla nas taka pogoda była super. Mimo, że było pochmurno i wiał wiatr.  Dzięki któremu na jeziorze  były całkiem spore fale. Jednak dla dzieci to było zbyt niebezpieczne. Mimo, że nie płynęłyby same, bo kajaki są dwuosobowe. Zawsze pilnujemy by na  kajaku było jedno dziecko i jedna osoba dorosła. To przy dzisiejszych  falach woleliśmy dmuchać na zimne. Jak nie trudno się domyśleć młodzież była niezadowolona. W tym roku już spróbowali pływania na kajakach i bardzo im się to spodobało.  Po śniadaniu ,mimo, że dziś nie pływaliśmy. Poszedłem rozejrzeć się, gdzie można wypożyczyć kajaki. Mateusz z Julką, najpierw  opanowai hamak, które rozwieszone były między drzewami, tuż za miejscem przeznaczonym na ognisko.  Szybko jednak przenieśli się  na taras. Gdzie pod szklanym zadaszeniem, rozstawione były stołyz drewnianych bali. Julka przyniosła karty -„Zootopia – gra Piotruś” i zaczeli rozgrywać partię za partią. Szybko dołączyli do nich Olek i Ania. Dzieci naszych sąsiadów z  pokoju obok. Są w podobnym wieku. Przyniosły ze sobą także grę Piotruś „Avenges”.   Ja w tym czasie zrobiłem kilka zdjęć okolicy.  Może i ja zafunduję sobie –„ Foto puzzle ztwojego zdjęcia” w firmie Trefl.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Jeziorak.

I dotarliśmy nad Jeziorak. Zajęło nam to prawie trzy godziny, ale było warto. Siemiany, bo tu właśnie wylądowaliśmy, są  super. Zatrzymaliśmy się w starej szkole podstawowej. Adaptowanej na pokoje letniskowe. W tym samym miejscu mamy restaurację i miejsce na ognisko. Sklep piętnaście metrów od ogrodzenia obiektu. Jezioro, mniej niż sto metrów. Jednym słowem - bajka. Pokoje może nie są luksusowe, ale to nie problem. Jeziorak wynagrodzi wszystko. Dwadzieścia osiem kilometrów jeziora, wyspy, zatoczki, las. A dla tych, którym to nie wystarczy, oddalone o niecałe trzy kilometry jezioro Urowiec. Głębokie na ponad  36 metrów. Jezioro ma bardzo przejrzystą wodę. Przyjeżdżają tu nurkowie z całej polski. Dziś tylko zamoczyliśmy nogi. Po przyjeździe trzeba było wnieść bagaże na piętro. Mateusz z Julką, gdy tylko wylądowaliśmy w Siemianach. Od razu znaleźli sobie towarzystwo.   A, że bez opieki dorosłych nie mogą iść nad jezioro. Pierwszą rzeczą jaką wypakowali z  plecaków, były – Foto puzzle – Trefl.  Julka z dumą chwaliła się swoją pamiątką z gór. Mateusz oczywiście nie zapominał  wtrącać, że to  jego zasługa, że to właśnie on  jest autorem zdjęcia  - Foto puzzli – Trefl. Muszę przyznać, że – Foto puzzle ze swojego zdjęcia – Trefl. Zrobiły wrażenie nie tylko na dzieciach, ale i na dorosłych. Usłyszałem co najmniej kilka deklaracji zrobienia sobie takich samych – Foto puzzli ze swoich zdjęć  od wypoczywających w  ośrodku wczasowiczów. Dziś było spokojnie.  Jak wcześniej pisałem, zamoczyliśmy tylko nogi. Jutro idziemy na głęboką wodę.

OTO PUZZLE.F

Dziś  kurier przyniósł - Foto puzzle.  Mateusz z Julką, po powrocie z gór. Stwierdzili, że wybiorą najładniejsze zdjęcie i wyślą je do firmy Trefl. Tam zrobią z tego  zdjęcia Foto puzzle. To będzie pamiątka z wycieczki. Gdy już ochłonęli po podróży. Gdy już opowiedzieli wszystkie przygody, które przeżyli. Zabrali się do segregowania zdjęć. Trochę się przy tym sprzeczając, co do tego gdzie dane zdjęcie było zrobione. O ile w przypadku zdjęć Julki  ustalenie było proste, bo robiła zdjęcia telefonem z włączoną lokalizacją. Wtedy we właściwościach zdjęcia, oprócz jego rozmiaru. Można znaleźć nazwę miejscowości w której zostało wykonane. To w przypadku zdjęć Mateusza już tak łatwo nie było. Ale dzięki jego zdjęcią, można było zlecić zrobienie Foto puzzli - TREFL. Zabrał ze sobą lustrzankę, którą można robić zdjęcia o wysokiej rozdzielczości. To warunek otrzymania dobrej jakości zdjęcia. W przypadku Foto puzzli  ma to również ogromne znaczenie. Inaczej  po powiększeniu do żądanych rozmiarów, obraz będzie niewyraźny.  Dzieciaki jako zdjęcie na - Foto puzzle – Trefl,  wybrali zdjęcie na którym widać Trzy korony. Zdjęcie zrobione z tratwy płynącej Dunajcem. Trzeba przyznać, że to był bardzo dobry wybór. Puzzle robią wrażenie. Jutro wyjeżdżamy z całą ekipą nad Jeziorak. Może i z tamtąd powstaną pamiątkowe Foto puzzle – TREFL.  

poniedziałek, 27 czerwca 2016

A jednak nie tylko tablet.

Mateusz z Julką już spakowani. Jutro o 6:00 wyjazd do Zakopanego.Julka, jak wcześniej mówiła. Zabrała ze sobą puzzle - Batman v Superman. Aby miała co robić, gdy będzie padał deszcz. Pożyczyła też od Agnieszki karty Piotruś – „Zootopia” . Mateusz w cześniej mówił, że jedyną rzeczą jaką weźmie na wycieczkę  będzie tablet. Jednak zmienił zdanie. Od piątku nierozstaje się ze sprzętem do baniek mydlanych i magiczną skarbetką - “ Messi FootBubbles” 

niedziela, 26 czerwca 2016

Było ciężko.

Kolejny dzień wspólnego kibicowania, mojego i Natali. Dziś  a w zasadzie wczoraj, bo jest środek nocy. Przeżyliśmy niezły horror. Mecz Polska – Szwajcaria. I znów jak w poprzednim meczu, mogliśmy objąć prowadzenie już w pierwszych minutach, ale to byłoby zbyt proste. Trzeba było poczekać do 39 minuty ; odważny rajd Grosickiego, który zagrał piłkę w poprzek pola karnego, przepuścił ją Milik, a Błaszczykowski trafił między nogami interweniującego bramkarza. W domu rozległ się krzyk –jeeeeeeest!!!. Nawet bąble, nomen omen puszczające bąble, to znaczy bańki mydlane –„MessiFootBubbles”. Dołączyły ze swoim tańcem zwycięzców. Objęci za szyje zaczeli podskakiwać z radości. Ale mecz trwa dalej. Akcja za akcje. Aż do 82 minuty. Prawdopodobnie  najpiękniejszy gol tychmistrzostw  Shaqiri uderzył przewrotką z linii pola karnego, piłka jeszcze odbiła się od słupka. Wszystko zaczyna się od początku. Niestety do końca podstawowego czasu , nieudaje się roztrzygnąć spotkania. Dogrywka dwa razy po 15 minut nie daje zwycięzcy. Rzuty karne. Polacy bezbłędnie, Xhaka obok bramki. I znów bąble odkładają -“Bańki mydlane Messi FootBubbles” i znów zaczynają taniec zwycięzców. Tym razem ja i Natalia dołączamy do nich. 

piątek, 24 czerwca 2016

Żąglerka.

I  wreszcie wakacje. Julka z Mateuszem wrócili z cenzurkami. Julka, gdy tylko wysiadła z samochodu mamy, od razu zaczęła oznajmiać wszystkim, jaką jest dobrą uczennicą. I że już nie może doczekać się rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Wtedy też rozpocznie naukę w pierwszej klasie. Co innego Mateusz. Dla niego myślenie o nowym roku szkolnym, godzinę po rozpoczęciu wakacji, to jakieś nieporozumienie. No, ale on pierwszą klasę ma już za sobą, a Julka dopiero rozpoczyna    przygodę z edukacją. Przedszkole bardzo jej się podobało, może dlatego nie może się doczekać, gdy zasiądzie w ławcepierwszoklasisty. Gdy emocje związane z zakończeniem roku szkolnego już opadły. Dzieciaki zaczęły bawić się bańkami mydlanymi - Messi FootBubbles”. Tymi, które Mateusz kupił wczoraj w drodze na przedstawienie związane z nocą świętojańską . Bańki Mydlane MESSI FootBubbles Matchset, to świetny zestaw do puszczania baniek mydlanych. Bardzo dobry płyn, dzięki któremu bańki są bardzo wytrzymałe.
W zestawie, są także specjalne skarpetki dzięki którym można wielokrotnie podbijać pojedyńczą bańkę stopami a bańka nie pęknie!
Bańkami  MESSI FootBubbles można bawić się tak długo, jak potrafimy. Im więcej będziemy trenować , tym lepszymi graczami  się staniemy. Możemy wymyślać własne triki.

  Mimo, że Mateusz, bawi się bańkami „MESSI FootBubbles” od wczoraj, a Julka dopiero dziś spróbowała tej zabawy. To wcale nieustępuje sprytem i wyobraźnią  Mateuszowi. W pewnym momencie założyła dwie magiczne skarpetki na dłonie i zaczęła żąglować bańkami mydlanymi jak zawodowiec. Została za to nagrodzona brawami od nas wszystkich, łącznie z Matuszem.

czwartek, 23 czerwca 2016

Noc świętojańska.

Jutro zakończenie roku szkolnego. Bąble już nie mogą się doczekać. Ale to dopiero jutro. Dziś w przedszkolu Julki odbyły się przedstawienia związane z obchodami nocy świętojańskiej. Po imprezie w przedszkolu wszyscy zostali zaproszeni na występ  Zespołu Pieśni i Tańca „Kujawy” w magicznej scenerii Parku Sienkiewicza we Włocławku, nad rzeką Zgłowiączką. Zespół  tradycyjnie już przedstawił widowisko pt. „Noc Świętojańska”. Przygotowana inscenizacja obrazowała obrzędy dawnych społeczności związane z letnim przesileniem – najkrótszą nocą w roku: puszczanie wianków, tańce wokół ogniska, muzyka, pieśni, wróżby oraz oczywiście szukanie kwiatu paproci. Puszczanie wianków jest tradycją związaną z obchodami sobótkowymi i nocą świętojańską. W zabawie tej biorą udział panny oraz kawalerowie a dotyczy ona zamążpójścia i wyczekiwanej miłości. W dawnych czasach wianki zrobione były ze słomy w wplecionych w nią kwiatów polnych, które przed puszczeniem na wodę były podpalane. Później tradycja uległa zmianie i trwa do dziś. Zrezygnowano ze słomy - wianki plecione są z ziół, które w noc świętojańską nabierają magicznych mocy oraz z świeżych kwiatów. Na wiankach

stawia się lub kładzie świece. Można również przywiązać wianek do płaskiej deseczki a w środek przykleić świecę na wosku. Wianek należy puścić w okolicach nurtu, tak aby jak najszybciej odpłynął od brzegu u nie wplątał się w rośliny wodne. Jeśli wianek szybko odpłynie od brzegu i popłynie z nurtem, lub płynie prosto, lub świeca się równo pali jasnym płomieniem lub jeśli wyłowi go chłopak w którym się kocha dziewczyna, wówczas wróżba oznacza wielką miłość, szybkie małżeństwo i długie szczęśliwe życie. W przypadku jeśli puścimy dwa wianki również dobrą wróżbą jest sytuacja kiedy wianki na wodzie podpłyną do siebie. O tym wszystkim mogliśmy dowiedzieć się z przedstawienia w parku nad brzegiem Zgłowiączki. Julce tak spodobało się puszczanie wianków, że sama zachciała puścić swój wianek. Przygotowany na przedstawienie w przedszkolu. Zeszliśmy więc nad brzeg rzeki i puściliśmy, to znaczy Julka puściła. Wianek szybko oddalił się od brzegu i popłynoł z prądem. Mateusz nieco znudzony występami zajął się puszczaniem baniek mydlanych. W drodze do parku weszliśmy do sklepu z zabawkami. Tam kupił sobie - ańki mydlane Messi FootBubbles”. Całą drogę powrotną żąglował jak prawdziwy Leo Messi.

środa, 22 czerwca 2016

Wycieczka w góry.

Zaraz po zakończeniu roku szkolnego. Mateusz z Julką jadą na pięcio dniową wycieczkę w góry. Noclegi będą w Murzasichlu. Z tamtąd będą robić wypady do Zakopanego i okolic. W programie jest też przewidziany jeden dzień na zwiedzanie Krakowa i Wieliczki. Pierwszego dnia, gdy będą jechać  z Włocławka do Murzasichla. Odwiedzą także W adowice. Rodzinne miasto  Karola Wojtyły. Jednym słowem, szykuje im się ciekawy tydzień. Julka już nie może się doczekać wyjazdu. Od kilku dni pakuje swoją torbę podróżną.  To znaczy raz ją pakuje, a chwilę później ją rozpakowuje, stwierdzając, że  te ubrania, które wybrała są złe. Kobieta J. Dzisiaj stwierdziła, że musi zabrać też ze sobą puzzle – Batman v Superman. Aby miała co robić, gdy będzie padał deszcz.  Wspomniała  też, że musi pożyczyć od Agnieszki karty Piotruś – Zootopia. Co innego Mateusz. Na pytanie, czy też już się spakował? Odrzekł, że ma jeszcze masę czasu. Jednym słowem pełen luz. Zapytałem,  czy też bieże ze sobą jakąś grę,  czy może puzzle. Ma ich niezłą kolekcję , od  • Avengers (Puzzle Magic Decor)

Przez puzzle ramkowe „Farma” po puzzle – Szturmowiec Imperium. Usłyszałem tylko, biorę tablet.

wtorek, 21 czerwca 2016

Polska- Ukraina.

Wreszcie wyszliśmy z grupy. Wreszcie bez meczu o honor. Dziś razem z Natalią, moją chrześniaczką. Umówiliśmy się na oglądanie meczu Polska – Ukraina. Przyjechała do mnie razem z mamą, moją siostrą. Przyjechały już o piętnastej, więc mieliśmy trochę czasu. Mecz zaczynał się o osiemnastej. Najpierw trochę powspominaliśmy mecz Polska – Niemcy.  Bo Natalia  jest prawdziwą fanką fudbolu. Mimo, że ma dopiero czternaście lat.  Zna więcej piłkarzy ode mnie. Wie co to jest spalony i korner. Później, dla zabicia nudy, bo do meczu było jeszcze dużo  czasu , zagraliśmy w “Boom Boom gdzie jest Dory?”.  Dołączyła do nas Julka, przynosząc jeszcze karty Piotruś – Zootopia, które zostawiła Agnieszka, jej koleżanka. W karty jednak nie zagraliśmy.  Gra “Boom Boom gdzie jest Dory?”. tak spodobała się Natali, że na  „Zootopie” nie starczyło już  czasu. I wreszcie się zaczęło. Zawodnicy weszli na murawę. Z gółośników wydobyły się hymny obu państw. Chwilę później Lewandowski rozpoczyna grę. Początek meczu i wrzeszczymy z Natalią – zaczynając jeee, kończymy nie ma. Dwie akcje Polakó po których mogliśmy objąć prowadzenie i spokojnie dojechać do końca meczu. Najpierw Milik , potem Lewandowski. Niestety obaj nietrafiają. Pierwsza połowa bezbramkowa. Po przerwie (na której Julka opuściła nasze grono, nieco rozczarowana, że nie zagraliśmy z nią w Piotrusia – „Zootopia”.) zmiana w polskiej drużynie na boisko wchodzi Jakub Błaszczykowski. Pada bramka. Prowadzimy 1:0  i ten wynik pozostaje do końca meczu. Może mecz nie był najlepszy, ale liczy się wynik, a ten był korzystny dla nas. Jesteśmy w jednej ósmej finałów.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Wreszcie deszcz.

Wreszcie upragniony deszcz. Po wielu tygodniach suszy, pierwszy raz spadł deszcz. Ogród już dłużej  nie wytrzymałby takiej suszy. Od sanego rana z nieba równomiernie spadają krople. Zmywając kurz z roślin.  Ogród ożywa  w oczach .  Wreszcie  będzie można odpocząć od noszenia konewek. Jedynie Julka jest niepocieszona. Dziś w przedszkolu miała być wycieczka do parku linowego, zakończona ogniskiem.  Ze względu na pogode, została odwołana. O ile mnie taka pogoda bardzo cieszy. To mina Julki świadczyła o dużym rozczarowaniu. Od tygodnia żyła tą wycieczką, a tu pech. Zostali w przedszkolu. Po powrocie, a wróciła godzinę wcześniej niż zwykle. Od razu poszła do swojego pokoju. Zła, jak przysłowiowa osa. Nie chciała nawet przyjść na obiad. Dopiero babcia dała radę ją rozweselić i przekonać do zjedzenia obiadu. Po obiedzie babcia wsiadła w samochód i pojechała po Agnieszkę i Izę.koleżanki Julki. Gdy wróciła, Julka od razu  odzyskała humor. W pokoju Julki zrobiło się gwarno. Dziewczyny  rozłożyły grę – 5 sekund. Po mieszkaniu zaczął rozchodzić się specyficzny dźwięk czasomierza. Gdy dziewczyny grały już w najlepsze, ze szkoły wrócił Mateusz. Od razu dołączył do rozbawionego grona. Podczas gry w - 5 sekund nie można się nudzić. Na grze zeszło dziewczyną do wieczora. Oprócz gry – 5 sekund dziewczyny na tapetę rzuciły jeszcze  “Boom Boom gdzie jest Dory?”. Tylko Mateusz skończył grę wcześniej. Pożyczył od Julki  puzzle – „Batman v Superman” i poszedł do siebie. Chyba nie mógł się odnaleźć w towarzystwie dziewczyn.

niedziela, 19 czerwca 2016

Wizyta na basenie.

Dziś wybraliśmy się z dziećmi na basen. Julka, Mateusz i Agnieszka, koleżanka Julki. Wczorajsza solenizantka. Julka zaprosiła ją na basen, a po basenie na grę w  • “Boom Boom gdzie jest Dory?”.

Chyba prezent, który przygotowała Julka dla koleżanki tj. puzzle Barbie- super księżniczka i karty Piotruś Zootopia. Się spodobał koleżance, bo od wczoraj, są  jak papuszki nierozłączki. Na basenie, gdy my z Mateuszem pływaliśmy na torach. Dziewczyny szalały na zjeżdżalni. Krzyku przy tym było, co niemiara. Godzinka minęła jak z bicza strzelił.  Dziewczyny po basenie nabrały apetytu. W drodze powrotnej, wstąpiliśmy na Polaków potrawę narodową, czyli kebab. Zwykle trzeba było namawiać Julkę na tego typu jedzenie. Dziś było odwrotnie. Jeszcze na basenie stwierdziła,że jest głodna i ,że jedziemy na  wspomniany wcześniej kebab. Po powrocie do domu, dziewczyny od razu zasiadły do gry w  “Boom Boom gdzie jest Dory?”. O dziwo zaprosiły również Mateusza, co się żadko zdaża. 

sobota, 18 czerwca 2016

Co na siebie włożyć?.

Od rana Julka  żyła urodzinami Agnieszki. Pół dnia spędziła przed lustrem, wybierając strój na imprezę  urodzinową,  jakby  była dorosłą kobietą wybierającą się na  bal sylwestrowy.  Co chwila zadając pytanie babci – jak w tym wyglądam?. A babcia cierpliwie odpowiadała na każde – bardzo ładnie Julciu. Młoda jednak miała inne zdanie i chwilę później, pytanie padało ponownie. Tyle że chodziło już o inną kreację.  Wreszcie dokonała wyboru. Pozostało tylko zapakowanie prezentów , czyli kart  Piotruś – Zootopia i puzzli -  Barbie - super księżniczka. Z proźbą oto  zwróciła się do babci.  Babcia sięgnęła z szafki, papier przeznaczony do pakowania prezentów, wstążkę i  zapakowała suweniry. Chwilę później Julka siedziała już w samochodzie mamy , która zawiozła ją na imprezę urodzinową Mam nadzieję, że  puzzle -  Barbie - super księżniczka i karty Piotruś – „Zootopia” spodobają się Agnieszce. A tym czasem my z Mateuszem wykorzystując nieobecność Julki , kolejny raz gramy w ­- “Boom Boom gdzie jest Dory?”. 

piątek, 17 czerwca 2016

Zakupy z Julką.

Dziś z Julką  wybraliśmy się na zakupy.  Jutro są urodziny Agnieszki, jej koleżanki z przedszkola. Pojechaliśmy wybrać coś na prezent. Począdkowo myślałem o grze, którą dostała Julka - “Boom Boom gdzie jest Dory?”.
Julce jednak nie spodobał się ten pomysł. Stwierdziła stanowczo, że to musi być coś innego. Odwiedziliśmy kilka sklepów z zabawkami i MPIK. W końcu młoda wybrała karty do gry Piotruś – „Zootopia”. Talia z bohaterami filmu animowanego Disneya "Zwierzogród".
 W grze bierze udział od 2 do 4-5 graczy, którzy mają za zadanie dobrać karty w pary i jak najszybciej pozbyć się swojego wachlarza. Gracze sami wybierają wariant gry - czy rozdają wszystkie karty i losują je od sąsiada, czy przeznaczają do losowania część talii. W talii znajduje się "Piotruś", czyli karta bez pary. Ten, kto zostanie z nią na koniec gry, przegrywa rozgrywkę.
Dziewczyny będą mogły razem grać. Raz w Piotrusia – „Zootopia” raz w  “Boom Boom gdzie jest Dory?”.

Jednak sama talia  Piotrusia – „Zootopia” to trochę za mały prezent. Dobraliśmy więc jeszcze puzzle -  Barbie - super księżniczka. Agnieszka bardzo lubi Barbie. Myśle,że będzie zadowolona z prezentu.

czwartek, 16 czerwca 2016

Koniec dąsów.

Mateusz z Julką już w najlepszej komitywie. Po wczorajszym sporze przy układaniu puzzli – Batman v Superman. Dziś nie ma śladu. Julka ułożyła je bardzo szybko. Nie miała  jednak komu się tym pochwalić. Mateusz, obrażony. Pojechał z kolegą na przejażdżkę rowerową.  Gdy wrócił obrazek ułożony z puzzli – Batman v Superman. Zniknoł ze stołu w  salonie.  Julka próbowała przenieść go w całości, ale się nie udało. Przy próbie podsunięcia pod obrazek tektury, na której można byłoby go przenieść do jej pokoju. Rozsypał się.  Po powrocie Mateusza, na zgodę zaproponowała wspólne zagranie w grę, którą również dostała jako nagrodę w konkursie. • “Boom Boom gdzie jest Dory?”, bo tę grę właśnie dostała.
Mateusz odstawił dumę na bok i zgodził się zagrać.  Od wczoraj, każdą wolną chwilę spędzają grając w - “Boom Boom gdzie jest Dory?”
Oboje z Julką  lubią filmy Disneya między innymi „Gdzie jest Nemo?” i „Gdzie jest Dory?”!

W grze chodzi o to, by jak najszybciej skompletować zestaw kart. W tym celu grający wymieniają karty ze swoich stosików z czterema kartami na planszy. Gdy ktoś już skompletuje stosik – dzwoni dzwonkiem. Zwycięzcą zostaje gracz, który jako pierwszy skompletuje swoje stosiki kart. Wczoraj dwaj bohaterowie puzzli – Batman v Superman, skłócili rodzeństwo. Dziś rybka Dory pogodziła rodzeństwo.

środa, 15 czerwca 2016

Nagroda.

Wczoraj Julka  zajęła drugie miejsce w  konkursie ortograficznym. Radości było co niemiara. Jako nagrodę, otrzymała - Słownik języka polskiego PWN. Opasłe tomisko. Jako nagrodę dodatkową  dostała - “Puzzle Batman v Superman”
I grę - “Boom Boom gdzie jest Dory?”

Na pierwszy ogień poszły puzzle – Batman v Superman. Bez chwili wahania wysypała wszystkie elementy na stół w salonie i zaczęła układać . Puzzle składają się z 260 elementów. Po ułożeniu powstaje obrazek  przedstawiający  starcie Batmana z Supermanem. Do układania dołączył Mateusz. Długo jednak nie trwała wspólna zabawa. Każde z dzieci miało swoją koncepcję na ułożenie – puzzli Batman v Superman. Różniącą się zasadniczo od koncepcji  drugiego. Julka zaczęła układanie od głowy Batmana. Mateusz zaczoł układanie Supermena. Zaiskrzyło i Mateusz musiał zakończyć zabawę. Trochę się obraził, ale szybko mu przeszło, gdy odwiedził go kolega  z propozycją pojeżdżenia na rowerze. Dąs zniknął z twarzy w mgnieniu oka.

wtorek, 29 marca 2016

Ipo świętach.

Poświąteczny ranek, to nie jest to co misie lubią najbardziej. Trzy dni beztroski, a teraz „kierat”. Tak nie powinno być, to jest szkodliwe dla zdrowia. Jedynie dzieciaki mają fajnie. Jeszcze dziś nie idą do szkoły. Przynajmniej u nas. Choć za wczorajszą powódź w domu, powinny. Przynajmniej zdaniem ich mamy i babci. O ile mama z babcią otrzymały symboliczny prysznic z okazji mokrego poniedziałku. O tyle miedzy sobą, rozpętały prawdziwą wojne. Przez dom przeszło tsunami. Aż wkroczyła mama małolatów z mocno nietęgą miną. I dostali opr. Nic to jednak nie zmieniło. Po prostu smyki przeniosły się na powietrze. Trzeba przyznać, wczorajszego dnia, pogoda dopisała. Choć małolatom nawet śnieg byłby nie straszny. Na dworze wystarczyło kilkanaście, no może kilkadziesiąt minut. I wróciły do domu przemoczone do cna. Gdy weszły do korytarza, woda po prostu z nich ściekała. Dyszały przy tym tak, jakby wpadły do domu uciekając przed watachą wilków. To już było tzw. Przegięcie. Od mamy usłyszały, że mają się natychmiast przebrać i maszerować do swoich pokojów. I  to nie była proźba. Bąble wiedziały, że przegieły, nie protestowały więc. Poszły grzecznie do swoich pokoi. Mimo pozornie smutnych min z powodu szlabanu. Oczy miały roześmiane. Gdy tylko dotarły na górę. Zaczeły się wygłupy i śmiech. Tym razem już bez wody. Gdy sporo czasu później na górze zrobiło się dziwnie cicho. Wręcz zaczęliśmy się martwić. Okazało się jednak, że Mateusz z Julką zaczeli układać puzzle. Tu kolejne zdziwienie. O ile do tej pory, każde z nich broniło swoich zabawek jak niepodległości. No chyba, że była to gra i samemu niedało się w nią grać. To tym razem Mateusz pozwolił układać Julce swoje puzzle. Julka układała puzzle – Szturmowiec nano, a Mateusz – Szturmowiec imperium. Bez krzyków, bez wydzierania sobie elementów. Normalnie, normalnie .

niedziela, 27 marca 2016

Wielkie "żarcie".

Niesądziłem, że puzzle mogą sprawić taką niespodziankę. Rano, gdy Mateusz otworzył swój prezent, radości nie było końca. Chodził z uradowaną miną po domu. Chwaląc się każdemu, że dostał puzzle – Szturmowiec Imperium, o których marzył. Gdy otworzył kolejny prezent. Tym razem od mamy. Wykrzyknął – churaaa. W środku znajdowały się również puzzle. Tym razem był to –Szturmowiec Nano. Mateusz był tak zadowolony z prezentów, że nawet nie przyszedł na świąteczne śniadanie. Od raazu po rozpakowaniu, zabrał się za układanie. Julka, która dostała od babci jeszcze przed świętami specjalną edycję gry 5 sekund. Drugi dzień chodzi po domu z notesem i próbóje wymyśleć swoje pytania do gry. Co jakiś czas ogłaszając, że już wymyśliła. Chwilę później stwierdza, że pytania są złe i wyrywa kartkę z notesu, wcześniej ją zamazując. Stwierdziłem, że usiądziemy przy świątecznym śniadaniu i wspólnie wymyślimy pytania do gry. I tak jak Mateusz krzyczał z radości z wymarzonych puzzli. Tak Julka zaczęła krzyczeć ze złości. To jej gra i sama wymyśli pytania. W ten sposób rzadne z dzieci nie zjadło śniadania. W przeciwieństwie do nas dorosłych. My daliśmy czadu. Żadnych zachamowań. Cztery odkurzacze, które pochłaniały wszystkie pyszności ze stołu. Teraz trwa licytacja, kto bardziej się przejadł. Przy stole nastąpiła pokoleniowa zmiana. Stado ociężałych morsów, zmieniła wygłodniała młodzież. Co prawda morsy tak do końca nie odeszły od stołu. Może inaczej. Odeszły od stołu, ale zabrały ze sobą ciacho i kawę. Mimo pełnych brzuszków. I kto tu jest większym dzieckiem?.

piątek, 25 marca 2016

Dywany mnie nie omineły.

Piątek minąłjak z bicza strzelił. Dziewczyny cały dzień przygotowywały potrawy świąteczne. Julka pomagała babci przy pieczeniu ciast. Baba Wielkanocna wyszła im bardzo okazale. Już nie mogę się doczekać chwili, gdywbiję w nią nóż i odkroję słuszny kawałek. Myślałem, że mi dziś się upiecze. Wczoraj ogarnąłem teren wokół domu. Jednak nic z tego. Babcia nie uznaje odkurzaczy. Przynajmniej nie na święta. Wręczyła mi trzepaczkę do dywanów, niczym jakieś berło i kazała wytrzepać dywany. Ama je aż trzy. Swego czasu, chciała usczęśliwić mnie i siostrę i kupić nam też dywany. Na szczęście wybiliśmy jej to z głowy. U siebie jednak nie zrezygnowała z nich. Rad nie rad, musiałemje wytrzepać.  Inaczej zrezygnowała by z upieczenia któregoś z ciast, a zajęła by się nimi sama. Za bardzo lubię jej wypieki, by na to pozwolić. Niosąc pierwszy, przez chwilę pomyślałem, żę wręczę berło Mateuszowi w ten sposób wykpie się z tej pracy. Jednak płonne me nadzieje. Mateusz poszedł do kolegi. Umówili się na grę w 5sekund, czy w – Memos – Kraina Lodu. Sam już nie wiem. Tak więc zostałem sam na placu boju. W międzyczasie, musiałem jeszcze zrobić zakupy dziewczyną. Brakło im kilku składników do przygotowania potraw. Gdy skończyłem akcję „dywan”. Przyszła Julka. Znudziło ją pomaganie w kuchni. Mateusz był jeszcze u kolegi, więc nie miała się z kim bawić. Także na koniec zostałem kompanem do gry. Od babci na Wielkanoc dostała grę – Piotruś – Dobry Dinozaur. Babcia dała ją Julce już dziś. Ale ta  nie miała z kim zagrać. Tak więc do powrotu Mateusza to ja byłem jej partnerem do gry. 

czwartek, 24 marca 2016

Puzzle już dojechały.

Już pachnieświętami. Kurier dotarł z prezentami dla Mateusza i JULKI. Fajnie się złożyło, bo ja kupiłem puzzle – Szturmowiec Imperium, a mama Mateusza kupiła puzzle - Szturmowiec nano. Dla Julki mam - grę 5 sekund –specjalną edycję. Zawiera ona dodatkową pulę kart na których gracze mogą umieścić swoje pytania.może być ciekawie. Fantazja małolatów nie ma granic. Mi zostało jeszcze ogarnąć posesję. Zmieść kostkę na wjeździe do garażu. Poukładać „przydasie”. A potem to już tylko świętowanie.

wtorek, 22 marca 2016

Zakupy.

Cały dzień biegania po sklepach. Masakra jakaś. Najpierw RTV,aby kupić konwerter do komputera. Potem jeszcze szukanie odpowiednich kabli, bo nie mieli długości jaka  mnie interesowała. Jak już uporałem się z kablami, ruszyłem na poszukiwanie nakładki na grzejnik łazienkowy. Dzięki niej mogę suszyć dwa razy więcej np. bielizny na grzejniku łazienkowym. Myślałem, że wejdę do pierwszego lepszego sklepu z grzejnikami i kupię. Ale nie. To było by zby proste. W pierwszym nawet nie wiedzieli, że coś takiego jest. Pan zrobił duże oczy, a potem ironicznie się uśmiechnął, dodając – pierwsze słyszę. Równie ironicznie się uśmiechając, odpowiedziałem, że musi więcej czytać. Przynajmniej katalogów od firm których wyrobami handluje. Nie czekając na  odpowiedź. Wyszedłem ze sklepu.W drugim już było  lepiej. Tu wiedzieli o co chodzi. Niestety w tym nie mają tego w swojej ofercie. Ruszyłem do trzeciego. Trochę mi to zajęło. Sklepy z takim asortymentem nie znajdują się na każdym rogu ulicy jak kioski Ruchu. Zazwyczaj trzeba jechać na obrzeża miasta. Naprawdę, wolę już przeglądać strony z zabawkami dla dzieciaków. Jak choćby podczas zamawiania puzzli – Szturmowiec imperium. Przynajmniej nogi nie bolą. W trzecim sukces. No, prawie sukces. Tu wiedzieli o co chodzi, mieli to w swojej ofercie, nie mieli na stanie. Będzie jutro. Więc czeka mnie jeszcze jedna wyprawa na zakupy. Tym razem na szczęście już tylko do jednego sklepu. Wracając i tak musiałem wykręcić jeszcze do centrum. Obiecałem Julce, że kupię jej nowy piórnik. Stary nie przetrwał próby czasu. Tym razem poszło łatwiej. Pierwszym sklep z przyborami szkolnymi i wyszedłem z nowym różowym piórnikiem. Z podobiznami bohaterów puzzli – Przyjaciele z Krainy Lodu. Rozglądałem się za piórnikiem na którym jest – Szturmowiec Imperium. Kupił bym Mateuszowi. Niestety nie było nic dla chłopaków.

niedziela, 20 marca 2016

Recykling.

Chyba trochę mi się czas zatrzymałJ.gdy zamawiałem dla Mateusza puzzle –Szturmowiec imperium,  Byłem święcie przekonany, że jego urodziny przypadają tydzień przed Wielkanocą.  Stąd moje obawy, żę Julka, też będzie chciała jakiś prezent jeszcze przed świętami i zającem, który na pewno coś jej przyniesie. Oświeciła mnie dopiero koleżanka, która wczoraj wieczorem, opowiedziała mi jak swojej mamie kupiła palmę na niedzielę palmową. Czyli na dziś. A tak naprawdę. Dała mamie palmę, którą po ubiegłorocznej Wielkanocy owinęła stretchem i wyniosła do garażu. Zapominając o niej. Trafiła na nią przypadkiem. Przeglądając kartony z „przydasiami” męża. Zaniosła ją mamie z zapytaniem, czy ładną palmę jej kupiła za piątaka. To miał być żart. Jednak mama koleżanki uwierzyła, że jest to nowa palma. Zaczęła wychwalać jaka jest ładna, a koleżanka nie wyprowadziła jej z błędu. To się nazywa recykling J. Dopiero po tej opowieści dotarło do mnie, że święta są już za tydzień, a nie jak dotąd myślałem za dwa. Jeszcze do wczoraj dziwiłem się, dlaczego wszyscy tak przeżywają Wielkanoc, na dwa tygodnie przed J. No cóż może jeszcze się niewybudziłem ze snu zimowego J. A Szturmowiec Imperium będzie dla Mateusza prezentem urodzinowo świątecznym.  

piątek, 18 marca 2016

Puzzle dla Julki.

Szturmowiec imperium zamówiony.  Przesyłka na pewno dojdzie na czas. Został jeszcze tydzień do urodzin Mateusza. Szturmowiec imperium na pewno wyląduje na jego biurku. Trochę się wczoraj pospieszyłem. Wyleciało mi z głowy, że za chwilę Wielkanoc  i bąble będą wyglądać na prezenty od zająca. Mogłem od razu zamówić prezenty dla bąbli, że niby od uszatego. No i jeszcze Julka. Gdy zobaczy prezent Mateusza, też będzie chciała choćby jakiś drobiazg. I to, że za chwilę Wielkanoc i zając na pewno coś ma dla niej. Nie ma znaczenia. Zgodnie z jej filozofią, każdy dzień jest dobry na prezentJ. Wczoraj, gdy przeglądałem ofertę sklepu Trefl. Trafiłem na - foto puzzle. Super sprawa. Przesyłasz do Trefl  wybrane zdjęcie, a oni robią dla Ciebie orginalne, niepowtarzalne puzzle. Warunkiem jest przesłanie wysokiej jakości zdjęcia, aby efek końcowy byłó również wysokiej jakości. Pomyślałem o młodej. Nawet wiem jakie zdjęcie wyśle. Może nie na Wielkanoc, ale na urodziny na pewno zrobie jej taki prezent. Ma super zdjęcie z balu karnawałowego w przedszkolu. Mama kupiła jej specjalnie na tą okazję, piękną sukienkę. Upieła wymyślną fryzurę, a Julka dorzuciła do tego uśmiech od ucha do ucha. Jestem pewny, że gdy po ułożeniu puzzli zobaczy swoją podobiznę. Padnie z wrażenia. 

Na początek Szturmowiec umperium.

Za tydzień w sobotę czekają mnie urodziny Mateusza. Myślałem, żeby kupić mu na prezent jakąś grę. Zmieniłem jednak zdanie, bo na gwiazdkę dostał ode mnie grę – Memos – Kraina Lodu. Teraz trzeba pomyśleć nad czymś innym. Miałem zrobić mały rekonesans po okolicznych sklepach, ale mam trochę zajęć. Po prostu nie miałem czasu. Kolejne dni wyglądają równie kiepsko, jeśli chodzi o czas. Na szczęście jest sklep Trefl. Wybawienie dla zapracowanych. Już nieraz ratował mi tyłek, gdy w ostatniej chwili zastanawiałwm się co kupić małolatom. Teraz też tak jest. Właśnie siedzę na stronie – Sklep TREFL. Przeglądam ofertę puzzli. Wpadł mi w oko  - Szturmowiec imperium. Pięćset elementowe puzzle. Świetna grafika. Myśle, że Mateusz będzie zadowolony. Puzzle z wizerunkiem szturmowca Imperium z VII epizodu sagi Star Wars. Po ułożeniu powstanie obrazek o całkiem sporych wymiarach. Ostatnio oglądaliśmy z Mateuszem całą serię w jednej z telewizji.  Bardzo mu się spodobały przygody Lukea Skawalkera. Choć pewnie wolałby miecz Jedai, to na początek - Szturmowiec Imperium, a potem zobaczymy. Z  tego co zdążyłem się zorientować, to - Szturmowiec Imperium jest częścią większej kolekcji.

środa, 16 marca 2016

Jedno pokolenie i mamy mieszkanie.

Po dwudziestu latach oczekiwania na mieszkanie komunalne, wreszcie je dostali. Dwadzieścia lat. Właśnie tyle czekali moi znajomi na mieszkanie komunalne.  Gdy składali podanie o mieszkanie, mówiono im, że trzy, góra cztery lata wynosi czas oczekiwania. Wtedy wydawało się to im wiecznością. Trochę mieszkali z rodzicami. Trochę w altanie na działkach. Co prawda altana była murowana i całkiem duża. Większa nawet od mieszkania, które właśnie otrzymali. Jednak to tylko altana. W dodatku daleko od miasta. Zimą teren zupełnie nie odwiedzany przez ludzi.Starali się o to mieszkanie, bo myśleli  o powiększeniu rodziny. Rodzina się powiększyła, a mieszkania jak nie było, tak nie było. Chłopaki dorośli. Znajomi mają dwóch synów. Starszy z nich sam założył rodzinę. Ma syna. Na szczęście, ma swoje mieszkanie. Może skupić się na wychowywaniu małego. To duży komfort, gdy nie trzeba martwić się o mieszkanie. Można beztrosko spędzać czas z synem. Choćby układać – Foto puzzle, czy puzzle Dobry Dinozaur.  Może jeszcze nie teraz, bo mały Wojtek ma dopiero dziewięć miesięcy, ale czas biegnie szybko i ani się obejrzymy jak mały Wojtek będzie układał puzzle, albo rozgrywał z nami kolejkę – 5 sekund. To jednak za czas jakiś. Teraz czeka go parapetówka u dziadków. Z pewnością osuszy na tę okoliczność pełną butelkę przedniego mleka JJ.  

czwartek, 10 marca 2016

Naprawdę Dobry Dinozaur.

Julka jest na mnie obrażona.  Nie złożyłem jej życzeń na Dzień Kobiet. Mimo , że minęły już dwa dni. Wciąż jest obrażona. W ramach rehabilitacji, kupiłem jej dzisiaj nowe puzzle – Dobry Dinozaur. Cztery różne obrazki w jednym zestawie puzzli. Młodej jednak to nie wzruszyło. Choć prezent przyjęła, mina jej nadal jest mocno nieciekawa. Większość czasu po powrocie z przedszkola spędza z babcią. Wcześniej to ja byłem osobą, którą zasypywała pytaniami w stylu – a dlaczego. Byłem pewien, żę Dobry Dinozaur załatwi sprawę. Niestety klops. Dopiero gdy powiedziałem, że w sobotę zabiorę ją do Multikina na film - „Dobry Dinozaur” którego bohater jest również bohaterem puzzli, które wręczyłem w ramach przeprosin. Julka odzyskała humor. Gdy dodałem jeszcze, że będzie mogła zabrać ze sobą, swoją najlepszą koleżankę. Podskoczyła z radości.  

To chyba jest naprawdę – Dobry Dinozaur.

sobota, 27 lutego 2016

Zonk.

i dojechałem. Zajeło mi to trochę więcej czasu niż myślałem. W Bydgoszczy okazało się, że na przesiadkę będę musiał czekać nieco dłużej.  Ale spoko, miałem kupić coś dla Wojtka, więc miałem więcej czasu na szukanie czegoś odpowiedniego. W nadzieji jednak, że nie będę musiał dużo chodzić. Zaczołem od sklepików w podziemnym przejściu między peronami. Tam jednak królowała odzież z Chin i pluszaki też z Chin. Mi  bardziej chodziło o jakąś grę planszową i to niekoniecznie o Chińczyka. Chciał  nie chciał, musiałem wyjść na miasto. Na szczęście do pociągu miałem grubo ponad godzinę. Więc szybki spacer ul. Dworcową do Gdańskiej, a tam już sklepów, bez liku.  Pierwszy sklep z zabawkami i mam. Co chciałem. Puzzle- Przyjaciele z Krainy Lodu i na dokładkę- Kalejdoskop 50 gier. Mogłem wracać na dworzec. Zostało mi jeszcze ok. pół godziny do odjazdu.  Więc znów w Dworcową. Jednak tym razem, tuż przed dworcem zatrzymał mnie zapach jedzenia J. Podniosłem wzrok, a przede mną napis –PIZZA Z PIECA. No i jak tu się nie zatrzymać. Niestety skończyło się na hamburgerze, bo na pizze musiałbym długo czekać. Pociąg na mnie, już niekoniecznie. Wsiadłem do niego z marszu. Gdybym czekał za pizzą, poczekał bym sobie jeszcze kolejne dwie godziny.   Około czternastej dotarłem na miejsce. Nieuprzedzałem rodzinki, że przyjeżdżam. Toteżi nie miałem pewności,że ich zastanę. Na szczęście zastałem. W drzwiach powitała mnie Agnieszka, mówiąc – no wreszcie, już myśleliśmy, że nigdy się nie wybierzesz. W tej samej chwili na szyji miałem Igora i Wojtka. Zdjołem plecak. Wyjołem prezenty dla chłopaków i tu zonk. Okazało się, że Igor ma już zegarek zabawkę - VTech - Kidizoom Smart Watch. No, ale tak to czasem bywa. Szczególnie gdy żadko się odwiedza rodzinkę.  Na szczęście z pomocą przyszła Agnieszka, mówiąc, że Wojtek też chciał mieć taki zegarek. Nawet czasem zabierał go Igorowi. Wiec nastąpiła szybka zmiana. Wojtek dostał zegarek, a Igor, gry i puzzle Przyjaciele z Krainy Lodu. Zostałem uratowany. Następnym razem przeprowadzę mały research, zanim kupię prezenty.

piątek, 26 lutego 2016

NO, to sobie nie pośpię.

Piątek weekendu początek.  Od  jakiegoś czasu, wybierałem się do rodzinkiu w Bory Tucholskie.  Jednak nigdy nie było czasu.  Wczoraj jednak stwierdziłem, że w ten  weekend jade. Choćby nie wiem co. Sprawdziłem rozkład jazdy pociągów. Spakowałem plecak i  jadę. Najpierw do Torunia. Potem Bydgoszcz  a w Bydgoszczy jeszcze jedna przesiadka do Koronowa. W Bydgoszczy, trochę czasu spędze na oczekiwaniu na przesiadkę. Będę miał okazję kupić coś dla Igora i Wojtka. Synów kuzyna. W sumie to tylko dla Wojtka, bo dla Igora mam zegarek zabawkę - VTech - Kidizoom Smart Watch. Kupiłem go jeszcze przed  gwiazdką w sklepie TREFL. Gdy kupowałem Arts&Crafts - Kreatywne scenki - Klinika dla pluszaków, dla Julki. Już samo to, mówi ile czasu zajęło mi zebranie się do odwiedzin. Ale co tam. Nie ważne jak długo się zbierałem. Ważne, że się zebrałem.  A jeszcze ważniejsze, że Julka nie namierzyła tego zegarka. Ma już różowy aparat cyfrowy {z naciskiem na różowy} z kolekcji - VTech – Kidizoom. Na pewno nie pogardziła by zegarkiemJJ. No, a teraz zawijam się w kołdrę, bo jest środek nocy, a pociąg mam o 7:45. Za dużo sobie nie pośpię.