piątek, 25 marca 2016

Dywany mnie nie omineły.

Piątek minąłjak z bicza strzelił. Dziewczyny cały dzień przygotowywały potrawy świąteczne. Julka pomagała babci przy pieczeniu ciast. Baba Wielkanocna wyszła im bardzo okazale. Już nie mogę się doczekać chwili, gdywbiję w nią nóż i odkroję słuszny kawałek. Myślałem, że mi dziś się upiecze. Wczoraj ogarnąłem teren wokół domu. Jednak nic z tego. Babcia nie uznaje odkurzaczy. Przynajmniej nie na święta. Wręczyła mi trzepaczkę do dywanów, niczym jakieś berło i kazała wytrzepać dywany. Ama je aż trzy. Swego czasu, chciała usczęśliwić mnie i siostrę i kupić nam też dywany. Na szczęście wybiliśmy jej to z głowy. U siebie jednak nie zrezygnowała z nich. Rad nie rad, musiałemje wytrzepać.  Inaczej zrezygnowała by z upieczenia któregoś z ciast, a zajęła by się nimi sama. Za bardzo lubię jej wypieki, by na to pozwolić. Niosąc pierwszy, przez chwilę pomyślałem, żę wręczę berło Mateuszowi w ten sposób wykpie się z tej pracy. Jednak płonne me nadzieje. Mateusz poszedł do kolegi. Umówili się na grę w 5sekund, czy w – Memos – Kraina Lodu. Sam już nie wiem. Tak więc zostałem sam na placu boju. W międzyczasie, musiałem jeszcze zrobić zakupy dziewczyną. Brakło im kilku składników do przygotowania potraw. Gdy skończyłem akcję „dywan”. Przyszła Julka. Znudziło ją pomaganie w kuchni. Mateusz był jeszcze u kolegi, więc nie miała się z kim bawić. Także na koniec zostałem kompanem do gry. Od babci na Wielkanoc dostała grę – Piotruś – Dobry Dinozaur. Babcia dała ją Julce już dziś. Ale ta  nie miała z kim zagrać. Tak więc do powrotu Mateusza to ja byłem jej partnerem do gry. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz