Dziś widziałem naprawde świetną zabawkę.Kidizoom Smart Watch
, Tak nazywa się to cudo.W pierwszej chwili, myślałem, że to zwykła plastikowa
zabawka. Okazało się , że ta zabawka ma wiele
niesamowitych funkcji. Można nim między innymi robić zdjęcia ,czy nagrywać krótkie
filmy. Można skorzystać z możliwości zmiany głosu. Właśnie tą funkcją bawiła
się najwięcej córka mojej byółej pani kierownik z poprzedniej pracy. Po nagraniu
kogoś z otoczenia, odtwarzała jego słowa ,ale już innym głosem , śmiejąc się przy tym do rozpuku. Posiada
wbudowany ekran dotykowy aparat fotograficzny dyktafon o których już
wspomniałem , oraz 3 super gry. Możliwość podłączenia do komputera umożliwia dzieciom zgrywanie, ładowanie
zdjęć i filmów. Zegarek,
ma aż kilkadziesiąt motywów zarówno analogowych
jak i cyfrowych.Łatwa
zmiana między zegarem analogowym i cyfrowym ułatwia dzieciom naukę zegara. Posiada
też stoper i alarm.
Małe elektroniczne cudo , dla dzieciaków. Zastanawiałem
się , co kupić na prezent urodzinowy siostrzenicy. Teraz już wiem . Kidizoom
Smart Watch , bankowo jej się spodoba
wtorek, 28 lipca 2015
niedziela, 26 lipca 2015
Weekend nad jeziorem.
W
sobotę znajomi zaprosili mnie do domku nad jeziorem. Mieliśmy trochę odpocząć od
upałów. Popluskać się w wodzie, poleżeć plackiem na plaży. Wieczorem rozpalić
ognisko. Odpocząć od codzienności. Rano Gosia , żona kolegi zapakowała nas
wszystkich do busa i wyruszyliśmy . Jezioro nad którym mają domek letniskowy. Oddalone
jest o około pięćdziesiąt kilometrów od naszej miejscowości . Dojechaliśmy tam
w niecałe czterdzieści minut. Nawet dzieci nie zaczęły pytać – daleko jeszcze ? J. Wypakowaliśmy cały
nasz ekwipunek , reozłożyliśmy koce na mini plaży przed domkiem. Dzieci od razu
chciały wchodzić do wody. Dla mnie , była zimna , ale dzieciaki , jakby tego nie
czuły. Jezioro w tym miejscu jest bardzo płytkie , więc dzieci były bezpieczne.
Mimo to zawsze jedno z nas miało je na oku. Andrzej , mąż Gosi rozpalił grill, po czym powiedział , że my
tzn. ja i on pójdziemy nazbierać drewna na wieczorne ognisko , a dziewczyny w tym
czasie coś ugrilują. Ruszyliśmy w otaczający jezioro las. Andrzej wychodzi z
założenia , że lepiej przygotować wszystko na samym począdku , żeby później nie
przygotowywać wszystkiego chaotycznie w pośpiechu. Ze znalezieniem drewna na
ognisko nie było problemu. Niedaleko domku znaleźliśmy olszynę przewróconą
przez wiatr. Przynieśliśmy niezły zapas. Myślę , że spokojnie starczyłoby na
dwa ogniska. Dziewczyny w tym czasie przygotowały małe co nie co. Nawet dzieciaki
wyszły z wody zwabione zapachami z grilla. Gdy już zaspokoiliśmy głód, wreszcie
mogliśmy legnąć na kocykach. I to było ostatnie co zrobiliśmy. Chwilę później z
nad lasu wyłoniły się ciemne chmury. Zerwał się wiatr , a w oddali słychać było
zbliżającą się burze. Kilka minut później
już lało. I tak do wieczora. Zamiast leżenia na plaży , leżeliśmy na tapczanach
w domku. Pech. Najbardziej szkoda dzieciaków , cieszyły się z przyjazdu nad
jezioro, a tu taki klops. Na szczęście Gosia zawsze wozi coś dla dzieciaków ,
choćby na wypadek takich sytuacji. Z samochodu przyniosła puzzle ramkowe –
Farma. Świetne puzzle, dla młodszych dzieci,
z ramką w której ułożony obrazek może być umieszczany niemal w dowolnym miejscu.
Dla starszych, przyniosła Avengers (Puzzle
Magic Decor)
Przynajmniej jakiś czas miały zajęcie. Dziewczyny stwierdziły , że możnaby napalić w
kominku. Na szczęście drewno , które przynieśliśmy na ognisko, było suche , a
my złożyliśmy je pod okapem. Szybko rozpaliliśmy w kominku , od razu zrobiło
się przyjemniej. Już nie przygnębiała pogoda za oknem. Brakowało tylko czegoś
dla nas np. moich 5 sekund.
czwartek, 23 lipca 2015
Smerf Maruda.
Od rana
walczyłem z żywopłotem . Zachciało mi się wysokiego na ponad dwa i pół metra
zieleniaka z wycięciami ala mur starego zamczyska . Teraz musze skakać po
drabinie , żeby opanować zieleniaka. Na szczęście mam nożyce elektryczne. Mocno przyśpieszające prace , ale mimo to, na
cięciu zszedł mi cały dzień. Po obiedzie zdążyłem tylko wręczyć dzieciakom grę
5sekund junior. Tą o której pisałem wczoraj. No jeszcze dłuższa chwila zeszła
na wytłumaczeniu zasad . Niestety na przyłączenie się do gry , już nie miałem
czasu. Inaczej nie zdążyłbym przystrzyc żywopłotu
do wieczora . Na począdku , gdy na chwilę
wyłączałem nożyce , słyszałem przekomarzanie się przy stole z grą. Z
upływem czasu słychać było już tylko śmiech . Wnioskuję z tego , że gra się
podobała . Nie mogło być inaczej . Gra jest naprawdę świetna . Nie można się
nudzić , wszystko dzieje się tak szybko . W przypadku dzieci, to naprawdę ważne . Wiele
razy przerabiałem przy innych grach ,że dzieci przy drugiej ,lub trzeciej
kolejce , zaczynały marudzić i odchodzić od gry. Myślę , a nawet jestem pewien
, że z 5 sekund junior tak nie będzie . Choć
Smerf Maruda , może się znaleźć w każdym składzie , ale wtedy zawsze można mu
wręczyć puzzle np. - Barbie - super księżniczka J.
środa, 22 lipca 2015
Niespodzianka dotarła .
Niespodzianka doszła , ale dziecią dam ją dopiero jutro . Kurier przyjechał
bardzo późno. Dziś zdążyłem ją przejrzeć . Porównać z wersją podstawową . Zawsze
zwracam uwagę na trwałość wykonania gry, która przeznaczona jest dla dzieci.
Wiadomo małe rączki z łatwością zaginają zbyt delikatne elementy, czasem czymś
rzucą czy przygniotą, dlatego bardzo ważna jest dla mnie jakość wykonania.Ta
gra , jak i jej wersja podstawowa wykonana jest ok. Elementy są trwałe.
Czasomierz w postaci kuleczek spadających po spirali, spodobał mi się już w
grze podstawowej. Szczególnie, że często przesuwające kulki wydają śmieszny, a
zarazem rozpraszający zawodnika
Dźwięk. Gra , tak samo jak w wersji podstawowej , polega na prawidłowym
odpowiadaniu na pytania. Po odczytaniu zadania przekręcamy czasomierz a
zawodnik stara się jak najszybciej odpowiedzieć. Jeśli uda mu się to wykonać
bezbłędnie, porusza się na planszy o jedno pole do przodu. Jeśli pomyli się lub
nie udzieli odpowiedzi, kolejka przechodzi na następnego gracza. Każdy zawodnik
otrzymuje również po trzy karty „czas”, które dają dodatkowe 5 sekund na
udzielenie odpowiedzi, oraz karty „zmiana”, które pozwalają na zamianę zadanego
już pytania. Kolorowe pola na planszy również pozwalają na wydłużenie czasu o 5
sekund. Wygrywa ten zawodnik, który pierwszy stanie na mecie .Gra ma , aż 354
kart z pytaniami, a że są one dwustronne to ogólnie pytań jest aż 708! Starczy
na wiele rozgrywek! W zależności od wieku gracza możemywybrać pytania z „żółtej
strony”, przy których wymieniamy 2 odpowiedzi lub ze „strony czerwonej” gdzie
wymieniamy 3 hasła, a pytania bywają trudniejsze.Przykładowe pytania:- „Wymień
2 przedmioty na literę W”-„Wymień 2 żółte warzywa”-„Wymień 2 rzeczy, które
można robić na wakacjach”-„Wymień 3 rodzaje zamków”- „Wymień 3 kolory tęczy”.
Niby banalnie proste ,ale wiem jednak jak sam popełniałem błędy mając 5 sekund
na odpowiedź . Nasuwały mi się tak dziwne odpowiedzi, że ciężko wytrzymać ze
śmiechu ! Gra jest idealna na rodzinne chwile, można się przy niej świetnie
bawić , poćwiczyć refleks . Myślę , że jutro dzieciaki się ucieszą , że to
będzie fajna odmiana ,po układaniu - Barbie - super księżniczka .
wtorek, 21 lipca 2015
Cztery w jednym.
W
niedziele była kolacja przy świecach , w poniedziałek powtórka z rozrywki. Co
prawda już bez burzy , ale i nadal, bez prądu . Aż do dziś rana. A to wcale nie
najdłużej , już wieczór , a u znajomych
kilka kilometrów dalej. Nadal nie ma prądu. Jakby tego było mało , na dworze
roji się od jakiś małych muszek . Małe ustrojstwo atakuje każdego , kto wychyli
nos z domu . Wczoraj , właśnie z tego powodu siostrzenica z dziećmi sąsiada
okupowała mieszkanie . Jakiś czas , bawili się razem zabawkami , lecz gdy przyszła
pora dziecięcych seriali , zaczęło się marudzenie – dlaczego nie ma światła ?.
Żeby odwrócić trochę uwagę , od tematu braku prądu . Zaproponowałem młodzieży
dokończenie puzzli , które zaczeli układać w niedzielę ,lecz przerwała im burza
.Puzzle to naprawdę świetna forma rozrywki - tania i angażująca całą rodzinę.
Każdy z nas może znaleźć w nich coś dla siebie. Dzieci uczą się przy
nichcierpliwości, rozwijają spostrzegawczość i logiczne myślenie, dorosłym
pozwalają sięodstresować i zrelaksować. Co więcej wspólne rodzinne układanie
mabardzo dobry wpływ na relacje między domownikami. Słowem - nic tylko układać
:) . Zaproponowałem , aby maluchy przyniosły swoje ulubione puzzle, a gdy je
ułożymy , ja wyjmę swoje . Dzieciaki przyniosły swoje w mgnieniu oka . Barbie - super księżniczka , tym razem została ułożona , bez
żadnych dodatkowych przygód . Następne puzzle przyniesione przez dzieciaki to -
Barbie i jej super przyjaciele. Do tej pory miałem mały kontakt z puzzlami dla
dzieci . Teraz to nadrabiam. Barbie i jej super przyjaciele , to nie jedna, nie dwie, ale aż cztery układanki . Po ułożeniu otrzymamy
cztery zabawne obrazki różnej wielkości z lalką Barbie i jej przyjaciółmi. Super
zestaw dla rodzeństwa - każdy ułoży swój
ulubiony obrazek nawet w tym samym czasie. Można też układać obrazki na czas.
Taka zdrowa rywalizacja ,dla maluchów . Dziś zamówiłem grę dla dzieciaków. Mam nadzieję , że jutro
dojdzie , to będzie niespodzianka .
niedziela, 19 lipca 2015
Kolacja przy świecach .
Wczoraj
narzekałem na burze bez deszczu. Dziś miałem pełną opcję . Po rodzinnym
obiedzie , stwierdziliśmy , że idziemy do ogrodu. Ustawimy stół pod wierzbą. Pooddychamy świeżym powietrzem .
Ktoś rzucił hasło – zagramy w karty . A że ja od piątku , zakręcony jestem na
punkcie - 5 sekund . Zaproponowałem tę właśnie grę . Moja
propozycja została przyjęta . Dla mnie podwójna radocha , po pierwsze, jak
wspomniałem , zakręciłomnie na tą grę . Po drugie , nie bardzo umiem grać w
karty, choć może nie tyle nie umiem , co nie mam farta . Ustawiliśmy stół, każdy
zajął miejsce . Dzieciom rozłożyliśmy koc , tuż obok nas .Też pod wierzbą , ale
z drugiej strony. Układały sobie puzzle - Barbie - super księżniczka , to znaczy
miały sobie układać . Tak jak my mieliśmy zagrać w 5 sekund. Przyniosłem grę ,
położyłem pudełko z kartami na środku stołu . Zaczołem omawiać zasady gry. Gdy zza drzew wyłoniły się czarne chmury . Chwilę
później , było już ciemno dookoła . Ledwo zdążyliśmy uciec do domu . Luneło tak
, że nie było widać nic prócz ściany deszczu . Do tego ten wiatr . a w zasadzie
huragan . Drzewa łamały się jak zapałki
, W powietrzu latały różne przedmioty . Dziesięć minut ulewy , a krajobraz jak
po bitwie. Siostra wracając do swojego domu , musiała omijać przewrócone
drzewa. Połamane trakcje elektryczne . Przez jedną nawet przejechała . Zerwane
druty , leżały na ulicy , prawie niewidoczne . Zorientowała się , gdy samochód
już na nie wiechał , na szczęście nic się nie stało .Po burzy okazało się , że
nie ma światła i to nie ma w całej
okolicy . Próbowałem zgłosić awarię do energetyki , ale nie udało mi się
dodzwonić . Wysłuchałem tylko automatycznej informacji , że w rejonie ponad 22-tysiące odbiorców nie ma prądu . Że
937 stacji transformatorowych jest uszkodzonych . Miała być gra na świeżym powietrzu
, a będzie kolacja przy świecach .
sobota, 18 lipca 2015
Prezent.
Afrykańskie
słońce , to nie dla mnie . Dwadzieścia pięć stopni ok. ale trzydzieści pięć w
cieniu , to już przesada . Jeszcze ta cisza przed burzą , która w końcu
przyszła ,ale tylko narobiła hałasu . Bo kropla wody nie spadła . Miałem ochotę wskoczyć do mojego „ogromnego”
dmuchanego akwenu J.
Ktoś mnie jednak wyprzedził . Od dziś , przez dwa tygodnie , stacjonuje u mnie
siostrzenica . Dziś akwen należał do niej . A w zasadzie, do niej i dzieciaków
sąsiada . Zaprosiła ich , żeby mieć towarzystwo . Korzystając
z okazji , wręczyłem najmłodszej z sąsiadek prezent urodzinowy . Co prawda
urodziny ma dopiero w poniedziałek, ale w tedy mnie nie będzie . Kupiłem Craft
Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy. Mam nadzieje że trafiłem z prezentem . I
że budowanie zamku , sprawi dużo radości . Jednak , czy tak się stanie , okaże
się trochę później . Mała na widok prezentu , bardzo się ucieszyła . Ale
powiedziała , że otworzy go dopiero w domu .Reszta ekipy zaczęła krzyczeć , że
też chcą prezent . Aż tak przygotowany nie byłem , ale na pocieszenie , każdy
dostał dużą porcje lodów .
Chciałem namówić starszą cześć ekipy na zagranie w 5 sekund ,
ale dziś nawet nie myśleli o wyjściu z basenu . Mi została wanna J.
piątek, 17 lipca 2015
Ciociu.
Zachciało mi się ekologii , ekologiczna śliweczka ,
ekologiczne jabłuszko . Bez chemii , bez sztucznych nawozów , bez oprysków na
robale i inne takie . No i teraz mam swoją ekologie w pełnej odsłonie . Zrywam
jabłko ,a tam tłusty robal wygląda z środka z wymalowanym na ryjku pytaniem
CZEGO !!!. Zrywam śliweczkę , taka ładna krąglutka , lśniąca ,pachnąca , a tam
robal –CZEGO !!!. Masakra jakaś normalnie. Totalna załamka. Na szczęście po południu
odwiedziła mnie ciocia z dziećmi . Ciocia jest w moim wieku J. Razem szaleliśmy w
dyskotekach , a teraz , drażnię ją zwracając się do niej ciociu J. Dzieci to już też nie takie dzieci . Starszy
Sławek ma już dziewiętnaście lat , a
młodszy Jarek szesnaście . Ogólnie odlotowa paczka . Zawsze gdy wpadną , poprawiają mi humor .
Sypią dowcipami jak z rękawa . Potrafią rozruszać nawet największego ponuraka .
Albo gościa , którego załamały robale w śliweczkach JJ. Dziś wpadli pochwalić
się nową grą – 5 Sekund . Super gra dla osób lubiących ,gdy coś się dzieję. Ogólnie
gra, to walka z czasem. Odmierzanym przez całkiem zmyślny zegar {zobaczycie jak kupicie he he }. Trzeba szybko
myśleć i szybko mówić. Losujemy pytanie znajdujące się na kartach na które
odpowiada gracz siedzący na Gorącym Krześle. Kiedy usłyszy pytanie, wystartuje
czasomierz odmierzający dokładnie5 sekund przeznaczonych na udzielenie 3
poprawnych odpowiedzi.. I tu zaczyna się zabawa . Brak czasu powoduje , że
odpowiedzi czasem są kosmicznie śmieszne . Gra wciąga , a stres ,mimo , że
pozytywny robi swoje JJ.
W przypływie adrenaliny możesz nie wiedzieć, czy na pewno udzieliłeś poprawnych
odpowiedzi. Jeśli odpowiedziałeś poprawnie, przesuwasz swój pionek w stronę
mety. Jeśli się pomyliłeś albo nie udzieliłeś 3 odpowiedzi, pytanie przechodzi
na następnego gracza. Odpowiedzi nie mogą się powtarzać. Wygrywa ten, komu uda
się najszybciej dojść do mety. Wszystko dzieje się naprawdę szybko , do tego
jeszcze dźwięk kulek w zegarze , który rozprasza . Lapsusy językowe powstałe z
powodu potrzeby zmieszczenia się w czasie ,są wartością dodaną – przynajmniej dla
mnie . Miałem niezły ubaw z tworów powstałych podczas odpowiedzi . Zarówno
moich , jak i reszty załogi . Szczeże polecam tę grę ,wszystkim znudzonym monotonnymi
planszówkami . W przeciwieństwie do
większości planszówek – 5 sekund potrafi
nieźle podnieść poziom adrenaliny. A gdyby był , zbyt wysoki , zawsze można
ułożyć – Kąpiel Prosiaczka JJ.
poniedziałek, 13 lipca 2015
Mali goście.
Dziś odwiedziły mnie bąble sąsiada . W piątek wróciły od
dziadków . Jeszcze przed wyjazdem zapowiedziały , że będą codziennie odwiedzać Pierzastego
. Pierzasty dziś jest jakiś marudny, mam
wrażenie , że jest jakby słabszy . Mam nadzieje , że to nic poważnego . Bardzo
się do niego przywiązaliśmy . Traktujemy go jak
członka rodziny . Nie wyobrażam sobie , że mogłoby mu się coś stać .Bąble , gdy
tylko weszły ,pierwsze kroki skierowały do Pierzastego . Od razu chciały brać
go na ręce, ale szybko im to wyperswadowałem . Ptaszek dziś jest trochę chory i
musi odpoczywać .Maluchy bardzo się tym przejęły . Podeszły do zagrody Pierzastego i zaczęły pytać
– ptaszku co ci jest ?. Aby nie były
smutne , zaproponowałem , żebyśmy zagrali może w jakąś grę planszową. To ja
zaraz przyniosę – wyrwał się Tomek , najstarszy z rodzeństwa . W mgnieniu oka
,przyniósł MEMOS -Kraina Lodu {gra
planszowa }. Ustawiłem stół ogrodowy przy zagrodzie Pierzastego i zaczeliśmy
grę . Nistety , szybko okazało się , że jestem bez szans . Nie oglądałem Krainy Lodu .Nie mogłem odpowiednio dobrać w pary bohaterów tej bajki
, a w tym przypadku gry . Ale dzieciaki miały radochę nie mniejszą, niż ja z
układania Kąpieli Prosiaczka . Wspomniałem dzieciom o tych puzzlach . Okazało
się , że maluchy mają Kąpiel Prosiaczka już
od jakiegoś czasu . {wiedzą co dobre }. Stwierdziły,że jutro
przyniosą ją ,gdy przyjdąodwiedzić
Pierzastego. Czuję że najbliższe dni upłyną mi na poznawaniu nowych gier , bądź
puzzli . Dziś jeszcze muszę obejrzeć Krainę Lodu ,żeby jutro znów nie dać plamy.
niedziela, 12 lipca 2015
Kąpieli ciąg dalszy .
Nawet nie przypuszczałem , że tak fajnie minie mi weekend .
W sobotę wpadli znajomi , których spotkałem
w tygodniu . Podczas wizyty u nich , umówiliśmy się , że wpadną do mnie na
weekend . Rozpalimy grilla , albo ognisko . Wpadną oczywiście z dziećmi , a
przedewszystkim z najmłodszym Mateuszem . Tym z którym układałem puzzle , a
dokładnie -Kąpiel Prosiaczka J.
Już sam tytuł wprowadza mnie w dobry nastrój . Przy okazji powoduje , że cofam
się wspomnieniami do czasów , gdy byłem nieco tylko starszy od Mateusza . Uwielbiałem
wtedy oglądać Kubusia Puchatka . Tygrysek , Królik , Pan Sowa czy Maleństwo . W
KAŻDEJ z tych postaci , można odnaleźć inne
cechy charakteru . Od każdej , można się
czegoś nauczyć . Osobiście - rozbraja mnie liryczny pesymizm i urocza ponurość
Kłapouchego , jego zadziwienie otaczającym go światem . Do tego idealnie dobrany
głos, powodowały , że gdy Kłapouchy wypowiadał jakąś kwestie , tarzałem się ze
śmiechu . Po latach nic się nie zmieniło . Nadal bawią mnie perypetie
mieszkańców Stumilowego Lasu . Dziś
jednak zauważam więcej cech charakteru poszczególnych bohaterów i to jak mądra
jest to bajka . Nie to co jakieś Pokemony
, za emisję których w paśmie dla dzieci , zakuwałbym w dyby.
Wczoraj, okazało się , że nie tylko ja mam taką sympatię do
Kubusia Puchatka .I, że nie tylko na mnie Kąpiel Prosiaczka działa tak
ożywiająco J.
Gdy grill pracował już pełną parą , dzieciaki zajęły się puzzlami . My zaczęliśmy
wypowiadać kwestję z Kubusia Puchatka . Każdy z nas miał swojego ulubionego
bohatera. Każdy pamiętał przynajmniej kilka kwestii. Wzięło nas do tego stopnia
, że do końca wieczoru pozostaliśmy w postaciach . Nie było już Marka , Rafała
, czy Gosi . Był Królik , Pan Sowa na przemian
z Kłapouchym i Kangurzyca . Dziś rano bolały nas brzuchy po wczorajszym śmiechu
. W czoraj śmieliśmy się wspominając mieszkańców Stumilowego Lasu , a dziś śmiejemy
się wspominając wczorajszy wieczór . Trzydziesto elementowa Kąpiel Prosiaczka ,
a dwa dni radochy J.
Nie myślałem ,że puzzle dla dzieci tak działają . Od dzisiaj każdemu „Kłapouchemu” będę polecał – Kąpiel Prosiaczka J. Rozstając się ze znajomymi , umówiliśmy się
już na następne „brykanie”J.
piątek, 10 lipca 2015
Kąpiel Prosiaczka .
No i wykąpaliśmy prosiaczka . Ostatnich kilka dni było trochę męczących. Bieganina
po urzędach , od geodezj , przez urzędy miasta , gminy , po sąd, żeby sprawdzić
w nim księgi wieczyste . A wszystko , dlatego , że ktoś kiedyś źle dokonał
pomiarów i teraz nie zgadzają się powierzchnie działek, to znaczy nie zgadzają
się te na papierze z tymi rzeczywistymi . Na szczęście mam już to z głowy . Ale
jeszcze wczoraj miałem tego serdecznie dość . W pewnym momencie musiałem sobie zrobić przerwę . Odpocząć od tej bieganiny . Będąc w mieście ,
blisko swojego starego mieszkania spotkałem starych znajomych . Zamieniliśmy
kilka zdań na ulicy , po czym poszliśmy do nich . Po drodze wpadłem jeszcze
do cukierni , po jakieś ciacho do kawy . Na miejscu długo nie porozmawialiśmy
. Znajomi mają trójkę małych dzieci ,
które szybko zorganizowały nam czas . Najpierw zarzuciły rodziców pytaniami
,kim jestem z kąd się znamy itd. Potem zaczęły pokazywać mi swój świat tj . swoje
pokoje , zabawki , gry i puzzle . Trójka dzieci , więc zabawek uzbierała się niezła
kolekcja .Podczas tego oglądania , zostałem wujkiem . Zdążyłem się już
przyzwyczaić do tego , że szybko jestem mianowany wujkiem przez dzieciaki
znajomych . Gdy już zostało mi pokazane większość ze skarbów maluchów ,
wróciłem do salonu dokończyć zaczętom rozmowę z ich rodzicami . Wtedy Mateusz , najmłodsza pociecha znajomych
. Przyniósł puzzle o odlotowym tytule
Kąpiel Prosiaczka . Zapytał , czy nie ułożył bym z nim obrazka . Tytuł „Kąpiel Prosiaczka „ tak mnie rozbawił , że
nie mogłem nie zobaczyć o co chodzi .
Zaczęliśmy układać , a raczej Mateusz zaczoł układać . Mimo
iż wcześniej zaprosił mnie do wspólnego układania , to gdy tylko chciałem
dołożyć fragment układanki . Odpychał moją rękę mówiąc , ja sam , a raczej ja
siam J. Widać było , że układał te puzzle już nie
jeden raz . Dopasowywanie poszczególnych elementów zajmowało mu sekundy . Gdy tylko
ułożył , błyskawicznie oburącz rozkładał powstały obrazek na części pierwsze i
zaczynaliśmy od nowa . Aby wyrwać się z tej układanki , musiałem obiecać małemu
, że jutro z nim poukładam puzzle , a dziś już muszę uciekać . Inaczej nie zdąże
na autobus do domu . Mateusz nie bardzo chciał wierzyć , ale mama zapewniła go ,
że jutro przyjadą do wujka w odwiedziny i wtedy będzie dalej układać z wujkiem „Kąpiel
Prosiaczka” a może i zagra z wujkiem w jakąś grę planszową dla dzieci np.Kalejdoskop
50 gier . I nie był to tekst , aby zbyć malucha . Naprawdę zaprosiłem znajomych
do siebie na weekend . Maluchy poznają pierzastego, a my o ile pogoda dopisze
rozpalimy jakieś ognisko ,a potem się okaże co jeszcze nam przyjdzie do głowy .
Subskrybuj:
Posty (Atom)