wtorek, 28 lipca 2015

Niesamowity zegarek.

Dziś widziałem naprawde świetną zabawkę.Kidizoom Smart Watch , Tak nazywa się to cudo.W pierwszej chwili, myślałem, że to zwykła plastikowa zabawka. Okazało się , że ta zabawka ma  wiele niesamowitych funkcji. Można nim między innymi robić zdjęcia ,czy nagrywać krótkie filmy. Można skorzystać z możliwości zmiany głosu. Właśnie tą funkcją bawiła się najwięcej córka mojej byółej pani kierownik z poprzedniej pracy. Po nagraniu kogoś z otoczenia, odtwarzała jego słowa ,ale już innym głosem  , śmiejąc się przy tym do rozpuku. Posiada wbudowany ekran dotykowy aparat fotograficzny dyktafon o których już wspomniałem , oraz 3 super gry. Możliwość podłączenia do komputera umożliwia dzieciom zgrywanie, ładowanie zdjęć i filmów. Zegarek, ma aż kilkadziesiąt motywów zarówno analogowych jak i  cyfrowych.Łatwa zmiana między zegarem analogowym i cyfrowym ułatwia dzieciom naukę zegara. Posiada też stoper i alarm.
Małe elektroniczne cudo , dla dzieciaków. Zastanawiałem się , co kupić na prezent urodzinowy siostrzenicy. Teraz już wiem . Kidizoom Smart Watch , bankowo jej się spodoba

niedziela, 26 lipca 2015

Weekend nad jeziorem.

W sobotę znajomi zaprosili mnie do domku nad jeziorem. Mieliśmy trochę odpocząć od upałów. Popluskać się w wodzie, poleżeć plackiem na plaży. Wieczorem rozpalić ognisko. Odpocząć od codzienności. Rano Gosia , żona kolegi zapakowała nas wszystkich do busa i wyruszyliśmy . Jezioro nad którym mają domek letniskowy. Oddalone jest o około pięćdziesiąt kilometrów od naszej miejscowości . Dojechaliśmy tam w niecałe czterdzieści minut. Nawet dzieci  nie zaczęły pytać – daleko jeszcze ? J. Wypakowaliśmy cały nasz ekwipunek , reozłożyliśmy koce na mini plaży przed domkiem. Dzieci od razu chciały wchodzić do wody. Dla mnie , była zimna , ale dzieciaki , jakby tego nie czuły. Jezioro w tym miejscu jest bardzo płytkie , więc dzieci były bezpieczne. Mimo to zawsze jedno z nas miało je na oku. Andrzej , mąż Gosi  rozpalił grill, po czym powiedział , że my tzn. ja i on pójdziemy nazbierać drewna na wieczorne ognisko , a dziewczyny w tym czasie coś ugrilują. Ruszyliśmy w otaczający jezioro las. Andrzej wychodzi z założenia , że lepiej przygotować wszystko na samym począdku , żeby później nie przygotowywać wszystkiego chaotycznie w pośpiechu. Ze znalezieniem drewna na ognisko nie było problemu. Niedaleko domku znaleźliśmy olszynę przewróconą przez wiatr. Przynieśliśmy niezły zapas. Myślę , że spokojnie starczyłoby na dwa ogniska. Dziewczyny w tym czasie przygotowały małe co nie co. Nawet dzieciaki wyszły z wody zwabione zapachami z grilla. Gdy już zaspokoiliśmy głód, wreszcie mogliśmy legnąć na kocykach. I to było ostatnie co zrobiliśmy. Chwilę później z nad lasu wyłoniły się ciemne chmury. Zerwał się wiatr , a w oddali słychać było zbliżającą się burze. Kilka minut później  już lało. I tak do wieczora. Zamiast leżenia na plaży , leżeliśmy na tapczanach w domku. Pech. Najbardziej szkoda dzieciaków , cieszyły się z przyjazdu nad jezioro, a tu taki klops. Na szczęście Gosia zawsze wozi coś dla dzieciaków , choćby na wypadek takich sytuacji. Z samochodu przyniosła puzzle ramkowe – Farma. Świetne puzzle, dla młodszych  dzieci, z ramką w której ułożony obrazek może być umieszczany niemal w dowolnym miejscu. Dla starszych, przyniosła Avengers (Puzzle Magic Decor)

Przynajmniej jakiś czas miały zajęcie.  Dziewczyny stwierdziły , że możnaby napalić w kominku. Na szczęście drewno , które przynieśliśmy na ognisko, było suche , a my złożyliśmy je pod okapem. Szybko rozpaliliśmy w kominku , od razu zrobiło się przyjemniej. Już nie przygnębiała pogoda za oknem. Brakowało tylko czegoś dla nas np. moich 5 sekund.

czwartek, 23 lipca 2015

Smerf Maruda.

Od rana walczyłem z żywopłotem . Zachciało mi się wysokiego na ponad dwa i pół metra zieleniaka z wycięciami ala mur starego zamczyska . Teraz musze skakać po drabinie , żeby opanować zieleniaka. Na szczęście mam nożyce elektryczne.  Mocno przyśpieszające prace , ale mimo to, na cięciu zszedł mi cały dzień. Po obiedzie zdążyłem tylko wręczyć dzieciakom grę 5sekund junior. Tą o której pisałem wczoraj. No jeszcze dłuższa chwila zeszła na wytłumaczeniu zasad . Niestety na przyłączenie się do gry , już nie miałem czasu.  Inaczej nie zdążyłbym przystrzyc żywopłotu do wieczora . Na począdku , gdy na chwilę  wyłączałem nożyce , słyszałem przekomarzanie się przy stole z grą. Z upływem czasu słychać było już tylko śmiech . Wnioskuję z tego , że gra się podobała . Nie mogło być inaczej . Gra jest naprawdę świetna . Nie można się nudzić , wszystko dzieje się tak szybko .  W przypadku dzieci, to naprawdę ważne . Wiele razy przerabiałem przy innych grach ,że dzieci przy drugiej ,lub trzeciej kolejce , zaczynały marudzić i odchodzić od gry. Myślę , a nawet jestem pewien , że z 5 sekund junior tak nie będzie .  Choć Smerf Maruda , może się znaleźć w każdym składzie , ale wtedy zawsze można mu wręczyć puzzle np. -  Barbie - super księżniczka J.

środa, 22 lipca 2015

Niespodzianka dotarła .

Niespodzianka doszła , ale dziecią dam ją dopiero jutro . Kurier przyjechał bardzo późno. Dziś zdążyłem ją przejrzeć . Porównać z wersją podstawową . Zawsze zwracam uwagę na trwałość wykonania gry, która przeznaczona jest dla dzieci. Wiadomo małe rączki z łatwością zaginają zbyt delikatne elementy, czasem czymś rzucą czy przygniotą, dlatego bardzo ważna jest dla mnie jakość wykonania.Ta gra , jak i jej wersja podstawowa wykonana jest ok. Elementy są trwałe. Czasomierz w postaci kuleczek spadających po spirali, spodobał mi się już w grze podstawowej. Szczególnie, że często przesuwające kulki wydają śmieszny, a zarazem rozpraszający zawodnika

Dźwięk. Gra , tak samo jak w wersji podstawowej , polega na prawidłowym odpowiadaniu na pytania. Po odczytaniu zadania przekręcamy czasomierz a zawodnik stara się jak najszybciej odpowiedzieć. Jeśli uda mu się to wykonać bezbłędnie, porusza się na planszy o jedno pole do przodu. Jeśli pomyli się lub nie udzieli odpowiedzi, kolejka przechodzi na następnego gracza. Każdy zawodnik otrzymuje również po trzy karty „czas”, które dają dodatkowe 5 sekund na udzielenie odpowiedzi, oraz karty „zmiana”, które pozwalają na zamianę zadanego już pytania. Kolorowe pola na planszy również pozwalają na wydłużenie czasu o 5 sekund. Wygrywa ten zawodnik, który pierwszy stanie na mecie .Gra ma , aż 354 kart z pytaniami, a że są one dwustronne to ogólnie pytań jest aż 708! Starczy na wiele rozgrywek! W zależności od wieku gracza możemywybrać pytania z „żółtej strony”, przy których wymieniamy 2 odpowiedzi lub ze „strony czerwonej” gdzie wymieniamy 3 hasła, a pytania bywają trudniejsze.Przykładowe pytania:- „Wymień 2 przedmioty na literę W”-„Wymień 2 żółte warzywa”-„Wymień 2 rzeczy, które można robić na wakacjach”-„Wymień 3 rodzaje zamków”- „Wymień 3 kolory tęczy”. Niby banalnie proste ,ale wiem jednak jak sam popełniałem błędy mając 5 sekund na odpowiedź . Nasuwały mi się tak dziwne odpowiedzi, że ciężko wytrzymać ze śmiechu ! Gra jest idealna na rodzinne chwile, można się przy niej świetnie bawić , poćwiczyć refleks . Myślę , że jutro dzieciaki się ucieszą , że to będzie fajna odmiana ,po układaniu - Barbie - super księżniczka  . 

wtorek, 21 lipca 2015

Cztery w jednym.

W niedziele była kolacja przy świecach , w poniedziałek powtórka z rozrywki. Co prawda już bez burzy , ale i nadal, bez prądu . Aż do dziś rana. A to wcale nie najdłużej  , już wieczór , a u znajomych kilka kilometrów dalej. Nadal nie ma prądu. Jakby tego było mało , na dworze roji się od jakiś małych muszek . Małe ustrojstwo atakuje każdego , kto wychyli nos z domu . Wczoraj , właśnie z tego powodu siostrzenica z dziećmi sąsiada okupowała mieszkanie . Jakiś czas , bawili się razem zabawkami , lecz gdy przyszła pora dziecięcych seriali , zaczęło się marudzenie – dlaczego nie ma światła ?. Żeby odwrócić trochę uwagę , od tematu braku prądu . Zaproponowałem młodzieży dokończenie puzzli , które zaczeli układać w niedzielę ,lecz przerwała im burza .Puzzle to naprawdę świetna forma rozrywki - tania i angażująca całą rodzinę. Każdy z nas może znaleźć w nich coś dla siebie. Dzieci uczą się przy nichcierpliwości, rozwijają spostrzegawczość i logiczne myślenie, dorosłym pozwalają sięodstresować i zrelaksować. Co więcej wspólne rodzinne układanie mabardzo dobry wpływ na relacje między domownikami. Słowem - nic tylko układać :) . Zaproponowałem , aby maluchy przyniosły swoje ulubione puzzle, a gdy je ułożymy , ja wyjmę swoje . Dzieciaki przyniosły swoje w mgnieniu oka . Barbie - super księżniczka  , tym razem została ułożona , bez żadnych dodatkowych przygód . Następne puzzle przyniesione przez dzieciaki to - Barbie i jej super przyjaciele. Do tej pory miałem mały kontakt z puzzlami dla dzieci . Teraz to nadrabiam. Barbie i jej super przyjaciele , to nie jedna, nie dwie, ale aż cztery układanki . Po ułożeniu otrzymamy cztery zabawne obrazki różnej wielkości z lalką Barbie i jej przyjaciółmi. Super zestaw dla  rodzeństwa - każdy ułoży swój ulubiony obrazek nawet w tym samym czasie. Można też układać obrazki na czas. Taka zdrowa rywalizacja ,dla maluchów . Dziś zamówiłem  grę dla dzieciaków. Mam nadzieję , że jutro dojdzie , to będzie niespodzianka . 

niedziela, 19 lipca 2015

Kolacja przy świecach .

Wczoraj narzekałem na burze bez deszczu. Dziś miałem pełną opcję . Po rodzinnym obiedzie , stwierdziliśmy , że idziemy do ogrodu. Ustawimy stół  pod wierzbą. Pooddychamy świeżym powietrzem . Ktoś rzucił hasło – zagramy w karty . A że ja od piątku , zakręcony jestem na punkcie -    5 sekund  . Zaproponowałem tę właśnie grę . Moja propozycja została przyjęta . Dla mnie podwójna radocha , po pierwsze, jak wspomniałem , zakręciłomnie na tą grę . Po drugie , nie bardzo umiem grać w karty, choć może nie tyle nie umiem , co nie mam farta . Ustawiliśmy stół, każdy zajął miejsce . Dzieciom rozłożyliśmy koc , tuż obok nas .Też pod wierzbą , ale z drugiej strony. Układały sobie  puzzle -  Barbie - super księżniczka  , to znaczy miały sobie układać . Tak jak my mieliśmy zagrać w 5 sekund. Przyniosłem grę , położyłem pudełko z kartami na środku stołu . Zaczołem omawiać zasady gry. Gdy  zza drzew wyłoniły się czarne chmury . Chwilę później , było już ciemno dookoła . Ledwo zdążyliśmy uciec do domu . Luneło tak , że nie było widać nic prócz ściany deszczu . Do tego ten wiatr . a w zasadzie huragan .  Drzewa łamały się jak zapałki , W powietrzu latały różne przedmioty . Dziesięć minut ulewy , a krajobraz jak po bitwie. Siostra wracając do swojego domu , musiała omijać przewrócone drzewa. Połamane trakcje elektryczne . Przez jedną nawet przejechała . Zerwane druty , leżały na ulicy , prawie niewidoczne . Zorientowała się , gdy samochód już na nie wiechał , na szczęście nic się nie stało .Po burzy okazało się , że nie ma światła i to nie ma  w całej okolicy . Próbowałem zgłosić awarię do energetyki , ale nie udało mi się dodzwonić . Wysłuchałem tylko automatycznej informacji , że w rejonie  ponad 22-tysiące odbiorców nie ma prądu . Że 937 stacji transformatorowych jest uszkodzonych . Miała być gra na świeżym powietrzu , a będzie kolacja przy świecach . 

sobota, 18 lipca 2015

Prezent.

Afrykańskie słońce , to nie dla mnie . Dwadzieścia pięć stopni ok. ale trzydzieści pięć w cieniu , to już przesada . Jeszcze ta cisza przed burzą , która w końcu przyszła ,ale tylko narobiła hałasu . Bo kropla wody nie spadła . Miałem  ochotę wskoczyć do mojego „ogromnego” dmuchanego akwenu J. Ktoś mnie jednak wyprzedził . Od dziś , przez dwa tygodnie , stacjonuje u mnie siostrzenica . Dziś akwen należał do niej . A w zasadzie, do niej i dzieciaków sąsiada . Zaprosiła ich , żeby mieć towarzystwo . Korzystając z okazji , wręczyłem najmłodszej z sąsiadek prezent urodzinowy . Co prawda urodziny ma dopiero w poniedziałek, ale w tedy mnie nie będzie . Kupiłem Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy. Mam nadzieje że trafiłem z prezentem . I że budowanie zamku , sprawi dużo radości . Jednak , czy tak się stanie , okaże się trochę później . Mała na widok prezentu , bardzo się ucieszyła . Ale powiedziała , że otworzy go dopiero w domu .Reszta ekipy zaczęła krzyczeć , że też chcą prezent . Aż tak przygotowany nie byłem , ale na pocieszenie , każdy dostał dużą porcje lodów .   

Chciałem namówić starszą cześć ekipy na zagranie w 5 sekund , ale dziś nawet nie myśleli o wyjściu z basenu . Mi została wanna J.

piątek, 17 lipca 2015

Ciociu.

Zachciało mi się ekologii , ekologiczna śliweczka , ekologiczne jabłuszko . Bez chemii , bez sztucznych nawozów , bez oprysków na robale i inne takie . No i teraz mam swoją ekologie w pełnej odsłonie . Zrywam jabłko ,a tam tłusty robal wygląda z środka z wymalowanym na ryjku pytaniem CZEGO !!!. Zrywam śliweczkę , taka ładna krąglutka , lśniąca ,pachnąca , a tam robal –CZEGO !!!. Masakra jakaś normalnie. Totalna załamka. Na szczęście po południu odwiedziła mnie ciocia z dziećmi . Ciocia jest w moim wieku J. Razem szaleliśmy w dyskotekach , a teraz , drażnię ją zwracając się do niej ciociu J.  Dzieci to już też nie takie dzieci . Starszy Sławek  ma już dziewiętnaście lat , a młodszy Jarek szesnaście . Ogólnie odlotowa paczka .  Zawsze gdy wpadną , poprawiają mi humor . Sypią dowcipami jak z rękawa . Potrafią rozruszać nawet największego ponuraka . Albo gościa , którego załamały robale w śliweczkach JJ. Dziś wpadli pochwalić się nową grą – 5 Sekund . Super gra dla osób lubiących ,gdy coś się dzieję. Ogólnie gra, to walka z czasem. Odmierzanym przez całkiem zmyślny zegar  {zobaczycie jak kupicie he he }. Trzeba szybko myśleć i szybko mówić. Losujemy pytanie znajdujące się na kartach na które odpowiada gracz siedzący na Gorącym Krześle. Kiedy usłyszy pytanie, wystartuje czasomierz odmierzający dokładnie5 sekund przeznaczonych na udzielenie 3 poprawnych odpowiedzi.. I tu zaczyna się zabawa . Brak czasu powoduje , że odpowiedzi czasem są kosmicznie śmieszne . Gra wciąga , a stres ,mimo , że pozytywny robi swoje JJ. W przypływie adrenaliny możesz nie wiedzieć, czy na pewno udzieliłeś poprawnych odpowiedzi. Jeśli odpowiedziałeś poprawnie, przesuwasz swój pionek w stronę mety. Jeśli się pomyliłeś albo nie udzieliłeś 3 odpowiedzi, pytanie przechodzi na następnego gracza. Odpowiedzi nie mogą się powtarzać. Wygrywa ten, komu uda się najszybciej dojść do mety. Wszystko dzieje się naprawdę szybko , do tego jeszcze dźwięk kulek w zegarze , który rozprasza . Lapsusy językowe powstałe z powodu potrzeby zmieszczenia się w czasie ,są wartością dodaną – przynajmniej dla mnie . Miałem niezły ubaw z tworów powstałych podczas odpowiedzi . Zarówno moich , jak i reszty załogi . Szczeże polecam tę grę ,wszystkim znudzonym monotonnymi planszówkami  . W przeciwieństwie do większości planszówek – 5 sekund  potrafi nieźle podnieść poziom adrenaliny. A gdyby był , zbyt wysoki , zawsze można ułożyć – Kąpiel Prosiaczka JJ.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Mali goście.

Dziś odwiedziły mnie bąble sąsiada . W piątek wróciły od dziadków . Jeszcze przed wyjazdem zapowiedziały , że będą codziennie odwiedzać Pierzastego . Pierzasty  dziś jest jakiś marudny, mam wrażenie , że jest jakby słabszy . Mam nadzieje , że to nic poważnego . Bardzo się do niego przywiązaliśmy . Traktujemy   go jak członka rodziny . Nie wyobrażam sobie , że mogłoby mu się coś stać .Bąble , gdy tylko weszły ,pierwsze kroki skierowały do Pierzastego . Od razu chciały brać go na ręce, ale szybko im to wyperswadowałem . Ptaszek dziś jest trochę chory i musi odpoczywać .Maluchy bardzo się tym przejęły .  Podeszły do zagrody Pierzastego i zaczęły pytać – ptaszku co ci jest ?.  Aby nie były smutne , zaproponowałem , żebyśmy zagrali może w jakąś grę planszową. To ja zaraz przyniosę – wyrwał się Tomek , najstarszy z rodzeństwa . W mgnieniu oka ,przyniósł  MEMOS -Kraina Lodu {gra planszowa }. Ustawiłem stół ogrodowy przy zagrodzie Pierzastego i zaczeliśmy grę . Nistety , szybko okazało się , że jestem bez szans . Nie oglądałem  Krainy Lodu .Nie mogłem  odpowiednio dobrać w pary bohaterów tej bajki , a w tym przypadku gry . Ale dzieciaki miały radochę nie mniejszą, niż ja z układania Kąpieli Prosiaczka . Wspomniałem dzieciom o tych puzzlach . Okazało się , że maluchy mają Kąpiel Prosiaczka już  od jakiegoś czasu . {wiedzą co dobre }. Stwierdziły,że jutro przyniosą  ją ,gdy przyjdąodwiedzić Pierzastego. Czuję że najbliższe dni upłyną mi na poznawaniu nowych gier , bądź puzzli . Dziś jeszcze muszę obejrzeć  Krainę Lodu ,żeby jutro znów nie dać plamy.

niedziela, 12 lipca 2015

Kąpieli ciąg dalszy .

Nawet nie przypuszczałem , że tak fajnie minie mi weekend . W sobotę wpadli  znajomi , których spotkałem w tygodniu . Podczas wizyty u nich , umówiliśmy się , że wpadną do mnie na weekend . Rozpalimy grilla , albo ognisko . Wpadną oczywiście z dziećmi , a przedewszystkim z najmłodszym Mateuszem . Tym z którym układałem puzzle , a dokładnie ­-Kąpiel Prosiaczka J. Już sam tytuł wprowadza mnie w dobry nastrój . Przy okazji powoduje , że cofam się wspomnieniami do czasów , gdy byłem nieco tylko starszy od Mateusza . Uwielbiałem wtedy oglądać Kubusia Puchatka . Tygrysek , Królik , Pan Sowa czy Maleństwo . W KAŻDEJ z tych postaci  , można odnaleźć inne cechy  charakteru . Od każdej , można się czegoś nauczyć . Osobiście - rozbraja mnie liryczny pesymizm i urocza ponurość Kłapouchego , jego zadziwienie otaczającym go światem . Do tego idealnie dobrany głos, powodowały , że gdy Kłapouchy wypowiadał jakąś kwestie , tarzałem się ze śmiechu . Po latach nic się nie zmieniło . Nadal bawią mnie perypetie mieszkańców  Stumilowego Lasu . Dziś jednak zauważam więcej cech charakteru poszczególnych bohaterów i to jak mądra jest to bajka . Nie to co  jakieś Pokemony , za emisję których w paśmie dla dzieci , zakuwałbym w dyby.

Wczoraj, okazało się , że nie tylko ja mam taką sympatię do Kubusia Puchatka .I, że nie tylko na mnie Kąpiel Prosiaczka działa tak ożywiająco J. Gdy grill pracował już pełną parą , dzieciaki zajęły się puzzlami . My zaczęliśmy wypowiadać kwestję z Kubusia Puchatka . Każdy z nas miał swojego ulubionego bohatera. Każdy pamiętał przynajmniej kilka kwestii. Wzięło nas do tego stopnia , że do końca wieczoru pozostaliśmy w postaciach . Nie było już Marka , Rafała , czy Gosi . Był  Królik , Pan Sowa na przemian z Kłapouchym i Kangurzyca . Dziś rano bolały nas brzuchy po wczorajszym śmiechu . W czoraj śmieliśmy się wspominając mieszkańców Stumilowego Lasu , a dziś śmiejemy się wspominając wczorajszy wieczór . Trzydziesto elementowa Kąpiel Prosiaczka , a dwa dni radochy J. Nie myślałem ,że puzzle dla dzieci tak działają . Od dzisiaj każdemu  „Kłapouchemu” będę polecał – Kąpiel Prosiaczka  J.  Rozstając się ze znajomymi , umówiliśmy się już na następne „brykanie”J

piątek, 10 lipca 2015

Kąpiel Prosiaczka .

No i wykąpaliśmy prosiaczka .  Ostatnich kilka dni było trochę męczących. Bieganina po urzędach , od geodezj , przez urzędy miasta , gminy , po sąd, żeby sprawdzić w nim księgi wieczyste . A wszystko , dlatego , że ktoś kiedyś źle dokonał pomiarów i teraz nie zgadzają się powierzchnie działek, to znaczy nie zgadzają się te na papierze z tymi rzeczywistymi . Na szczęście mam już to z głowy . Ale jeszcze wczoraj miałem tego serdecznie dość . W pewnym momencie  musiałem sobie zrobić przerwę .  Odpocząć od tej bieganiny . Będąc w mieście , blisko swojego starego mieszkania spotkałem starych znajomych . Zamieniliśmy kilka zdań na ulicy , po  czym  poszliśmy do nich . Po drodze wpadłem jeszcze do cukierni , po jakieś ciacho do kawy . Na miejscu długo nie porozmawialiśmy .  Znajomi mają trójkę małych dzieci , które szybko zorganizowały nam czas . Najpierw zarzuciły rodziców pytaniami ,kim jestem z kąd się znamy itd. Potem zaczęły pokazywać mi swój świat tj . swoje pokoje , zabawki , gry i puzzle . Trójka dzieci , więc zabawek uzbierała się niezła kolekcja .Podczas tego oglądania , zostałem wujkiem . Zdążyłem się już przyzwyczaić do tego , że szybko jestem mianowany wujkiem przez dzieciaki znajomych . Gdy już zostało mi pokazane większość ze skarbów maluchów , wróciłem do salonu dokończyć zaczętom rozmowę z ich rodzicami . Wtedy  Mateusz , najmłodsza pociecha znajomych .  Przyniósł puzzle o odlotowym tytule Kąpiel Prosiaczka . Zapytał , czy nie ułożył bym z nim obrazka . Tytuł  „Kąpiel Prosiaczka „ tak mnie rozbawił , że nie mogłem nie zobaczyć o co chodzi .

Zaczęliśmy układać , a raczej Mateusz zaczoł układać . Mimo iż wcześniej zaprosił mnie do wspólnego układania , to gdy tylko chciałem dołożyć fragment układanki . Odpychał moją rękę mówiąc , ja sam , a raczej ja siam J.  Widać było , że układał te puzzle już nie jeden raz . Dopasowywanie poszczególnych elementów zajmowało mu sekundy . Gdy tylko ułożył , błyskawicznie oburącz rozkładał powstały obrazek na części pierwsze i zaczynaliśmy od nowa . Aby wyrwać się z tej układanki , musiałem obiecać małemu , że jutro z nim poukładam puzzle , a dziś już muszę uciekać . Inaczej nie zdąże na autobus do domu . Mateusz nie bardzo chciał wierzyć , ale mama zapewniła go , że jutro przyjadą do wujka w odwiedziny i wtedy będzie dalej układać z wujkiem „Kąpiel Prosiaczka” a może i zagra z wujkiem w jakąś grę planszową dla dzieci np.Kalejdoskop 50 gier . I nie był to tekst , aby zbyć malucha . Naprawdę zaprosiłem znajomych do siebie na weekend . Maluchy poznają pierzastego, a my o ile pogoda dopisze rozpalimy jakieś ognisko ,a potem się okaże co jeszcze nam przyjdzie do głowy .