Wczorajszy prezent w postaci gry „EGO” już rozpracowany. Mimo, że według opisu
producenta, przeznaczony jest dla graczy od czternastego roku życia. Mateusz z
Julką ogarniają „EGO” bez większych
problemów. EGO polega na trafnym odpowiadaniu na pytania. Jeżeli dobrze znasz
swoich współtowarzyszy Jeślimasz dużą wiedzę o nich - wygrasz. Aby rozpocząć grę, losujesz pytanie z puli.
Jest ich aż 400. Dzięki temu pytania żadko się powtażają i gra jest ciekawsza. Po
wylosowaniu musisz przeczytać je na głos. Pytania mogą być bardzo różne, jak
choćby o zazdrość, o sprawy społeczne, o kwestie rodzinne,o kolory, czy o IQ i całą
masę innych! Nie ma tabu, jest wielkie Ego! Po odczytaniu pytania narrator
odkłada żeton ze swoją odpowiedzią. Reszta graczy stara się odgadnąć jego
wybór. W zależności od tego jak dobrze go znają, mogą obstawić 1 lub 2 żetony,
które podwoją lub stracą w zależności, czy podadzą poprawną odpowiedź. Trzeba
trochę ruszyć głową. Przypomnieć sobie trochę wiadomości o osobach, które
właśnie z nami grają w „EGO”. Do dyspozycji jest, aż 220 kart z pytaniami.
Osiemnaście żetonów do oznaczania odpowiedzi, 120 małych żetonów, plansza oraz
instrukcja..
niedziela, 30 kwietnia 2017
sobota, 29 kwietnia 2017
"EGO"
Wczoraj
zabawiliśmy z „Kolejką” do późna. Do bardzo
późna. Rano nie można było dobudzić dzieciaków. Co prawda dziś sobota, ale
właśnie dziś od rana mieliśmy wszyscy
jechać na zakupy. Rozpoczął się długi weekend.
Przyda się coś na grilla. O ile dopisze pogoda, bo jak na razie, to
lipa. Pierwszym zakupem dziś, właśnie w związku z pogodą, były peleryny
przeciwdeszczowe. Ostatnio nie ma dnia bez deszczu. Stąd te kolejkowe maratony.
Młodych nie dało rady wygonić z łóżka. Może i lepiej. Przynajmniej szybciej
wróciliśmy z zakupów. Odpadły stoiska z zabawkami. Oczywiście po powrocie z
zakupów. Pierwsze pytanie jakie usłyszeliśmy, to: co nam kupiliście. Odpowiedź,
nic. To taka mała kara za to, że nie wstali rano tak jak obiecywali dzień
wcześniej. Jednak smutne miny jakie zagościły na ich twarzach sprawiły że mama nie potrafiła długo na nie patrzeć. Chwilę później zdradziła, że
jednak coś im kupiliśmy i wyjęła grę „EGO”. W mgnieniu oka na twarzach zagościła radość. I
znów deszczowe dni nie straszne, gdy na stole nowa gra.
piątek, 28 kwietnia 2017
JAK ZA DAWNYCH LAT.
A jednak. Dziś wreszcie dostąpiłem łaski małolatów. Julka z
Mateuszem, po powrocie ze szkoły. Znów zasiedli do „Kolejki”. Choć chwilę
później musieli przerwać grę. Najpierw lekcję. Mama była nieubłagana. Jęki,
stęki obojga graczy, nie robiły na niej wrażenia. Najpierw w kolejce polski i
matematyka, dopiero - „Kolejka”. Z
minami, jakby właśnie runął im świat. Zasiedli do lekcji. Dawno w takim tempie
ich nieodrabiali. Aby szybciej mieć je z głowy i zasiąść do gry. Julka pomogła
bratu w matematyce. Gdy skończyli od razu nastąpiła wymiana przedmiotów na
stole, bo przy stole, a nie jak zwykle przy biurkach odrabiali lekcję. Niestety
dziś babcia jako specjalistka od tamtych czasów. Nie mogła z nimi zagrać w
„Kolejkę”. Tym razem to ja zostałem specjalistą od minionej epoki. Obrazy z
tamtych lat wróciły zaraz po rozpoczęciu gry. Tłum ludzi przed warzywniakiem na
kilka godzin przed otwarciem, bo mają być pomarańcze. Innym razem nocka na
ławce przed sklepem, aby kupić szynkę. Totalna abstrakcja dla małolatów. Tak
jak trzeci stopień zasilania i brak prądu, bez żadnej awarii. No i te
naszyjniki z szarego papieru toaletowego. Wywalczonego w kolejce właśnie. Takie
polskie Hawaje J.
NOWE ZAKUPY.
W oczekiwaniu na łaskę młodzieży i dopuszczenie mnie do gry
w „Kolejkę”. Kolejny raz odwiedziłem sklep
Trefl. Zakupiłem wcześniej
wspominany dodatek do gry „Kolejka” – Ogonek. To nie był jedyny mój
wczorajszy zakup. Buszując w ofercie
sklepu Trefl. Natrafiłem na ciekawą grę –
Korsar. Młodzi odpoczną trochę od wersji tematycznych Piotrusia, jak „Gdzie
jest Dory”, czy „Avengers”. Będą mogli
wcielić się w rolę kapitana statku korsarskiego. Ich zadaniem będzie: po
pierwsze ochrona wypełnionych po brzegi złotem, srebrem i innymi
kosztownościami galeonów, a po drugie nieustanne próby zawładnięcia
równie zasobnymi okrętami Twoich przeciwników. Zadanie jest proste, trzeba
zdobyć wrogie galeony i chronić własne statki!. Może dzięki temu prezentowi,
dostąpie łaski gry w „Kolejkę”
środa, 26 kwietnia 2017
NIE TYM RAZEM.
No i masz babo placek, gdy ja nabrałem ochoty na grę w
Kolejkę , to dzieciaki wymyśliły sobie, że zagrają w Piotrusia. Mają wiele talii tematycznych, jak choćby Avengers
czy Gdzie jest Dory- również gra
Piotruś. I właśnie dziś zrezygnowały z gry w „Kolejkę” na rzecz
Piotrusia. Zaprosiły mnie do gry. W karty.
Nie mogłem odmówić, by , gdy znów wrócą do ;”Kolejki” zaprosili mnie równie ochoczo, jakdo
Piotrusia. Tym czasem doczytałem na stronie sklepu Trefl, że w ofercie jest
jeszcze - Ogonek- dodatek do gry kolejka. Może zrobie niespodziankę dzieciakom
i kupię im ten „Ogonek”.
CZAS WKRĘCIĆ SIĘ W KOLEJKĘ.
Wreszcie zapoznałem się z z instrukcją gry „Kolejka”. Już nawet samo opakowanie gry, mówi nam o jakie
czasy chodzi. Beżowy papier, to pierwszy znak tamtych czasów. Nie to co dziś,
gdy opakowanie potrafi być ciekawsze od zawartości. Początkiem każdej gry jest dostawa
towaru. Do sklepu przyjeżdżają artykuły uprzednio wylosowane z kart dostawy.
Zadanie komplikuje się, ponieważ półki świecą pustkami i tylko kombinatorzy ze
strategią mogą wrócić z tych łowów ze zdobyczami. Pomogą w tym karty pomocy
gracza Matka z dzieckiem na ręku, czy Towar spod lady, które przesuną pionek
bliżej upragnionych zakupów. Trzeba jednak być czujnym, gdyż karty Remanent czy
Pomyłka w dostawie znacznie opóźnią powrót do domu na tarczy. Na końcu każdej
kolejki stoi spekulant. Trzeba na niego uważać Wygrywa ten, komu uda się kupić najwięcej
produktów z listy zakupów. Gra „Kolejka” składa się z planszy do gry Planszy z samochodami dostawczymi 30 pionków w 6
kolorach 50 kart kolejki w 5 kolorach (po 10 w każdym kolorze) 5 kart listy
zakupów 60 kart towarów 15 kart dostawy towarów w 5 kolorach (po 3 każdym
kolorze) 5 kart pomocy gracza znacznik gracza rozpoczynającego i pionek
przekupki. Myślę, że wkręcę się w kolejkę, bez problemu. W końcu pamięta się co
nieco z tamtych czasów.
niedziela, 23 kwietnia 2017
KOLEJKA.
Od kilku dni, obserwuję jak dzieciaki rozgrywają kolejną
partię gry „Kolejka”. Wkręcili się tak
bardzo, że każdą wolną chwilę, spędzają na grze właśnie. Babcia jest jako guru, do którego przybiegają
z pytaniem. Gdy tylko czegoś nie rozumieją. Bądź nie mogą w to uwierzyć. To drugie
jest nawet częstrze, a wręcz na porządku
dziennym.no bo jak wytłumaczyć dzisiejszym dziecią, że gdy ich rodzice mieli po
dziesięć lat, jak oni teraz. Na sklepowych półkach, było tylko wspomnienie po
towarze. Nie jak dziś, uginające się pod niegdyś utęsknionym towarem półki. Kolejki,
które były dla nas rzeczywistością, dla małolatów, są po prostu świetną grą. Przynajmniej
do takich wniosków dochodzę, patrząc jak chętnie sięgają po grę „Kolejka”. Chyba
sam do nich dołącze. Najpierw jednak przestudjuję instrukcje. Głupio byłoby
odpaść na początku, gdy dobrze pamięta się tamte czasy i kolejki właśnie.
piątek, 21 kwietnia 2017
CZY KIEDYŚ BĘDZIE CIEPŁO.
Już prawie tydzień po świętach. Ostatni dzień, nielicząc
weekendu, wolny od szkoły. Przynajmniej dla Mateusza i Julki. Mieli wolne, bo
trwały egzaminy gimnazjalne . Niestety z
wszystkich wolnych dni, tylko wczoraj dzieciaki mogły cieszyć się zabawą na świeżym powietrzu. Cała reszta to
deszcz, wiatr, który łamał drzewa. Jednym słowem masakra. Na całe szczęście
przed świętami przyszła gra Julki „Kolejka”. Było więc przy czym spędzać te
szare dni.
piątek, 7 kwietnia 2017
JULKA MA NOSA.
Myślałem, że wraz z nadejściem wiosny i tak ciepłych dni jak
ostatnio. Gry planszowe i puzzle trafią, przynajmniej chwilowo na półkę. Nastanie
czas roweru, gry w piłkę wszelkich odmian. Ogólnie ruchu na świeżym powietrzu. Niestety
piękna pogoda szybko się skończyła. Zrobiło się zimno i ponuro, a z nieba siąpi
deszcz. Julka chyba wyczuła, że sielanka nie potrwa zbyt długo. Zamówiła nową
grę planszową „Kolejka”. Jest szansa, że jeszcze dziś zostanie dostarczona
przez kuriera. Najpóźniej w poniedziałek. Prognozy na przyszły tydzień, są
równie nieciekawe. Kolejka może być grą ratującą od nudy w deszczowe dni. Sam jestem
ciekaw, jak będzie się grało w nowy nabytek Julki. Czy emocje podczas gry
dorównają tym, które towarzyszą przy grze w 5 sekund.
czwartek, 6 kwietnia 2017
POSZUKIWANIE SPONSORA.
Wreszcie się doczekało. Zdjęcie Bojownika, które zrobiliśmy
z Mateuszem, a w zasadzie Mateusz sam je zrobił. Zostało dziś wysłane do firmy
Trefl. Tam powstaną – Foto puzzle z Twojego zdjęcia. Kolejne do kolekcji. Mateusz trochę się ociągał, szukał sponsora
dla tego przedsięwzięcia. I znalazł. Najpierw próbował namówić mamę. Ta jednak
tym razem odmówiła. Potem, chciał wkręcić Julkę w sfinansowanie większości
kosztów. Ta jednak oznajmiła mu, że w tym miesiącu kupuję sobie nową grę
planszową „Kolejka” i jej budżet więcej nie wytrzyma. Ja dałem kasę na nową grę
5 sekund. Po tym jak uległ zniszczeniu oryginalny czasomierz. Została babcia,
która nigdy nie odmówi wnukom. I w ten oto sposób, młody ocalił swoje
kieszonkowe na ten miesiąc. Wie chłopak jak się ustawić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)