Środa. Moi „angole”od rana się pakowali. Jutro wylatyują do
Londynu. Przed południem sąsiad zawozi
nas na lotnisko w Bydgoszczy. Z tamtąd
odlatują. Matylda i Amar już trochę
tęsknią. Tam mają swoich kolegów i koleżanki. Tutaj ja dotrzymuje im
towarzystwa ,grając z nimi , chociażby w 5 sekund junior. Jednak to nie to samo
,co zabawa z rówieśnikami. Ich wizyta jest w czasie , gdy wesoła gromadka
sąsiada jest na wakacjach u swojej babci w Borach Tucholskich. Gdyby nie to,
mieliby towarzystwo swoich rówieśników. Maluchy
sąsiada , bardzo lubią gry planszowe i puzzle. Często przychodząc w odwiedziny
, brały ze sobą chociażby -Kąpiel Prosiaczka J.
Ale cóż, tak bywa. Wieczorem gdy wszystko było już przygotowane do wyjazdu. Zasiedliśmy
sobie przy stole. Taka mała pożegnalna kolacyjka. Powspominaliśmy sobie trochę.
Chociażby wypad do kręgielni i Mohamedowe – dobzie dobzie i kula hula. Albo
nasze szaleństwo na koncercie T-Love. Na koniec zagraliśmy w 5 sekund – wersję podstawową
.I znów , jak zwykle przy tej grze padały salwy śmiechu z naszych przejęzyczeń
, że o Mohamedzie nie wspomnę J.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Jutro pożegnamy się na lotnisku i
do zobaczenia za…
środa, 26 sierpnia 2015
wtorek, 25 sierpnia 2015
Koncert.
I tak jak przewidywałem , na Biesiadę Kasztelańską dotarłem
dopiero tuż przed koncertem T-love. Trochę czasu zajęło mi odnalezienie moich „angoli”J. Przed T-Love , występowała Jula , ale to
jakaćś pomyłka. Choć młodsza, nawet
bardzo młodsza część publiczności szalała. Dla mnie było to ciężkie przeżycie. Na
całe szczęście trwało to krótko. Po wątpliwej gwieździe, nastąpiła prezentacja składu
drużyny Anwilu Włocławek. Jeszcze przed koszykarzami, wystąpiły czirliderki
Anwilu –ANWIL DANCE TEAM. To poprawiło mi humor po kiepskim występie Juli. W trakcie
prezentacji w strone zgromadzonych kibiców poszybowały piłki z autografami zawodników.
Niestety ani mi , ani reszcie paczki, nie udało się złapać żadnej z nich. Może za
rok J. Po
krótkiej prezentacji , chwila dla fotoreporterów. I wreszcie prowadzący imprezę
konferansjer zapowiedział zespół na który czekałem. Ja i tłum.fanów. Chwila Na dostrojenie sprzętu i się zaczęło. Na scenę
wyszedł Muniek Staszczyk wraz z zespołem i dali czadu. King , Autobusy i
tramwaje , 4 LO , Strong i wiele innych przebojów. Przez trzydzieści trzy lata istnienia zespołu , trochę tego nagrali. Przez prawie
dwie godziny tłum szalał przed sceną. Koncert skończył się przed północą , ale
nie wróciliśmy od razu do domu. Matylda i Amar chcieli jeszcze przejechać się
nocą na karuzeli. Zachęciło ich kolorowe oświetlenie konstrukcji. Dwa ramiona
sięgające siódmego piętra , ubrane w kolorowe żarówki , robiły wrażenie. Do domu
wruciliśmy grubo po drugiej w nocy. W poniedziałek dzieciaki ledwo można było wyciągnąć
z łóżek na obiad. My zresztą też dużo
wcześniej nie wstaliśmy. Wieczorem wręczyłem dzieciaką obiecane prezenty. Matylda
od razu chciała ,żebym zagrał z nią w -5 sekund junior. Amar swoje puzzle –
Przyjaciele z krainy lodu i Farme , zaniósł do mamy i kazał schować do walizki.
W poniedziałek i dziś wymigałem się od gry z Matyldą, ale jutro już mi nie odpuści.
W czwartek odjeżdżają , więc jutro mam zagrać z nią na pożegnanie.
sobota, 22 sierpnia 2015
Dziabniemy sobie.
Dziś moi
„angole”J ,
wyruszyli w objazd po rodzinie. Ciocie, babcie itd. Spotkamy się dopiero jutro, na Biesiadzie
Kasztelańskiej we Włocławku. Będzie prezentacja składu drużyny koszykarzy
Anwilu Włocławek , pokazy grillowania ,występy zespołów muzycznych. Gwiazdą
wieczoru będzie T-LOVE. Choć ja pewnie będę dopiero na koncercie T-LOVE. Dziś zrobiłem
mały wypad na zakupy. Wczoraj kurier przyniósł grę dla Matyldy – 5 sekund junior,
którą obiecałem jej kilka dni temu. Teraz musiałem kupić coś Amarowi, żeby nie
był pokrzywdzony. Skończyło się na tym , że odwiedziłem masę sklepów , a i tak
kupiłem w internecie. Ogromny wybór, wszystko w jednym miejscu. Do dyspozycji
szczegółowy opis ,a nie tylko wygląd opakowania. Gra dla Matyldy przyszła po
dwóch dniach, więc puzzle Przyjaciele z Krainy Lodu i Farma (Puzzle
Ramkowe) które wybrałem dla Amara. Przyjdą na czas. To znaczy przed ich
powrotem do Angli. Odlatują w czwartek, więc jest jeszcze sporo czasu , aby przesyłka
doszła. A z wypadu na zakupy , przywiozłem tylko buteleczkę Goldwasser. Dziabniemy
sobie z Mohamedem na pożegnanie J.
czwartek, 20 sierpnia 2015
Awaria.
Wtorkowe hamaki skończyły się dla mnie awarią
kręgosłupa. Na hamaku , jaktona hamaku. Od spodu trochę wieje , tym bardziej
nad Wisłą. I przeciągło mnie po nerach J.
Wczoraj każdy ruch okupiony był przeszywającym bólem kręgosłupa lędźwiowego. Totalna masakra. Ból był na tyle silny , że
zrezygnowałem z wypadu do Torunia. Dorota chciała pokazać swoim chłopakom i Matyldzie
Stare Miasto , Krzywą Wieże i Planetarium. Dzieciaki koniecznie chciały
spróbować toruńskich pierników. Zabrać kilka do Angli, pochwalić się kolegom. Jak
to dzieciaki. Wyjechali jeszcze przed południem. Do torunia jest około czterdziestu
kilometrów , więc podróż nie zajęła im dużo czasu. Ja prazez cały dzień
walczyłem z bólem. Lecz efekt tej walki był mierny. Nie mogłem nic robić ,więc
zaczołem układać puzzle Matyldy- Barbie - super
księżniczka. Ale ból doskwierał nawet w pozycji siedzącej. Pod koniec dnia
miałem już dość na tyle , że zawinołem się spać , jeszcze przed zachodem słońca.
Nie czekając na powrót ekipy z Torunia. Dorota miała klucze do domu , więc nie
musiałem się martwić , że nie wejdą do domu, gdy zasnę. Wrócili bardzo
późno , ale nie budzili mnie. Dziś ból jest nieco mniejszy , ale mimo to nic nie
robię , by nie pogarszać sytuacji.
Jedynie Matylda nie daje mi spokoju i chce bym z nią zagrał w- Memos -
Kraina Lodu. Moje wyjaśnienie , że ból mi nie pozwala siedzieć przy stole , nie
docierały do małej. Dopiero Dorota wyperswadowała małej ten pomysł i nakłoniła
ją do gry z bratem. Mam nadzieje , że
jutro już będzie lepiej i będę mógł normalnie funkcjonować. Poświęcić trochę
czasu dzieciakom. Niedługo wyjeżdżają i pewnie zobaczymy się dopiero za rok .
wtorek, 18 sierpnia 2015
Nie ma jak drzemka.
Wczoraj pisałem , że dziś całą paczką jedziemy do Włocławka.
Tama , bulwary , przystań , a może coś jeszcze.
Rano wszyscy wstaliśmy dość późno i dość późno to delikatne określenie J. Śniadanie , a w zasadzie obiad i ruszyliśmy. Zaczęliśmy od tamy i największego sztucznego jeziora w Polsce. Ogromna
masa betonu dzieląca rzekę na górny i dolny bieg. Z powodu suszy poziom wody jest
rekordowo miski. Szum fal pędzonych przez wiatr , rozbijających się o betonową
ścianę zapory, plus chłodny wiatr. Czynią z tarasu widokowego na zaporze ,
super miejsce do odpoczynku od upału. Prawie jak na nadmorskim molo , tylko
zapach nie co mniej atrakcyjnyJ.
Z zapory ruszyliśmy do pobliskiej przystani na zalewie Włocławskim. Tam nabraliśmy
ochoty na rejs po Wiśle. Matylda skłonna była nawet odpuścić mi - Wesoły dzień
Zosi, którego nie dokończyliśmy wczoraj układać. Niestety Dorota panicznie boi
się wody. Za żadne skarby nie chciała wejść na statek. Z tego powodu ,
zrezygnowaliśmy z rejsu. Musielibyśmy zostawić Dorotę samą na kilkadziesiąt
minut, a to nie wchodziło w grę. Matylda z Amarem, byli bardzo niepocieszeni. W
ramach rekompensaty , obiecałem im , że gdy będą wracać do Angli. Kupię im grę
planszową 5 sekund junior. Jakoś się udobruchali. Z przystani pojechaliśmy na
bulwary. Tu dopiero było widać jak niski jest poziom Wisły. Między stanem dzisiejszym
, a falą powodziową z 2010 roku , było jakieś sześć metrów różnicy. Niewiele brakowało
, by woda wdarła się na ulice. Dziś w niektórych miejscach brzeg rzeki oddalił
się o ponad dwadzieścia metrów, tworząc coś w rodzaju kamienistej plaży. Bulwarami
dotarliśmy do nowo wybudowanej przystani. Tam najpierw poszliśmy do restauracji
na małe co nie co J.
A potem rozłożyliśmy się na hamakach , które zostały rozstawione przez obsługę
przystani na sezon letni . Po kilku kilometrach spaceru , hamaki były
wybawieniem , dla naszych nóg. Podobnie jak na tamie , szum fal , chłodny wiatr
i w przeciwieństwie do zapory ,brak odgłosów samochodów. Spowodowały , ża po
kilku bujnięciach hamaka , zasnołem. Zresztą nie tylko ja. Mohamed też przycioł komaraJ. Tylko biedna Dorota musiała
pilnować dzieci . Przystań położona jest przy ujściu rzeki Zgłowiączki. Trawnik
na którym rozłożone są hamaki, otoczony jest z dwóch stron wodą. Przed przystanią
Wisła z prawej jej strony Zgłowiączka. Chwila nieuwagi może skończyć się źle. Naszczęście
wszystko było ok. Na hamakach było tak dobrze , że ciężko nam było ruszyć cztery
litery , aby wrócić do domu. Dopiero chłód który zapanował , gdy słońce zaczęło
chować się za horyzontem sprawił , że weszliśmy na większe obroty i szybko
wróciliśmy do domu.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Upierdliwe komary.
Nowy tydzień
zaczołem , a raczej zaczęliśmy od wyprawy nad Wisłę. W miejscowości w której
mieszkam , Wisła wyżłobiła głębokie koryto. Wysokie skarpy w połączeniu z starodrzewiem
na terenach zalewowych , gdzie rzeka ospale meandruje między zaroślami. Do tego
niezliczone gatunki ptakótóre swym śpiewem oczarowują. Wszystko to tworzy
niesamowity krajobraz , miejsce w którym możemy zapomnieć o pędzącym świecie i
oddać się dobrodziejstwu obcowania z przyrodą. Lubię tam przebywać. Siadam wtedy
nad brzegiem rzeki, wyłączam myślenie i odpoczywam. A dziś zafundowałem to
gością z nad Sekwany. Choć sami mieszkają nad Sekwaną właśnie , to wybetonowane
brzegi nijak się mają do naszej dzikiej Wisły. O ile Dorota dobrze znała te
okolice i jej uroki , to Mohamed był totalnie oczarowany co chwila powtarzał –
its beautiful here. Ale dzieciaki jak to dzieciaki, szybko się nudzą. Do tego
nad Wisłą , a szczególnie w przybrzeżnych zastoiskach , oczkach , komar to
normalka. Szybko więc zaczęły się marudzenia w stylu , kiedy idziemy do domu?. Faktem
jest ,że komary tego dnia, były wyjątkowo upierdliwe. Dały się we znaki
wszystkim,bez wyjądku. Znacznie skracając
nam sielankę. Po powrocie do domu , praktycznie zaraz po przekroczeniu progu ,
dopadła mnie Matylda z propozycją nie do odrzucenia – zagrasz ze mną w • Memos - Kraina Lodu . Próbowałem się wykręcić tym , że grałem z
nią wczoraj w Kalejdoskop 50 gier, że układałem z nią - Wesoły dzień Zosi, że
dziś czas zagrać z mamą i tatą. Nic z tego. Matylda to twarda sztuka J, nie da się zbyć tak łatwo. Jej rodzice uśmiechali się tylko , wykorzystując
z premedytacją fakt , że Matylda jak i Amar dali im urlopJ. Jutro planujemy powłóczyć się po Włocławku. Tym razem chcępokazać
Mohamedowi zapore wodną na Wiśle i
bulwary. Jednym słowem dużo betonu J.
niedziela, 16 sierpnia 2015
Burza bez deszczu.
Wczoraj miałem zagrać
z małą Matyldą w - Kalejdoskop 50 gier , ułożyć Kąpiel Prosiaczka. I tym razem
nie mogłem się wykręcić od tej obietnicy. Matylda nie darowała by mi tego. Tym razem
jednak Kąpiel Prosiaczka zastąpił - Wesoły dzień Zosi
. I nie jedną układankę , lecz wszystkie cztery . Matylda zna te puzzle i nie
da się zbyć jedną częścią. Dorota z Mohamedem i Amarem stwierdzili , że mają
dzień nygusa. Rozłożyli leżaki i większość dnia leżeli plackiem na słońcu. Nawet
obiad ich nie skusił. Choć w te gorączki , nikomu się nie chce jeść nawet
takiemu „odkurzaczowi” jak ja . Dopiero późnynm popołudniem Dorota stwierdziła , że musi pokazać Mohamedowi jak bawią się polacy. Na pobliskim stadionie odbywał
się piknik z okazji dnia Wojska Polskiego, zakończony zabawą taneczną. Około 17-tej.
Dorota z mężem poszli trochę się rozruszać na parkiecie. Ja niestety , a może stety
, bo impreza nie trwała zbyt długo. Około dwudziestej , może trochę później
rozpętała się burza. Choć deszcz nie padał to pioruny uderzały z taką
częstotliwością i siłą , że organizator zdecydował się przerwać impreze pod gołym niebem. Swoją drogą pierwszy raz widziałem
tak silną burze bez deszczu. Wracając do wątku , zostałem w domu z Matyldą
i Amarem. Rozłożyliśmy Kalejdoskop 50 gier i zaczęliśmy maraton planszówek. Niestety
i nasza zabawa nie trwała, zbyt długo. Burza spowodowała awarię sieci
energetycznej i po prostu zapadły
egipskie ciemności. Jedynym plusem było to , że w przeciwieństwie do rodziców
Matyldy i Amara nie musieliśmy wracać do
domu w otoczeniu wyładowań atmosferycznych. Choć widoki były na pewno niesamowite
, to wole , żeby dzieciaki oglądały je przez okno. Choć muszę przyznać , że sam
chętnie wyszedłbym na zewnątrz oglądać rozbłyski piorunów. Dziś wszyscy
spędziliśmy dzień na leżakach J,tylko dzieciaki pluskały się w basenie. To już końcówka lata i
wakacji , więc muszą się nacieszyć ciepłą wodą i to nie w wannie J.
piątek, 14 sierpnia 2015
Dobzie dobzie.
Dziś wybraliśmy się znów całą bandą do kręgielni, która
znajuje się w moim mieście. Przyznam, że byłem tam po raz drugi i kolejny raz
był po pierwsze dobrą okazją do spotkania się oraz do wspólnej zabawy.
Wprawdzie nie zdobyłem jakiejś szokująco wielkiej liczby punktów , ale... nie
byłem także ostatni w klasyfikacj. Piątkowy wieczór był spędzony w dobrym toważystwie oraz
w dobrym miejscu :) . Mieliśmy niezły ubaw z Mohameda, męża Doroty. O ile ich
syn Amar mówi w dwóch językach , angielskim i polskim. To Mohamed po polsku ani
w ząb. Co prawda rozumie co się do niego mówi, ale z uzyskaniem odpowiedzi z
jego strony w języku polskim jest kiepsko, a nawet bardzo kiepsko. Jedyne co mu
wychodzi to – dobzie dobzie? J.
I to właśnie dobzie dobzie sprawiło , że mieliśmy ubaw po pachy. Gdy przychodziła
jego kolej , podchodził do toru, brał kulę do ręki i oddawał rzut. Za każdym
razem wypowiadając – kula hula i z nieco idiotycznym uśmiechem pytał – dobzie dobzie
?, z czego rozumiałtylko to – dobzie dobzie.Nie było dobzie , było wręcz bardzo
nie dobzie. Kula trafiała we wszystko ,tylko nie w kręgle. Czasem , mimo swej wagi
bardziej przypominała piłkę, ledwo mieszcząc się w torze. I wtedy padała salwa
śmiechu z naszej strony. A nawet nie tylko z naszej , bo dobzie dobzie i kula
hula rozbrajała graczy przy sąsiednich torach. Tylko Matylda była niepocieszona
,bo nie byłoz nami Wojtka , który spędzał z nią najwięcej czasu, grając z nią wKalejdoskop 50 gier, układali razem Kąpiel Prosiaczka, a przy tym zasypywał ją mnóstwem zabawnych
historii. Obiecałem Matyldzie , że po powrocie do domu zagram z nią w
Kalejdoskop 50 gier , a potem poukładamy puzzle. Niestety wróciliśmy późno i
grę trzeba było przełożyć na jutro. Matylda znów była niepocieszona , ale jutro
nadrobimy zaległości z planszówek.
czwartek, 13 sierpnia 2015
Wirus.
Przyjechała do nas w odwiedziny z Londynu Dorota, Mohamed i
Amar i szykował się tydzień pełen niespodzianek :),Niestety przywędrował do nas
również niezapowiedziany gość "wirus żołądkowy" i zamiast urządzać zawody
w łapaniu komarów J
i oddawać się pasji grillowania organizowaliśmy
bliski kontakt z porcelaną JJ. Wieczorową porą , gdy
wirus trochę odpuścił zorganizowaliśmy wspólne malowanie koszulek i każdy tworzył
swoje małe dzieło, tylko Matylda tworzyła zgrany duet z tatą jako najmłodszy
uczestnik warsztatów . W środę Jak już co niektórzy lepiej sie poczuliśmy.
Wybraliśmy się razem do kręgielni . Świetna zabawa dla całej rodziny, dla
małych, większych i największych a czasami można nawet mieć wielkie
wątpliwości kto jest "mniejszy, a kto większyJJ. A jako ostatnia
niespodzianka na koniec tygodnia przyjechał do nas w odwiedziny Wojtek na
urodziny Marcina. Okazał się najlepszym lekarstwem na wszystkie dolegliwości
żołądkowe Matyldy . Całe wieczory grał z nią w Kalejdoskop 50 gier, układali
razem Kąpiel Prosiaczka. Uśmiech nie
schodził z jej małej buźki :) To był niesamowicie emocjonujący tydzień. Choć
jeszcze przed nami weekend.
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
świecące puzzle.
Kolejny dzień ucieczki przed upałem. O ile mnie nie trzeba nakłaniać do ucieczki przed rozżarzonym słońcem, o tyle dzieciaki trzeba wręcz siłą sprowadzać do domu. Ostatnio próbowałem zwabić rozbrykaną gromadkę do chłodnego domu na układanie puzzli. Żeby nie było zbyt trudno wybrałem -• Wesoły dzień Zosi ( puzzle dla dzieci ). Myślałem , że cztery układanki w jednym pudełku załatwią sprawę. Każde z dzieci zajmie się układaniem swojego obrazka i będzie ok. Ale to byłoby zbyt piękne , żeby rozbrykana gromadka , bez protestów zasiadła do puzzli. Gdy za oknem piękna pogoda , basen z wodą ciepłą jak nigdy przedtem. Nic tylko się kąpać. Tłumaczenie , że słońce w nadmiarze jest niebezpieczne na niewiele się zdaje .
Jeśli coś nie ma zębów jak krokodyl , nie gryzie , nie szczeka , nie przypomina pająka krzyżaka , to nie jest groźne:):). Na szczęście przypomniałem sobie , o pobycie w domku nad jeziorem , gdzie po załamaniu się pogody zajeliśmy dzieci układaniem - Avengers - Puzzle Magic Decor. MAGIC DECOR to duże, świecące w ciemności puzzle, którymi można również ozdobić pokój dziecka! I właśnie ta cecha spowodowała , że dzieciaki , dały się namówić do układania puzzli. Zastosowanie specjalnej techniki, sprawia, że układanka wystawiona na promienie słoneczne lub sztuczne światło będzie świeciła w ciemności! Po ułożeniu powstanie obrazek o wymiarach 60x40 cm z superbohaterami drużyny Avengers Na brak promieni słonecznych , nie można narzekać , więc elementy szybko otrzymały potrzebną ilość światła . Żeby efekt był lepszy , zaciągnołem żaluzję zewnętrzne . W pokoju zrobiło się wystarczająco ciemno , by puzzle zaczeły świecić . Dopiero to spowodowało , że dzieci zabrały się do układania , nie myśląc już o basenie . i bieganiu w palącym słońcu .
Jeśli coś nie ma zębów jak krokodyl , nie gryzie , nie szczeka , nie przypomina pająka krzyżaka , to nie jest groźne:):). Na szczęście przypomniałem sobie , o pobycie w domku nad jeziorem , gdzie po załamaniu się pogody zajeliśmy dzieci układaniem - Avengers - Puzzle Magic Decor. MAGIC DECOR to duże, świecące w ciemności puzzle, którymi można również ozdobić pokój dziecka! I właśnie ta cecha spowodowała , że dzieciaki , dały się namówić do układania puzzli. Zastosowanie specjalnej techniki, sprawia, że układanka wystawiona na promienie słoneczne lub sztuczne światło będzie świeciła w ciemności! Po ułożeniu powstanie obrazek o wymiarach 60x40 cm z superbohaterami drużyny Avengers Na brak promieni słonecznych , nie można narzekać , więc elementy szybko otrzymały potrzebną ilość światła . Żeby efekt był lepszy , zaciągnołem żaluzję zewnętrzne . W pokoju zrobiło się wystarczająco ciemno , by puzzle zaczeły świecić . Dopiero to spowodowało , że dzieci zabrały się do układania , nie myśląc już o basenie . i bieganiu w palącym słońcu .
Subskrybuj:
Posty (Atom)