Wczoraj miałem zagrać
z małą Matyldą w - Kalejdoskop 50 gier , ułożyć Kąpiel Prosiaczka. I tym razem
nie mogłem się wykręcić od tej obietnicy. Matylda nie darowała by mi tego. Tym razem
jednak Kąpiel Prosiaczka zastąpił - Wesoły dzień Zosi
. I nie jedną układankę , lecz wszystkie cztery . Matylda zna te puzzle i nie
da się zbyć jedną częścią. Dorota z Mohamedem i Amarem stwierdzili , że mają
dzień nygusa. Rozłożyli leżaki i większość dnia leżeli plackiem na słońcu. Nawet
obiad ich nie skusił. Choć w te gorączki , nikomu się nie chce jeść nawet
takiemu „odkurzaczowi” jak ja . Dopiero późnynm popołudniem Dorota stwierdziła , że musi pokazać Mohamedowi jak bawią się polacy. Na pobliskim stadionie odbywał
się piknik z okazji dnia Wojska Polskiego, zakończony zabawą taneczną. Około 17-tej.
Dorota z mężem poszli trochę się rozruszać na parkiecie. Ja niestety , a może stety
, bo impreza nie trwała zbyt długo. Około dwudziestej , może trochę później
rozpętała się burza. Choć deszcz nie padał to pioruny uderzały z taką
częstotliwością i siłą , że organizator zdecydował się przerwać impreze pod gołym niebem. Swoją drogą pierwszy raz widziałem
tak silną burze bez deszczu. Wracając do wątku , zostałem w domu z Matyldą
i Amarem. Rozłożyliśmy Kalejdoskop 50 gier i zaczęliśmy maraton planszówek. Niestety
i nasza zabawa nie trwała, zbyt długo. Burza spowodowała awarię sieci
energetycznej i po prostu zapadły
egipskie ciemności. Jedynym plusem było to , że w przeciwieństwie do rodziców
Matyldy i Amara nie musieliśmy wracać do
domu w otoczeniu wyładowań atmosferycznych. Choć widoki były na pewno niesamowite
, to wole , żeby dzieciaki oglądały je przez okno. Choć muszę przyznać , że sam
chętnie wyszedłbym na zewnątrz oglądać rozbłyski piorunów. Dziś wszyscy
spędziliśmy dzień na leżakach J,tylko dzieciaki pluskały się w basenie. To już końcówka lata i
wakacji , więc muszą się nacieszyć ciepłą wodą i to nie w wannie J.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz