niedziela, 16 sierpnia 2015

Burza bez deszczu.

Wczoraj  miałem zagrać z małą Matyldą w - Kalejdoskop 50 gier , ułożyć Kąpiel Prosiaczka. I tym razem nie mogłem się wykręcić od tej obietnicy. Matylda nie darowała by mi tego. Tym razem jednak Kąpiel Prosiaczka zastąpił - Wesoły dzień Zosi . I nie jedną układankę , lecz wszystkie cztery . Matylda zna te puzzle i nie da się zbyć jedną częścią. Dorota z Mohamedem i Amarem stwierdzili , że mają dzień nygusa. Rozłożyli leżaki i większość dnia leżeli plackiem na słońcu. Nawet obiad ich nie skusił. Choć w te gorączki , nikomu się nie chce jeść nawet takiemu „odkurzaczowi” jak ja . Dopiero późnynm popołudniem Dorota  stwierdziła , że musi pokazać Mohamedowi jak  bawią się polacy. Na pobliskim stadionie odbywał się piknik z okazji dnia Wojska Polskiego, zakończony zabawą taneczną. Około 17-tej. Dorota z mężem poszli trochę się rozruszać na parkiecie. Ja niestety , a może stety , bo impreza nie trwała zbyt długo. Około dwudziestej , może trochę później rozpętała się burza. Choć deszcz nie padał to pioruny uderzały z taką częstotliwością i siłą , że organizator zdecydował się przerwać impreze  pod gołym niebem. Swoją drogą pierwszy raz widziałem tak silną burze bez deszczu.   Wracając do wątku , zostałem w domu z Matyldą i Amarem. Rozłożyliśmy Kalejdoskop 50 gier i zaczęliśmy maraton planszówek. Niestety i nasza zabawa nie trwała, zbyt długo. Burza spowodowała awarię sieci energetycznej i po prostu  zapadły egipskie ciemności. Jedynym plusem było to , że w przeciwieństwie do rodziców Matyldy i Amara  nie musieliśmy wracać do domu w otoczeniu wyładowań atmosferycznych. Choć widoki były na pewno niesamowite , to wole , żeby dzieciaki oglądały je przez okno. Choć muszę przyznać , że sam chętnie wyszedłbym na zewnątrz oglądać rozbłyski piorunów. Dziś wszyscy spędziliśmy dzień na leżakach J,tylko dzieciaki pluskały się w basenie. To już końcówka lata i wakacji , więc muszą się nacieszyć ciepłą wodą i to nie w wannie J.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz