środa, 28 października 2015

Błysneło.

W poniedziałek  Tomek miał wyjazd , jutro ja nie mogę. Mam kilka spraw do załatwienia. W  piątek Tomek wyjeżdża do Szczecina. Remont w tym tygodniu zbyt nie postępuje. Może po nadchodzącym święcie pójdzie lepiej. Dziś obaj jakoś nie mieliśmy chęci do pracy. O ile rano mieliśmy jeszcze ambitne plany pozbawienia resztę ścian starych tynków. O tyle z każdą godziną cel ten stawał się, nie do osiągnięcia. Jakby zeszło z nas powietrze. Ożywiliśmy się dopiero, gdy Tomek trafił młotowiertarką na przewód o którego istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Błysnęło, aż miło. Avengers (Puzzle Magic Decor) mogłyby zyskać nowy motyw, bo Tomek też świecił w ciemnościJ J. Na szczęście wiertarka ma plastikową obudowę i nic mu się nie stało. Był tylko błyski w tej samej chwili „wyskoczyły” bezpieczniki. Z boku wyglądało to zabawnie. Gdy duże chłopisko wystraszone, odskakuje od ściany, jakby naprawdę  porażony prądęm. A to tylko błysk. Na szczęście, tylko błysk. Zabezpieczenie zadziałało prawidłowo. W przeciwnym wypadku mogło nie być śmiesznie. Za karę , że śmiałem się z biednego  kolegi, musiałem przespacerować się do pobliskiego sklepu  z materiałami budowlanymi. Z nadzieją ,że kupię tam bezpieczniki. Zabezpieczenie w domu, jest jeszcze starego  typu. Jeśli nie ma się zapasowych bezpieczników w domu, trzeba przejść się na spacer do sklepu. Sklepy  tzw. Wielobranżowe na wsi są  jak supermarkety. Można tu dostać wszystko.  Między łopatami i grabiami stoją umywalki na półkach obok chemii gospodarczej stoją jakieś ozdóbki {czytaj durnostojki}. A nad tym wszystkim wiszą żyrandole. Może to wszystko nie jest w pierwszym gatunku, ale czeosię można spodziewać po chińszczyźnie. Stanowi ona znakomitą większość towaru. W śród tego wszystkiego znalazłem regał z zabawkami , a na nim grę – 5 sekund junior. W poniedziałek zamawiałem ją dla Tomka w sklepie internetowym. Do głowy mi nie przyszło, że mogę ją  kupić w tym sklepie.


poniedziałek, 26 października 2015

Przeprowadzka.

Poniedziałek miał być kolejnym dniem remontu , jednak nastąpiła zmiana planu. Tomek musiał pojechać do Poznania. Zawieźć swoją siostrzenicę, która tam studjuje. Ola właśnie wynajęła sobie kawalerkę i Tomek  pojechał pomóc jej w przeprowadzce. Wcześniej wynajmowała mieszkanie, wraz ze współlokatorkami, ale stwierdziła ,że to nie są warunki do nauki. Cztery totalnie różne osoby pod jednym dachem, to nie dla niej. Ola jest bardzo spokojną osobą. Bardzo dużo czasu poświęca nauce , a do tego potrzebuje ciszy i spokoju. Jednak nie wszyscy potrafią to zrozumieć. Tym bardziej będąc z dala od domu. Z dala od rodziców, mówiących, co wolno , a czego nie wolno. Nie żeby była jakimś odludkiem, ale codzienne imprezy, to nie dla niej. Od dziś będzie mieszkać w kawalerce sama. Już nie mogła się doczekać tej chwili. Wyruszyli wczesnym rankiem. Najpierw zabiorą rzeczy ze starego lokum. Potem mają jeszcze jechać na zakupy. W mieszkaniu urządzona jest tylko kuchnia.  Pokój jest pusty. Prócz szafy w korytarzu  nie ma nic. Muszą kupić łóżko, bądź tapczan. W każdym razie coś do spania. Stolik kawowy i coś przy czym będzie mogła się uczyć. Resztę, będą organizować w późniejszym terminie. A ja dostałem bojowe zadanie. Mam kupić grę – 5 sekund junior  i puzzle Awengers  o których mówiłem Tomkowi,gdy zastanawiał się co kupić dziecią w nagrodę za pomoc przy ociepleniu domu. Sam zawsze zapomina to zrobić, a dzieci się niecierpliwią. Zapowiada się ładna pogoda. Słońce pierwszy raz  od kilku dni świeci pełnym blaskiem. Czas popracować w ogrodzie.

Zmiana. Pytanieczy na lepsze?

Wreszcie koniec maratonu obietnic. Teraz zobaczymy, czy byliśmy traktowani poważnie, czy to tylko kiełbasa wyborcza.  Albo czy nie przyjdzie nam zapłacić za realizację tych obietnic za jakiś czas?  Wreszcie znikną z biednych drzew ilatarni, wizerunki sztucznie uśmiechających się dobrodziei. Wygładzonych i odmłodzonych przez Foto Shop. Choć patrząc i słuchając niektórych, wydaje się, że pod latarnią jest właściwe dla nich miejsce. Inni odnaleźliby się w przedszkolu. Układając – Kąpiel Prosiaczka, albo puzzle ramkowe – Farma, bo rządzenie to już dla nich za trudne. Niedługo przekonamy się, gdzie jest miejsce tej grupy dobrodziei. Latarnia, przedszkole, czy może jednak sejm.

sobota, 24 października 2015

CZAS ODPOCZYNKU.

Dzięki Bogu już weekend. Tydzień minąl jak z bicza strzelił. Czuje wszystkie kości. Dawno nie pracowałem przy remoncie. To nie układanie z dziećmi puzzli – Wesoły dzień Zosi, czy gra w - Memos - Kraina Lodu. Choć w tym tygodniu wesoły dzień się zdażył, nawet  bardzo wesoły. I to w przychodni - miejscu do którego przychodzi się gdy wesoło nie jest. To reszta tygodnia to już uczciwa praca. Co prawda dziś skończyliśmy wcześniej. Tomek ma dziś urodziny teściowej. A , że jest to kobieta zupełnie inna niż te z dowcipów o teściowych. To i źęć nie obmyśla planu jakby tu się „wymiksować” z imprezki u „mamusi” . Ja zaś będę mógł odpocząć  i nie będzie to czynny wypoczynek. Dziś wcześnie spać, a jutro leżenie „bykiem”. W następnym tygodniu , też będę pomagał Tomkowi, o ile nic się nie zmieni w jego planach. Bo wspominał coś o wyjeździe do Szczecina na grób swoich dziadków. Wybiera się tam już od dłuższego czasu , ale teraz chyba jest zdeterminowany, by jechać  na groby aż tak daleko. Wcześniej jeździł pociągiem, ale z małymi dziećmi to była męka. Teraz gdy ma samochód. Podróż nie będzie tak męcząca. Dzieciaki też nie będą tak zmęczone podróżą. A i mogą zawsze zagrać choćby w grę planszową,dla zabicia nudy. Tylna kanapa w aucie Tomka jest na tyle duża, że dzieciaki  z powodzeniem mogą nawet jeśli będą zmęczone przespać się w trakcie jazdy.  Choć  może w trakcie jazdy nie , bo muszą być przypięte pasami w fotelikach, ale już na parkingu,  gdy rodzice zatrzymają się chwilę by odpocząc.  Jak najbardziej

czwartek, 22 października 2015

Dobry wybór .

Pogoda pozwoliła nam skończyć ocieplenie domu. Styropian położony, siatka wklejona. Zostało tylko położenie warstwy wykończeniowej. Jednak to dopiero na drugi rok. Na razie fundusze trzeba przeznaczyć na wnętrze. Praktycznie wszystkie instalacje są do wymiany. Do tego tynki, podłogi. To wszystko pochłonie masę pieniędzy. Na szczęście dom ma nowy dach i wymienione prawie wszystkie okna , a to olbrzymi plus. Inaczej koszt remontu byłby  ogromny. Jutro wracamy do skuwania tynków. Znów będziemy nieźle umorusani. A prawdopodobnie dojdzie jeszcze wyburzenie ściany pomiędzy kuchnią a pokojem dziennym. Agnieszce marzy się kuchnia z tzw. Wyspą. Na to jednak potrzeba dużo miejsca. Stąd konieczność wyburzenia ściany między pokojem, a kuchnią. Powstanie duży pokój z aneksem kuchennym. A jeśli kiedyś to rozwiązanie jej się znudzi. Będziemy mieli z Tomkiem zatrudnienie przy budowie ścianki JJ. Agnieszka przyjeżdżając  powiedzieć nam o pomyśle na kuchnie, zabrała z sobą dzieci. Znów mieliśmy małych pomocników. Lecz przy klejeniu siatki nie było  pracy dla dzieciaków. A na proźbę o posprzątanie otoczenia domu z resztek styropianu zaczęły kręcić nosem. Na szczęście Agnieszka przewidując , że maluchy będą się dziś nudzić przebywając z nami na placu boju. Zabrała ze sobą – Kalejdoskop 50 gier i puzzle - Przyjaciele z Krainy Lodu. Dzieciaki mając do wyboru sprzątanie otoczenia, albo grę planszową, bądź puzzle. Bez chwili zawahania wybrali gry i puzzle. Dlaczego mnie to nie dziwi JJ.

środa, 21 października 2015

Na grę brakło sił.

Minął kolejny dzień remontu. Dziś skończyliśmy klejenie styropianu. Zostało nam wklejenie narożników i siatki. Wieczorem umówieni byliśmy, że Tomek z rodziną wpadną do mnie. Zagramy w – 5 sekund, które poleciłem mu jako prezent dla dzieci. Co prawda poleciłem mu -5 sekund junior, ale zasady gry są takie same. Jednak z dzisiejszej gry zrezygnowaliśmy. Aby skończyć klejenie, zostaliśmy do późna. Kończyliśmy klejenie w sztucznym oświetleniu. Skończyliśmy dopiero po dwudziestej, a jeszcze trzeba było posprzątać wokół domu. Przynajmniej trochę, aby resztki styropianu podrywane przez wiatr nie zaśmiecały posesji sąsiadów. W drodze powrotnej i ja i Tomek stwierdziliśmy, że na dziś już mamy dość i  grę w – 5 sekund przełożymy na inny dzień. Po tylu godzinach w pracy, myśli się tylko o tym, aby wziąć kąpiel i położyć się spać.

wtorek, 20 października 2015

Demolka.

`Po wczorajszej kolejce u lekarza pozostało tylko wspomnienie, wesołe wspomnienie. Cały czas mam przed oczami obraz krewkiego dziadunia i jego drewnianego „miecza”. Rano opowiedziałem Tomkowi, kilka sytuacji z wczorajszej kolejki u lekarza. Tarzał się ze śmiechu. Choć jako szczęśliwy tatuś dwójki dzieci, sam często musi wystawać w kolejce do lekarza. To takich scen nie dane mu było oglądać. Przy okazji nadmieniłem  Tomkowi o puzzlach  ramkowych  – Farma, które układała mama ze swoją córeczką we wczorajszej kolejce. Jeśli chodzi o prezent dla dzieci, teraz będzie miał wybór – Farma, czy • Avengers (Puzzle Magic Decor). Rano trochę się po śmieliśmy, ale w końcu trzeba było  zabrać się do pracy. Styropian nie chciał sam się przyklejać .  Dosłownie nie chciał, bo krótko po południu zaczoł padać deszcz i trzeba było przerwać pracę.  Aby jednak nie tracić reszty dnia, Tomek stwierdził, że moglibyśmy skuć stare tynki. Spoko demolka to mój żywioł. Tomek wzioł młotowiertarkę i zaczoł skuwanie w pomieszczeniu, które w przyszłości będzie kuchnią.Ja   jedną ręką  chwyciłem machinę piekielną zwaną przecinakiem, a drugą niezbędną do prawidłowego działania owej machiny część, czyli młotek. Chwilę później w pomieszczeniu, było już siwo od kurzu. Stare wapienne tynki, plus młot udarowy i mamy efekt jak po bombie. Jak na złość wyłączyli wodę. nie mieliśmy się w czym umyć. Do domu wracaliśmy umorusani, aż miło. Siwe twarze, siwe ubrania i tylko  oczy na umorusanej twarzy wydawały się być czyste. Tylko wydawały.

U lekarza.

Jak ja lubię kolejki u lekarza, ile można się dowiedzieć żeczy, których dowiedzieć się nie chcemy. Od tego z kim zdradza męża sąsiadka starszej pani w przyniszczonej jesionce. Przez obwieszczenie miastu i światu, że Jego Świątobliwość Ojciec Dyrektor Doktor Imperator Towarzysz Wiecznie Zaparty w Wierze Toruńskokatolickiej Obrządku Smoleńskiego Tadeusz Rydzyk – najlepszym ojcem jest. Albo, że Pani , która na korytarz przychodni weszła krokiem modelki w butach , które zamiast obcasów miały sześcio calowe gwoździe. Pozostawiając za sobą woń drogich perfum. Choruje chyba na wszystkie choroby świata. Gdy wysłuchałem wypowiadane przez kilka minut nazwy dolegliwości właścicielki flakonika dobrych perfum. Stwierdziłem, że tego to by nawet Terminator nie przeżył, a co dopiero filigramowa blondynka. Do tego mamy końcówkę kampanii wyborczej i tu dopiero są emocje. Krewki dziadunio, na oko koło osiemdziesiątki, mało nie sieknoł laską młokosa [ siedemdziesiąt z hakiem ]. Młokos ten śmiał obrazić gagatka, który swego czasu „gwizdnoł” z bratem księżyc, a dziś karmi naród kiełbasą wyborczą. Jednym słowem kabaret i to za darmola. Wszyscy narzekają, a ja mam ubaw po pachy. Jedną z niewielu osób, które zajmowały się swoimi sprawami, a nie obrabianiem czyjegoś tyłka. Była mama z małą córeczką, której układała puzzle - Farma (Puzzle Ramkowe) . Poznałem je, bo  układały je u mnie dzieci sąsiada.Z tego wszystkiego omal nie przegapiłem kolejki Po jutrze jestem umówiony na grę w – 5 sekund. Szkoda, że nie dziś byłoby bombowe popołudnie, po bombowym poranku w przychodni.

poniedziałek, 19 października 2015

Mali pomocnicy.

W niedziele pogoda pozwoliła nam na kontynuowanie puzzli. Ułożyliśmy do końca południową ścianę i ganek. Mieliśmy nawet pomoc. Kołóo południa dojechała do nas żona kolegi z dziećmi. Przywiozła nam małe co nie co. Po posiłku, my z kolegą wróciliśmy do klejenia styropianu. Agnieszka – żona  kolegi zabrała się za porządkowanie ogrodu. Był rónie zaniedbany jak dom, a może nawet bardziej. Gdy Agnieszka porządkowała rabaty z różami, do nas dołączyła ekipa pomocników. Dzieciaki prześcigiwały się w podawaniu płyt styropianu. To był ich wkład w remont domu. Za pomoc ich tata obiecał, że kupi im nowe gry planszowe. Uradowane tą informacją oświadczyły, że dziś  też przyjadą z mamą i będą nam pomagać. Zapomniały tylko, że dziś idą do szkoły , a mama jedzie do pracy. Co do gier, to podpowiedziałem Tomkowi, żeby kupił dziecią moją ulubioną w ostatnim czasie grę – 5 sekund w wersji dla dzieci i wspomniane przedwczoraj - Avengers (Puzzle Magic Decor). Umówiliśmy się nawet, że w środę skończymy wcześniej i wpadniemy do mnie. Zagramy w - 5 sekund – wersję podstawową. Będą mieli okazję zapoznać się z grą zanim ją kupią. A gdy już poznają tę grę, kupią ją na pewno. Jestem tego pewien. Każdy komu zaproponowałem zagranie w te grę jest pod dużym wrażeniem. No ale dość na teraz. Dziś mam wizytę u lekarza. Nie będzie mnie na budowie. Spotkamy się dopiero we wtorek. Zapomniałem o tej wizycie. Z jej powodu ocieplenie lekko się przedłuży.

sobota, 17 października 2015

Styropianowe puzzle.

 Weekend będzie pracowity. Kilka dni temu odwiedził mnie kolega z zapytaniem, czy nie pomógłbym mu przy remoncie domu. Niedawno otrzymał w spadku po cioci, mały domek niedaleko mojej miejscowości. Niestety domek jest do kapitalnego remontu. Ciocia była starszą osobą i od wielu lat nie wykonywała żadnych napraw, czy tym bardziej większych remontów. Po jej śmierci domek stał się własnością kolegi. Uzgodniliśmy, że pomogę mu kilka dni, może dłużej. Jadąc do domku przejeżdża obok mojego domu, więc będzie zabierał mnie po drodze. Wczoraj zabrał mnie po raz pierwszy. Pokazał mi dom. Omówiliśmy zakres prac do wykonania, a dziś już ruszyliśmy pełną parą. Ustaliliśmy, że zaczniemy od ocieplenia muru. Pogoda jak na razie pozwala na prace na zewnątrz, więc trzeba to wykorzystać. Dziś rano z miejscowego sklepu budowlanego, dostarczono styropian i klej do niego. Od razu zabraliśmy się do pracy. Do wieczora mieliśmy oklejony szczyt i zaczętą południową ścianę. Klejenie styropianu na ścianie to jak układanie puzzli, tylko obrazek nie jest tak kolorowy jak w przyp[adku puzzli dla dzieci. Jak choćby w – Avengers, czy w puzzlach - Kąpiel Prosiaczka . O ile pogoda pozwoli, mimo iż jutro jest niedziela, będziemy ocieplać dalej. Musimy zdążyć przed nadejściem mrozu. Klej nie może być używany w ujemnych temperaturach. A i praca na zewnątrz, gdy jest zimno, nie należy do przyjemnych. Jednym słowem jutro od rana puzzle. I tak do wtorku, jeśli nic nam nie przeszkodzi. W razie jednak gdyby pogoda była niesprzyjająca, wewnątrz jest pracy na co najmniej kilka tygodni.

wtorek, 13 października 2015

Zima?

Mam nadzieję, że to jeszcze nie zima. Choć lubię gdy wokół jest biały puch, to jeszcze nie teraz. Ogród zupełnie nieprzygotowany do zimy.  Całkiem spora grupa roślin czeka w doniczkach na posadzenie. Inna grupa na wykopanie z ziemi i przeniesienie do piwnicy. A jeszcze inna na okrycie przed zimą. Ale zima w połowie października  i to po tak upalnym lecie to jakaś masakra. Jeszcze kilka dni temu chodziłem po ogrodzie w koszulce z krótkim rękawem, a teraz mam na sobie pół szafy i szału nie ma. O pracy w ogrodzie nie ma mowy. Pada śnieg z deszczem , a na termometrze  5 stopni C.  W  takich  chwilach żałuję , że niemam w domu kominka i skóry z jakiegoś dużego zwierza przed nim. Dużego i włochatego. Leżałbym w tedy przed nim wsłuchując się w trzask palącego się drewna. Chyba muszę poważnie zastanowić się nad remontem domu i przy okazji budowie kominka. Przydał by się w takie dni. Można by sobie miło spędzić czas. No cóż, ale to dopiero za jakiś czas. O ile w ogóle. A na razie zostaje mi gra w –Kalejdoskop 50 gier ze znajomymi. Im też nie leży ta pogoda. Za chwilę mają się zjawić. Rozegramy kilka  partyjek. Młodzież umówiła się na – 5 sekund junior, więc też spędzi dzisiejszy wieczór przy grach. Zaczynają się długie wieczory, a nawet bardzo długie. Gry planszowe będą gościć coraz częściej na stołach.

sobota, 10 października 2015

5 sekund.

Słyszeliście kiedyś o „zasadzie 5 sekund”?  Nie o mojej ulubionej grze – 5 sekund, bo o niej słyszeliście na pewno. Choćby ode mnie. Gram w nią bardzo często, ale o „ zasadzie 5 sekund. Chodzi o to, że kiedy coś spadnie nam na podłogę, mówimy: „Pięć sekund nie leżało” i… możemy to spokojnie zjeść! Przynajmniej niektórzy ludzie w to wierzą (podczas gdy inni podejrzewają, że „zasada 5 sekund” to tylko wymówka mająca usprawiedliwić niepohamowane łakomstwo!). Naukowcy z Uniwersytetu Aston ,sprawdzili, że zasada ta… ma naukowe podstawy. Im dłużej coś pozostaje na podłodze – tym więcej bakterii się na tym gromadzi! [ tu Ameryki nie odkryli } Przy okazji ci sami naukowcy stwierdzili, że najbezpieczniejsze jest jedzenie z dywanu, a najbardziej ryzykowne – z płytek podłogowych. Smacznego! Choć muszę przyznać , że kilka razy sam widziałem jak bąble sąsiada układając na dywanie chociażby puzzle – Kąpiel Prosiaczka. Zajadając przy tym ciasteczka upieczone przez ich mamę. Bez ceregieli, gdy ciastko upadło im na dywan. Podnosiły je i chrupały je dalej. To szybko dostawały reprymendę , że niewolno , że tam są zarazki. To dziś po przeczytaniu , że w dywanie jest ich mniej niż gdzie indziej. Reakcja  wcale nie byłaby inna.Antybakteryjna czekolada? Choć używałbyś regularnie wszelkich wynalazków dentystycznych, w pogardzie mając stare, poczciwe płyny do płukania ust i nitkę dentystyczną – nie zmienisz tego, że ilość bakterii w twojej jamie ustnej przekracza liczbę mieszkańców naszej planety! Co ciekawe, jednym z najprzyjemniejszych „płynów do jamy ustnej” pomagającej w utrzymaniu higieny tej części ciała ma szansę stać się… czekolada. Ma ona bowiem właściwości antybakteryjne. Oczywiście pod warunkiem, że nie jest jedzona w nadmiarze i że po jej zjedzeniu – umyjemy jednak zęby! Już lubię tych naukowców JJ. A bąble, gdy zrozumieją o co chodzi z tymi bakteriami i czekoladą jako antidotum. Będą miały tęgi argument w ręku, gdy będą chciały zjeść kolejną tabliczkę czekolady, a mama będzie temu przeciwna .