W
poniedziałek Tomek miał wyjazd , jutro
ja nie mogę. Mam kilka spraw do załatwienia. W piątek Tomek wyjeżdża do Szczecina. Remont w
tym tygodniu zbyt nie postępuje. Może po nadchodzącym święcie pójdzie lepiej. Dziś
obaj jakoś nie mieliśmy chęci do pracy. O ile rano mieliśmy jeszcze ambitne
plany pozbawienia resztę ścian starych tynków. O tyle z każdą godziną cel ten
stawał się, nie do osiągnięcia. Jakby zeszło z nas powietrze. Ożywiliśmy się
dopiero, gdy Tomek trafił młotowiertarką na przewód o którego istnieniu nie
mieliśmy pojęcia. Błysnęło, aż miło. Avengers (Puzzle
Magic Decor) mogłyby zyskać nowy motyw, bo Tomek też świecił w ciemnościJ J. Na szczęście
wiertarka ma plastikową obudowę i nic mu się nie stało. Był tylko błyski w tej
samej chwili „wyskoczyły” bezpieczniki. Z boku wyglądało to zabawnie. Gdy duże
chłopisko wystraszone, odskakuje od ściany, jakby naprawdę porażony prądęm. A to tylko błysk. Na szczęście,
tylko błysk. Zabezpieczenie zadziałało prawidłowo. W przeciwnym wypadku mogło
nie być śmiesznie. Za karę , że śmiałem się z biednego kolegi, musiałem przespacerować się do
pobliskiego sklepu z materiałami
budowlanymi. Z nadzieją ,że kupię tam bezpieczniki. Zabezpieczenie w domu, jest
jeszcze starego typu. Jeśli nie ma się zapasowych
bezpieczników w domu, trzeba przejść się na spacer do sklepu. Sklepy tzw. Wielobranżowe na wsi są jak supermarkety. Można tu dostać
wszystko. Między łopatami i grabiami
stoją umywalki na półkach obok chemii gospodarczej stoją jakieś ozdóbki {czytaj
durnostojki}. A nad tym wszystkim wiszą żyrandole. Może to wszystko nie jest w
pierwszym gatunku, ale czeosię można spodziewać po chińszczyźnie. Stanowi ona
znakomitą większość towaru. W śród tego wszystkiego znalazłem regał z zabawkami
, a na nim grę – 5 sekund junior. W poniedziałek zamawiałem ją dla Tomka w
sklepie internetowym. Do głowy mi nie przyszło, że mogę ją kupić w tym sklepie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz