piątek, 14 sierpnia 2015

Dobzie dobzie.

Dziś wybraliśmy się znów całą bandą do kręgielni, która znajuje się w moim mieście. Przyznam, że byłem tam po raz drugi i kolejny raz był po pierwsze dobrą okazją do spotkania się oraz do wspólnej zabawy. Wprawdzie nie zdobyłem jakiejś szokująco wielkiej liczby punktów , ale... nie byłem także ostatni w klasyfikacj. Piątkowy  wieczór był spędzony w dobrym toważystwie oraz w dobrym miejscu :) . Mieliśmy niezły ubaw z Mohameda, męża Doroty. O ile ich syn Amar mówi w dwóch językach , angielskim i polskim. To Mohamed po polsku ani w ząb. Co prawda rozumie co się do niego mówi, ale z uzyskaniem odpowiedzi z jego strony w języku polskim jest kiepsko, a nawet bardzo kiepsko. Jedyne co mu wychodzi to – dobzie dobzie? J. I to właśnie dobzie dobzie sprawiło , że mieliśmy ubaw po pachy. Gdy przychodziła jego kolej , podchodził do toru, brał kulę do ręki i oddawał rzut. Za każdym razem wypowiadając – kula hula i z nieco idiotycznym uśmiechem pytał – dobzie dobzie ?, z czego rozumiałtylko to – dobzie dobzie.Nie było dobzie , było wręcz bardzo nie dobzie. Kula trafiała we wszystko ,tylko nie w kręgle. Czasem , mimo swej wagi bardziej przypominała piłkę, ledwo mieszcząc się w torze. I wtedy padała salwa śmiechu z naszej strony. A nawet nie tylko z naszej , bo dobzie dobzie i kula hula rozbrajała graczy przy sąsiednich torach. Tylko Matylda była niepocieszona ,bo nie byłoz nami Wojtka , który spędzał z nią najwięcej czasu, grając z nią wKalejdoskop 50 gier, układali razem Kąpiel  Prosiaczka, a przy tym zasypywał ją mnóstwem zabawnych historii. Obiecałem Matyldzie , że po powrocie do domu zagram z nią w Kalejdoskop 50 gier , a potem poukładamy puzzle. Niestety wróciliśmy późno i grę trzeba było przełożyć na jutro. Matylda znów była niepocieszona , ale jutro nadrobimy zaległości z planszówek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz