Od kilku dni, obserwuję jak dzieciaki rozgrywają kolejną
partię gry „Kolejka”. Wkręcili się tak
bardzo, że każdą wolną chwilę, spędzają na grze właśnie. Babcia jest jako guru, do którego przybiegają
z pytaniem. Gdy tylko czegoś nie rozumieją. Bądź nie mogą w to uwierzyć. To drugie
jest nawet częstrze, a wręcz na porządku
dziennym.no bo jak wytłumaczyć dzisiejszym dziecią, że gdy ich rodzice mieli po
dziesięć lat, jak oni teraz. Na sklepowych półkach, było tylko wspomnienie po
towarze. Nie jak dziś, uginające się pod niegdyś utęsknionym towarem półki. Kolejki,
które były dla nas rzeczywistością, dla małolatów, są po prostu świetną grą. Przynajmniej
do takich wniosków dochodzę, patrząc jak chętnie sięgają po grę „Kolejka”. Chyba
sam do nich dołącze. Najpierw jednak przestudjuję instrukcje. Głupio byłoby
odpaść na początku, gdy dobrze pamięta się tamte czasy i kolejki właśnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz