Afrykańskie
słońce , to nie dla mnie . Dwadzieścia pięć stopni ok. ale trzydzieści pięć w
cieniu , to już przesada . Jeszcze ta cisza przed burzą , która w końcu
przyszła ,ale tylko narobiła hałasu . Bo kropla wody nie spadła . Miałem ochotę wskoczyć do mojego „ogromnego”
dmuchanego akwenu J.
Ktoś mnie jednak wyprzedził . Od dziś , przez dwa tygodnie , stacjonuje u mnie
siostrzenica . Dziś akwen należał do niej . A w zasadzie, do niej i dzieciaków
sąsiada . Zaprosiła ich , żeby mieć towarzystwo . Korzystając
z okazji , wręczyłem najmłodszej z sąsiadek prezent urodzinowy . Co prawda
urodziny ma dopiero w poniedziałek, ale w tedy mnie nie będzie . Kupiłem Craft
Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy. Mam nadzieje że trafiłem z prezentem . I
że budowanie zamku , sprawi dużo radości . Jednak , czy tak się stanie , okaże
się trochę później . Mała na widok prezentu , bardzo się ucieszyła . Ale
powiedziała , że otworzy go dopiero w domu .Reszta ekipy zaczęła krzyczeć , że
też chcą prezent . Aż tak przygotowany nie byłem , ale na pocieszenie , każdy
dostał dużą porcje lodów .
Chciałem namówić starszą cześć ekipy na zagranie w 5 sekund ,
ale dziś nawet nie myśleli o wyjściu z basenu . Mi została wanna J.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz