Wczoraj
narzekałem na burze bez deszczu. Dziś miałem pełną opcję . Po rodzinnym
obiedzie , stwierdziliśmy , że idziemy do ogrodu. Ustawimy stół pod wierzbą. Pooddychamy świeżym powietrzem .
Ktoś rzucił hasło – zagramy w karty . A że ja od piątku , zakręcony jestem na
punkcie - 5 sekund . Zaproponowałem tę właśnie grę . Moja
propozycja została przyjęta . Dla mnie podwójna radocha , po pierwsze, jak
wspomniałem , zakręciłomnie na tą grę . Po drugie , nie bardzo umiem grać w
karty, choć może nie tyle nie umiem , co nie mam farta . Ustawiliśmy stół, każdy
zajął miejsce . Dzieciom rozłożyliśmy koc , tuż obok nas .Też pod wierzbą , ale
z drugiej strony. Układały sobie puzzle - Barbie - super księżniczka , to znaczy
miały sobie układać . Tak jak my mieliśmy zagrać w 5 sekund. Przyniosłem grę ,
położyłem pudełko z kartami na środku stołu . Zaczołem omawiać zasady gry. Gdy zza drzew wyłoniły się czarne chmury . Chwilę
później , było już ciemno dookoła . Ledwo zdążyliśmy uciec do domu . Luneło tak
, że nie było widać nic prócz ściany deszczu . Do tego ten wiatr . a w zasadzie
huragan . Drzewa łamały się jak zapałki
, W powietrzu latały różne przedmioty . Dziesięć minut ulewy , a krajobraz jak
po bitwie. Siostra wracając do swojego domu , musiała omijać przewrócone
drzewa. Połamane trakcje elektryczne . Przez jedną nawet przejechała . Zerwane
druty , leżały na ulicy , prawie niewidoczne . Zorientowała się , gdy samochód
już na nie wiechał , na szczęście nic się nie stało .Po burzy okazało się , że
nie ma światła i to nie ma w całej
okolicy . Próbowałem zgłosić awarię do energetyki , ale nie udało mi się
dodzwonić . Wysłuchałem tylko automatycznej informacji , że w rejonie ponad 22-tysiące odbiorców nie ma prądu . Że
937 stacji transformatorowych jest uszkodzonych . Miała być gra na świeżym powietrzu
, a będzie kolacja przy świecach .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz