niedziela, 19 lipca 2015

Kolacja przy świecach .

Wczoraj narzekałem na burze bez deszczu. Dziś miałem pełną opcję . Po rodzinnym obiedzie , stwierdziliśmy , że idziemy do ogrodu. Ustawimy stół  pod wierzbą. Pooddychamy świeżym powietrzem . Ktoś rzucił hasło – zagramy w karty . A że ja od piątku , zakręcony jestem na punkcie -    5 sekund  . Zaproponowałem tę właśnie grę . Moja propozycja została przyjęta . Dla mnie podwójna radocha , po pierwsze, jak wspomniałem , zakręciłomnie na tą grę . Po drugie , nie bardzo umiem grać w karty, choć może nie tyle nie umiem , co nie mam farta . Ustawiliśmy stół, każdy zajął miejsce . Dzieciom rozłożyliśmy koc , tuż obok nas .Też pod wierzbą , ale z drugiej strony. Układały sobie  puzzle -  Barbie - super księżniczka  , to znaczy miały sobie układać . Tak jak my mieliśmy zagrać w 5 sekund. Przyniosłem grę , położyłem pudełko z kartami na środku stołu . Zaczołem omawiać zasady gry. Gdy  zza drzew wyłoniły się czarne chmury . Chwilę później , było już ciemno dookoła . Ledwo zdążyliśmy uciec do domu . Luneło tak , że nie było widać nic prócz ściany deszczu . Do tego ten wiatr . a w zasadzie huragan .  Drzewa łamały się jak zapałki , W powietrzu latały różne przedmioty . Dziesięć minut ulewy , a krajobraz jak po bitwie. Siostra wracając do swojego domu , musiała omijać przewrócone drzewa. Połamane trakcje elektryczne . Przez jedną nawet przejechała . Zerwane druty , leżały na ulicy , prawie niewidoczne . Zorientowała się , gdy samochód już na nie wiechał , na szczęście nic się nie stało .Po burzy okazało się , że nie ma światła i to nie ma  w całej okolicy . Próbowałem zgłosić awarię do energetyki , ale nie udało mi się dodzwonić . Wysłuchałem tylko automatycznej informacji , że w rejonie  ponad 22-tysiące odbiorców nie ma prądu . Że 937 stacji transformatorowych jest uszkodzonych . Miała być gra na świeżym powietrzu , a będzie kolacja przy świecach . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz