wtorek, 29 marca 2016

Ipo świętach.

Poświąteczny ranek, to nie jest to co misie lubią najbardziej. Trzy dni beztroski, a teraz „kierat”. Tak nie powinno być, to jest szkodliwe dla zdrowia. Jedynie dzieciaki mają fajnie. Jeszcze dziś nie idą do szkoły. Przynajmniej u nas. Choć za wczorajszą powódź w domu, powinny. Przynajmniej zdaniem ich mamy i babci. O ile mama z babcią otrzymały symboliczny prysznic z okazji mokrego poniedziałku. O tyle miedzy sobą, rozpętały prawdziwą wojne. Przez dom przeszło tsunami. Aż wkroczyła mama małolatów z mocno nietęgą miną. I dostali opr. Nic to jednak nie zmieniło. Po prostu smyki przeniosły się na powietrze. Trzeba przyznać, wczorajszego dnia, pogoda dopisała. Choć małolatom nawet śnieg byłby nie straszny. Na dworze wystarczyło kilkanaście, no może kilkadziesiąt minut. I wróciły do domu przemoczone do cna. Gdy weszły do korytarza, woda po prostu z nich ściekała. Dyszały przy tym tak, jakby wpadły do domu uciekając przed watachą wilków. To już było tzw. Przegięcie. Od mamy usłyszały, że mają się natychmiast przebrać i maszerować do swoich pokojów. I  to nie była proźba. Bąble wiedziały, że przegieły, nie protestowały więc. Poszły grzecznie do swoich pokoi. Mimo pozornie smutnych min z powodu szlabanu. Oczy miały roześmiane. Gdy tylko dotarły na górę. Zaczeły się wygłupy i śmiech. Tym razem już bez wody. Gdy sporo czasu później na górze zrobiło się dziwnie cicho. Wręcz zaczęliśmy się martwić. Okazało się jednak, że Mateusz z Julką zaczeli układać puzzle. Tu kolejne zdziwienie. O ile do tej pory, każde z nich broniło swoich zabawek jak niepodległości. No chyba, że była to gra i samemu niedało się w nią grać. To tym razem Mateusz pozwolił układać Julce swoje puzzle. Julka układała puzzle – Szturmowiec nano, a Mateusz – Szturmowiec imperium. Bez krzyków, bez wydzierania sobie elementów. Normalnie, normalnie .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz