niedziela, 27 marca 2016
Wielkie "żarcie".
Niesądziłem,
że puzzle mogą sprawić taką niespodziankę. Rano, gdy Mateusz otworzył swój prezent,
radości nie było końca. Chodził z uradowaną miną po domu. Chwaląc się każdemu,
że dostał puzzle – Szturmowiec Imperium, o których marzył. Gdy otworzył kolejny
prezent. Tym razem od mamy. Wykrzyknął – churaaa. W środku znajdowały się
również puzzle. Tym razem był to –Szturmowiec Nano. Mateusz był tak zadowolony z
prezentów, że nawet nie przyszedł na świąteczne śniadanie. Od raazu po
rozpakowaniu, zabrał się za układanie. Julka, która dostała od babci jeszcze
przed świętami specjalną edycję gry 5 sekund. Drugi dzień chodzi po domu z
notesem i próbóje wymyśleć swoje pytania do gry. Co jakiś czas ogłaszając, że
już wymyśliła. Chwilę później stwierdza, że pytania są złe i wyrywa kartkę z
notesu, wcześniej ją zamazując. Stwierdziłem, że usiądziemy przy świątecznym
śniadaniu i wspólnie wymyślimy pytania do gry. I tak jak Mateusz krzyczał z
radości z wymarzonych puzzli. Tak Julka zaczęła krzyczeć ze złości. To jej gra
i sama wymyśli pytania. W ten sposób rzadne z dzieci nie zjadło śniadania. W przeciwieństwie
do nas dorosłych. My daliśmy czadu. Żadnych zachamowań. Cztery odkurzacze,
które pochłaniały wszystkie pyszności ze stołu. Teraz trwa licytacja, kto
bardziej się przejadł. Przy stole nastąpiła pokoleniowa zmiana. Stado ociężałych
morsów, zmieniła wygłodniała młodzież. Co prawda morsy tak do końca nie odeszły
od stołu. Może inaczej. Odeszły od stołu, ale zabrały ze sobą ciacho i kawę. Mimo
pełnych brzuszków. I kto tu jest większym dzieckiem?.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz