Cały dzień biegania po sklepach. Masakra jakaś. Najpierw
RTV,aby kupić konwerter do komputera. Potem jeszcze szukanie odpowiednich
kabli, bo nie mieli długości jaka mnie
interesowała. Jak już uporałem się z kablami, ruszyłem na poszukiwanie nakładki
na grzejnik łazienkowy. Dzięki niej mogę suszyć dwa razy więcej np. bielizny na
grzejniku łazienkowym. Myślałem, że wejdę do pierwszego lepszego sklepu z
grzejnikami i kupię. Ale nie. To było by zby proste. W pierwszym nawet nie
wiedzieli, że coś takiego jest. Pan zrobił duże oczy, a potem ironicznie się
uśmiechnął, dodając – pierwsze słyszę. Równie ironicznie się uśmiechając,
odpowiedziałem, że musi więcej czytać. Przynajmniej katalogów od firm których
wyrobami handluje. Nie czekając na odpowiedź.
Wyszedłem ze sklepu.W drugim już było
lepiej. Tu wiedzieli o co chodzi. Niestety w tym nie mają tego w swojej
ofercie. Ruszyłem do trzeciego. Trochę mi to zajęło. Sklepy z takim
asortymentem nie znajdują się na każdym rogu ulicy jak kioski Ruchu. Zazwyczaj trzeba
jechać na obrzeża miasta. Naprawdę, wolę już przeglądać strony z zabawkami dla
dzieciaków. Jak choćby podczas zamawiania puzzli – Szturmowiec imperium. Przynajmniej
nogi nie bolą. W trzecim sukces. No, prawie sukces. Tu wiedzieli o co chodzi,
mieli to w swojej ofercie, nie mieli na stanie. Będzie jutro. Więc czeka mnie jeszcze
jedna wyprawa na zakupy. Tym razem na szczęście już tylko do jednego sklepu. Wracając
i tak musiałem wykręcić jeszcze do centrum. Obiecałem Julce, że kupię jej nowy
piórnik. Stary nie przetrwał próby czasu. Tym razem poszło łatwiej. Pierwszym sklep
z przyborami szkolnymi i wyszedłem z nowym różowym piórnikiem. Z podobiznami
bohaterów puzzli – Przyjaciele z Krainy Lodu. Rozglądałem się za piórnikiem na
którym jest – Szturmowiec Imperium. Kupił bym Mateuszowi. Niestety nie było nic
dla chłopaków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz