środa, 16 marca 2016

Jedno pokolenie i mamy mieszkanie.

Po dwudziestu latach oczekiwania na mieszkanie komunalne, wreszcie je dostali. Dwadzieścia lat. Właśnie tyle czekali moi znajomi na mieszkanie komunalne.  Gdy składali podanie o mieszkanie, mówiono im, że trzy, góra cztery lata wynosi czas oczekiwania. Wtedy wydawało się to im wiecznością. Trochę mieszkali z rodzicami. Trochę w altanie na działkach. Co prawda altana była murowana i całkiem duża. Większa nawet od mieszkania, które właśnie otrzymali. Jednak to tylko altana. W dodatku daleko od miasta. Zimą teren zupełnie nie odwiedzany przez ludzi.Starali się o to mieszkanie, bo myśleli  o powiększeniu rodziny. Rodzina się powiększyła, a mieszkania jak nie było, tak nie było. Chłopaki dorośli. Znajomi mają dwóch synów. Starszy z nich sam założył rodzinę. Ma syna. Na szczęście, ma swoje mieszkanie. Może skupić się na wychowywaniu małego. To duży komfort, gdy nie trzeba martwić się o mieszkanie. Można beztrosko spędzać czas z synem. Choćby układać – Foto puzzle, czy puzzle Dobry Dinozaur.  Może jeszcze nie teraz, bo mały Wojtek ma dopiero dziewięć miesięcy, ale czas biegnie szybko i ani się obejrzymy jak mały Wojtek będzie układał puzzle, albo rozgrywał z nami kolejkę – 5 sekund. To jednak za czas jakiś. Teraz czeka go parapetówka u dziadków. Z pewnością osuszy na tę okoliczność pełną butelkę przedniego mleka JJ.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz