Od ładnych kilku dni. A w
zasadzie od początku grudnia. Mateusz z Julką, nie mówią na mnie inaczej niż
Eugeniusz Krab. Wszystko po tym, jak kupili mi grę - Ananasowa twórczość i Zjedz burgera. Prezent od nich na Mikołaja. Od tej pory. Nie
ma dnia, byśmy nie odwiedzali niejakiego
SpongeBoba z Bikini Dolnego. Choć
dziś z gry wyłamał się Mateusz. Od rana
chodził jakby w swoim świecie. Jakby coś
go gryzło. Na szczęście, to tylko moje mylne domysły. Okazało się, że wszystko
jes ok. po prostu nie miał ochoty na grę . po obiedzie zabrał się za układanie
swoich puzzli – Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej. Które dostał na Mikołaja. Sześć tysięcy elementów, to nie przelewki,
to robi wrażenie. Chcieliśmy z Julką przyłączyć
się do układania. Jednak zostaliśmy, delikatnie mówiąc. Wyproszeni. Mateusz stwierdził,
że sam je ułoży. Ok. julka była trochę zawiedziona. Padło chyba nawet jakieś –
będziesz chciał grać w „Dory’s lost memory” to też Ci
powiem, że będę grać sama. Mam nadzieje, że do wieczora się pogodzą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz