poniedziałek, 19 grudnia 2016

JA SAM.

Od ładnych kilku dni. A w zasadzie od początku grudnia. Mateusz z Julką, nie mówią na mnie inaczej niż Eugeniusz Krab. Wszystko po tym, jak kupili mi grę - Ananasowa  twórczość i Zjedz burgera.  Prezent od nich na Mikołaja. Od tej pory. Nie ma dnia, byśmy nie odwiedzali niejakiego  SpongeBoba  z Bikini Dolnego. Choć dziś z gry wyłamał się Mateusz.  Od rana chodził jakby w swoim świecie.  Jakby coś go gryzło. Na szczęście, to tylko moje mylne domysły. Okazało się, że wszystko jes ok. po prostu nie miał ochoty na grę . po obiedzie zabrał się za układanie swoich puzzli – Sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej.  Które dostał na Mikołaja.  Sześć tysięcy elementów, to nie przelewki, to   robi wrażenie. Chcieliśmy z Julką przyłączyć się do układania. Jednak zostaliśmy, delikatnie mówiąc. Wyproszeni. Mateusz stwierdził, że sam je ułoży. Ok. julka była trochę zawiedziona. Padło chyba nawet jakieś – będziesz chciał grać w „Dory’s lost memory”  to też Ci  powiem, że będę grać sama. Mam nadzieje, że do wieczora się pogodzą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz