Sobotnia wycieczka do Muzeum Powstania Warszawskiego, była
bardzo dobrym wyborem. Muzeum mieści się w starej elektrowni tramwajowej.
Budynek został adoptowany na potrzeby muzeum. Wybudowany został w 1908 roku.
Budynek jest ściśle związany z dziejami Warszawy - jest jednym z nielicznych
zachowanych dziś przykładów architektury przemysłowej początku XX wieku, z piękną
ceglaną fasadą, która teraz, w wyniku prac konserwatorskich, odzyskała swój
dawny blask. W tym muzeum świat realny przeplata się z rzeczywistością
wirtualną. Prawdziwy bruk i powstańcze pamiątki, a tuż obok sztuczne ruiny,
ekrany plazmowe i telefony, z których można "dzwonić" do uczestników
walk sprzed 72 lat. Masa gablot z eksponatami z epoki. W muzeum jest też
kaplica. Na zewnątrz znajduje się też sciana pamięci. Jest też replika pojazdu
zbudowanego przez powstańców- KUBUSIA. Duże wrażenie robi też dźwięk. Przede
wszystkim dźwięk bijącego serca – dźwięk żyjącej Warszawy. Dźwięk ten z epoki.
Bombardowanie, piosenka powstańcza czy modlitwa. Czasem mają większe
odziaływanie niż eksponaty. Mateusz z Julką zaliczyli, chyba najciekawszą
lekcję historii w swoim dotychczasowym życiu. Wracając z Warszawy,
zatrzymaliśmy się w przydrożnym zajeździe, by zjeść coś ciepłego. Oczywiście dzieciaki,
gdy tylko wysiedliśmy z samochodu, pobiegły prosto do sklepu. Wrócili trzymając
w ręku Auta- color puzzle i karty Auta-
talia tematyczna. No ale zasłużyły na małe drobiazgi, choćby tym, że w muzeum
zachowywali się wzorowo. Z zaciekawieniem słuchali przewodnika, ani przez chwilę
niewykazując zniechęcenia, czy zniecierpliwienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz