Kożystając z super pogody wybraliśmy się z dzieciakami na spacer do parku. Na wąskich
ścieżkach,porozrzucane były, liście
klonu i dębu. Leżało też mnóstwo kasztanów, zrzuconych przez wiatr. Julka z
tych liści, zrobiłabukiet dla mamy. Co bardzo ją ucieszyło. Przechodząc koło stawu
gdzie pływały sobie kaczki. Mateusz z Julką zaczeli je karmić, te zaś zaczęły co
raz bliżej do nas podpływać do stada kaczek dołączył Perkoz. Przechwytując co drugi
kawałek chleba. Mieliśmy niezły ubaw, gdy ruszał po właśnie rzucony kawałek
chleba.taranując przy tym każdą kaczkę jak pancernik małą żaglówkę. Mimo iż był
od nich mniejszy. Właśnie ta różnica wielkości na niekorzyść Perkoza. Wywoływała
w nas salwy śmiechu,, gdy poraz kolejny, mały Perkoz. Robił na szaro, stado kaczek.
Mateusz żałował, że nie wziął aparatu. Mógłby nim nagrać filmik z Perkozem w
roli głównej. Może innym razem. Nad stawem spędziliśmy ponad godzinę w ciągu
której, kilka razy musiałem biegać do pobliskiego sklepu po chleb J. Do domu wróciliśmy
rozbawieni i dotlenieni. Dzieciaki resztę dnia spędziły na grze w 5 sekund i Kalejdoskop 50 gier.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz