poniedziałek, 20 czerwca 2016

Wreszcie deszcz.

Wreszcie upragniony deszcz. Po wielu tygodniach suszy, pierwszy raz spadł deszcz. Ogród już dłużej  nie wytrzymałby takiej suszy. Od sanego rana z nieba równomiernie spadają krople. Zmywając kurz z roślin.  Ogród ożywa  w oczach .  Wreszcie  będzie można odpocząć od noszenia konewek. Jedynie Julka jest niepocieszona. Dziś w przedszkolu miała być wycieczka do parku linowego, zakończona ogniskiem.  Ze względu na pogode, została odwołana. O ile mnie taka pogoda bardzo cieszy. To mina Julki świadczyła o dużym rozczarowaniu. Od tygodnia żyła tą wycieczką, a tu pech. Zostali w przedszkolu. Po powrocie, a wróciła godzinę wcześniej niż zwykle. Od razu poszła do swojego pokoju. Zła, jak przysłowiowa osa. Nie chciała nawet przyjść na obiad. Dopiero babcia dała radę ją rozweselić i przekonać do zjedzenia obiadu. Po obiedzie babcia wsiadła w samochód i pojechała po Agnieszkę i Izę.koleżanki Julki. Gdy wróciła, Julka od razu  odzyskała humor. W pokoju Julki zrobiło się gwarno. Dziewczyny  rozłożyły grę – 5 sekund. Po mieszkaniu zaczął rozchodzić się specyficzny dźwięk czasomierza. Gdy dziewczyny grały już w najlepsze, ze szkoły wrócił Mateusz. Od razu dołączył do rozbawionego grona. Podczas gry w - 5 sekund nie można się nudzić. Na grze zeszło dziewczyną do wieczora. Oprócz gry – 5 sekund dziewczyny na tapetę rzuciły jeszcze  “Boom Boom gdzie jest Dory?”. Tylko Mateusz skończył grę wcześniej. Pożyczył od Julki  puzzle – „Batman v Superman” i poszedł do siebie. Chyba nie mógł się odnaleźć w towarzystwie dziewczyn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz