Wreszcie upragniony deszcz. Po wielu tygodniach suszy,
pierwszy raz spadł deszcz. Ogród już dłużej nie wytrzymałby takiej suszy. Od sanego rana z
nieba równomiernie spadają krople. Zmywając kurz z roślin. Ogród ożywa
w oczach . Wreszcie będzie można odpocząć od noszenia konewek. Jedynie
Julka jest niepocieszona. Dziś w przedszkolu miała być wycieczka do parku
linowego, zakończona ogniskiem. Ze względu
na pogode, została odwołana. O ile mnie taka pogoda bardzo cieszy. To mina
Julki świadczyła o dużym rozczarowaniu. Od tygodnia żyła tą wycieczką, a tu
pech. Zostali w przedszkolu. Po powrocie, a wróciła godzinę wcześniej niż
zwykle. Od razu poszła do swojego pokoju. Zła, jak przysłowiowa osa. Nie chciała
nawet przyjść na obiad. Dopiero babcia dała radę ją rozweselić i przekonać do zjedzenia
obiadu. Po obiedzie babcia wsiadła w samochód i pojechała po Agnieszkę i
Izę.koleżanki Julki. Gdy wróciła, Julka od razu odzyskała humor. W pokoju Julki zrobiło się
gwarno. Dziewczyny rozłożyły grę – 5 sekund.
Po mieszkaniu zaczął rozchodzić się specyficzny dźwięk czasomierza. Gdy dziewczyny
grały już w najlepsze, ze szkoły wrócił Mateusz. Od razu dołączył do rozbawionego
grona. Podczas gry w - 5 sekund nie można się nudzić. Na grze zeszło dziewczyną
do wieczora. Oprócz gry – 5 sekund dziewczyny na tapetę rzuciły jeszcze “Boom Boom gdzie jest Dory?”. Tylko Mateusz skończył
grę wcześniej. Pożyczył od Julki puzzle –
„Batman v Superman” i poszedł do siebie. Chyba nie mógł się odnaleźć w towarzystwie
dziewczyn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz