wtorek, 21 czerwca 2016

Polska- Ukraina.

Wreszcie wyszliśmy z grupy. Wreszcie bez meczu o honor. Dziś razem z Natalią, moją chrześniaczką. Umówiliśmy się na oglądanie meczu Polska – Ukraina. Przyjechała do mnie razem z mamą, moją siostrą. Przyjechały już o piętnastej, więc mieliśmy trochę czasu. Mecz zaczynał się o osiemnastej. Najpierw trochę powspominaliśmy mecz Polska – Niemcy.  Bo Natalia  jest prawdziwą fanką fudbolu. Mimo, że ma dopiero czternaście lat.  Zna więcej piłkarzy ode mnie. Wie co to jest spalony i korner. Później, dla zabicia nudy, bo do meczu było jeszcze dużo  czasu , zagraliśmy w “Boom Boom gdzie jest Dory?”.  Dołączyła do nas Julka, przynosząc jeszcze karty Piotruś – Zootopia, które zostawiła Agnieszka, jej koleżanka. W karty jednak nie zagraliśmy.  Gra “Boom Boom gdzie jest Dory?”. tak spodobała się Natali, że na  „Zootopie” nie starczyło już  czasu. I wreszcie się zaczęło. Zawodnicy weszli na murawę. Z gółośników wydobyły się hymny obu państw. Chwilę później Lewandowski rozpoczyna grę. Początek meczu i wrzeszczymy z Natalią – zaczynając jeee, kończymy nie ma. Dwie akcje Polakó po których mogliśmy objąć prowadzenie i spokojnie dojechać do końca meczu. Najpierw Milik , potem Lewandowski. Niestety obaj nietrafiają. Pierwsza połowa bezbramkowa. Po przerwie (na której Julka opuściła nasze grono, nieco rozczarowana, że nie zagraliśmy z nią w Piotrusia – „Zootopia”.) zmiana w polskiej drużynie na boisko wchodzi Jakub Błaszczykowski. Pada bramka. Prowadzimy 1:0  i ten wynik pozostaje do końca meczu. Może mecz nie był najlepszy, ale liczy się wynik, a ten był korzystny dla nas. Jesteśmy w jednej ósmej finałów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz