Dziś się udało. Pogoda dopisała i mogliśmy wreszcie z Julką
wyruszyć na rowery. Wyruszyliśmy zaraz
po obiedzie. Naszą starą trasą. Czyli najpierw wiatraki nad Wisłą. Potem
tłocznia gazu.i … I tu zmiana.zamiast do lasu. Do leśniczówki, gdzie mieszka
koleżanka Julki.pojechaliśmy prosto w kierunku Włocławka. Najpierw minęliśmy ANWIl.
Potem kilka mniejszych zakładów i wskoczyliśmy na ścieżkę rowerową. Gdy
powiedziałem do Julki, że zawracamy. Młoda powiedziała, że chce jechać dalej.
Do samego miasta.Ok. Pojechaliśmy. Dotarliśmy do centrum. Tam Julka zobaczywszy
KFC. Poczuła ogromny głód J. Więc , aby dziecko
nie przymierało głodem, przypięliśmy rowery i weszliśmy na skrzydełka. Uśmiech sytej
Julki – bezcenne. Po wyjściu z KFC. Wstąpiliśmy na chwilę do EMPIKU. Chciałem kupić płytę
Kazika, jednak nie było jej na stanie. Zato Julka skorzystała. Kupiła sobie grę z seri Mały odkrywca idzie
do szkoły – Ciało człowieka. Teraz ma trzy – Ekologia, Prehistoria i dinozaury
{Dziś przyszły } oraz dzisiejsze - Ciało
człowieka. Po zakupach, zmuszeni byliśmy do szybkiej jazdy do domu;. Koniec października
to nie lato. Dzień kończy się, bardzo szybko.
Ledwo zdążyliśmy przed zmrokiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz