piątek, 28 października 2016

NIE MA JAK ROWER.

Dziś się udało. Pogoda dopisała i mogliśmy wreszcie z Julką wyruszyć na rowery.  Wyruszyliśmy zaraz po obiedzie. Naszą starą trasą. Czyli najpierw wiatraki nad Wisłą. Potem tłocznia gazu.i … I tu zmiana.zamiast do lasu. Do leśniczówki, gdzie mieszka koleżanka Julki.pojechaliśmy prosto w kierunku Włocławka. Najpierw minęliśmy ANWIl. Potem kilka mniejszych zakładów i wskoczyliśmy na ścieżkę rowerową. Gdy powiedziałem do Julki, że zawracamy. Młoda powiedziała, że chce jechać dalej. Do samego miasta.Ok. Pojechaliśmy. Dotarliśmy do centrum. Tam Julka zobaczywszy KFC.  Poczuła ogromny głód J. Więc , aby dziecko nie przymierało głodem, przypięliśmy  rowery i weszliśmy na skrzydełka. Uśmiech sytej Julki – bezcenne. Po wyjściu z KFC. Wstąpiliśmy na  chwilę do EMPIKU. Chciałem kupić płytę Kazika, jednak nie było jej na stanie. Zato Julka skorzystała.  Kupiła sobie grę z seri Mały odkrywca idzie do szkoły – Ciało człowieka. Teraz ma trzy – Ekologia, Prehistoria i dinozaury {Dziś przyszły } oraz dzisiejsze  - Ciało człowieka. Po zakupach, zmuszeni byliśmy do szybkiej jazdy do domu;. Koniec października to nie lato. Dzień kończy się, bardzo szybko.  Ledwo zdążyliśmy przed zmrokiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz