niedziela, 6 września 2015
Wszystko ok.
Już ponad tydzień jak odlecieli moi „angole". Troche mi ich brakuje. Zawsze uśmiechniętej Doroty , dobzie dobzie Mohameda, czy stojącej w drzwiach każdego ranka Matyldy.Pytającej , czy nie zagram z nią w -Kalejdoskop 50 gier , albo poukładam Wesoły dzień Zosi. Co prawda mamy kontakt telefoniczny i przez Skype'a, ale to nie to samo. Dziś chwile rozmawiałem z Dorotą. Byłem ciekaw jak przeżyli pierwsze dni w pracy po urlopie. Czy nie dopadł ją syndrom odczówania stresu pourlopowego. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Zresztą Dorota jest tak pozytywną osobą , że jej obecność powoduje , że inne osoby które właśnie tak jak i ona wróciły z urlopu. I są przygnębione tą sytułacją , szybko odzyskują humor i wchodzą na właściwe obroty. Dzieciaki już tęsknióły za swoimi rówieśnikami , więc dla nich koniec urlopu , a zarazem koniec wakacji. To coś na co czekały. Gdy tylko spotkali się z rówieśnikami , Matylda od razu zgromadziła wokół siebie swoje koleżanki. Zapraszając je do swojej nowej gry - 5 sekund-junior, którą dostała ode mnie, tuż przed wylotem z Polski. Dorota mówi , że nawet Amar, który na ogół nie chwali się swoimi zabawkami . Tym razem zaprosił kolegów do układania nowych puzzli. Jednym słowem u moich "angoli" wszystko ok.Wybierają się do Polski ponownie na święta Bożego Narodzenia , ale spędzą je u rodziców Doroty . a my ponownie spotkamy się pewnie dopiero w następne wakacje .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz