poniedziałek, 14 września 2015
Zamiast pracować , wolę konsumować.
Minął kolejny weekend. Tym razem koszmarnie zimny weekend. Po gorączkach , którymi obdarzyło nas tegoroczne lato, kilkanaście stopni w dzień i wiatr od Putina to koszmar. Na sobote miałem zaplanowane , że pomogę swojej cioci przy ogrodzeniu. Od rana zaczeło padać i wiał silny wiatr, który z upływem czasu stawał się coraz silniejszy. Coraz bardziej zimny, jakby podesłali go "Przyjaciele z Krainy Lodu":). Mimo to poszedłem do cioci , ale ta stwierdziła ,że w taką pogode nie będziemy pracować. Dokończymy ogrodzenie innym razem . Może w ciąvu tygodnia pogoda się poprawi. Ale , że już przyszedłem , to załapałem się na pyszny jabłecznik i kawę. Przy ciachu trochę sobie porozmawialiśmy , trochę poplotkowaliśmy. W międzyczasie do cioci wpadła jej siostra z dziećmi. Dzieciaki miały troche zawiedzione miny. Jechały do cioci z myślą , że będą mogły pobiegać trochę po ogrodzie, a tu pogoda spłatała im figla .Szybko jednak znalazły sobie zajęcie. Z wielkiej torby , którą wtargała do domu ich mama , wyjeły - Avengers (Puzzle Magic Decor). Oczywiście za miejsce do gry , wybrały stół przy którym siedzieliśmy. Chciał nie chciał , musieliśmy zmienić miejsce. Przenieśliśmy się do kuchni. Ciotencja przygotowała małe co nie co i tak przy konsumpcji przegadaliśmy cały dzień.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz