Wow, ognisko udało się znakomicie. Zebraliśmy się przed siedemnastą
i od razu zabraliśmy się za rozpalanie ognia. Poszło błyskawicznie. Drewno było
bardzo suche, aż za suche. W pewnym momencie trzeba było postarać się o świeże
jeszcze mokre drewno, bo to które przygotowałem, paliło się zbyt szybko dając
ogromny płomień. Wyglądało to pięknie ogromny słup ognia, ale temperatura była
zbyt wysoka. Nie można było zbliżyć się do ognia. Gdy ogień był z powrotem
mały, dzieci sąsiadów zaczęły piec kiełbaski, trzymając je na długich kijkach. Specjalnie
przygotowanych na takie okazje. Dziewczyny w tym czasie przygotowały kociołek
na ognisko wypełniony ziemniakami młodą kapustą, cebulą, pieczarkami i chudym
gotowanym boczkiem. Wszystko odpowiednio doprawione ziołami i słodką papryką. Poezja.
Jak to przy ognisku , gdy czekaliśmy za kociołkiem zaczęło się śpiewanie
biesiadnych kawałków , opowiadanie dowcipów. Dzieci po zjedzeniu kiełbasek zaczęły
biegać po ogrodzie. Co chwilę pytając , czy będą pieczone ziemniaki. Kociołek i
jego zawartość zupełnie ich nie obchodził w przeciwieństwie do nas. Nie mogliśmy
się doczekać. Gdy w końcu zawartość bujającego sięnad ogniem naczynia
wylądowała w naszych talerzach. Pochwałą dla dziewczyn nie było końca. Jedynie dzieciaki
nadal dopytywały się o pieczone ziemniaki. Tyle nasłuchały się naszych
opowiadań jakie to pyszne danie , że zaraz po napełnieniu przez nas brzuszków
zawartością kociołka. Zabrałem się za przygotowanie ziemniaków. Żeby zająć czymś
dzieci ,sąsiad przyniósł grę 5 sekund i Kalejdoskop 50 gier. Zaczęliśmy
grać z dziećmi oczekując na ziemniaki. Trzeba było jednak przynieść oświetlenie
na stół ogrodowy,bo światło bijące z ogniska było zbyt małe do tego,aby przy
nim grać. Na koniec gdy ziemniaki już się upiekły. Dzieci wreszcie były w pełni
zadowolone z ogniska. Stwierdziliśmy , że znów dołożymy suchego drewna, aby na
koniec popatrzeć na słup ognia rozświetlający ciemności. Coś wspaniałego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz