czwartek, 10 września 2015

ZOO Safari.

Dziś , a w zasadzie już wczoraj , bo północ już dawno mineła. Ze znajomymi zabrałem się do ZOO Safari w Borysewie. Pogoda była piękna, a humory nam dopisywały, więc wycieczka była zdecydowanie udana. Do Borysewa możnaspokojnie wybrać się nawet z niemowlakiem, bo obiekt przygotowany jest na odwiedziny najmłodszych gości.Borysew to naprawdę fajne miejsce dla rodzin z dziećmi. Byliśmy tam pierwszy raz, ale znajomi stwierdzili, żę z pewnością wrócimy, bo ogród zoologiczny cały czas się rozrasta,zmienia i oferuje coraz więcej atrakcji. Już teraz można oglądać w nim rzadkie okazy takie jak: Białe Tygrysy Bengalskie, Białe Lwy, Pumę, Białe Wilki,zebry, żyrafy i wiele innych zwierzaków, których nie zobaczymy np. w łódzkim Zoo. Do Borysewa dojechaliśmy w półtorej godziny.  obiekt położonyjest zaraz za Poddębicami. Na terenie ogrodu znajduje się plac zabaw (był niestety jeszcze zamknięty), figlarnia, mini zoo, pokój dla matkiz dzieckiem i grill - to chyba najważniejsze informacje dla rodzin z małymi dziećmi. Mały Janek {syn znajomych } był zachwycony atrakcjami. Po pierwsze zaraz po wejściu do ogrodu zobaczył ciuchcię, którą można przejechać się po ogrodzie i z wagoników obserwowaćpoczynania zwierzaków. Przez pierwsze 15 minut nie mogliśmy nawet odejść od "pociągu", bo mały Janek musiał go dokładnie obejrzeć z każdej strony i układał na nim cierpliwie maleńkie kamienie. Na szczęście jakoś udało nam się go od niego odciągnąć. Obiecałem Jankowi, że kupie mu puzzle ramkowe – Farma. Po tej deklaracji , weszliśmy do wagoniku ipoczekaliśmy do odjazdu oglądając zwierzęta, które o porankubyły jeszcze trochę leniwe i wygrzewały się na słońcu.Kiedy kolejka ruszyła radości nie było końca. Przez szyby oglądaliśmy bawoły, brykające kucyki i wiele różnych gatunków zwierząt, które Janek widział pierwszy raz w życiu.Później postanowiliśmy przejść się po parku i dać upust energii małego Janka. Kiedy maluch się zmęczył, zasiadł w swoim wozie i odpoczywał oglądając zwierzaki z wygodnej pozycji.Jedną z największych atrakcji było dla nas mini Zoo. Zwierzęta są w nim dosłownie na wyciągnięcie ręki. Dzieci mogą więc poznać z bliska kozy, owce, świnkę,a nawet lamę, choć ta ostatnia na mój widok kładła po sobie uszy. Konie tak okazują m.in wrogość, więc wolałem omijać ją z daleka. Pewnie niesłusznie,bo wszyscy inni odwiedzający gładzili ją po szyi i zwierzak wyglądał na zadowolonego. Janek był na początku trochę zdziwiony ilością zwierzaków i ciągłym ich "beczeniem", ale po chwili nastąpiła pora karmienia i nastała cisza Mieliśmy jeszcze odwiedzić figlarnię, która znajduje się pod wielkim namiotem, przypominającym futurystyczne igloo, ale Janek był wykończony. Wybawił sięjeszcze na mechanicznych pojazdach i po prostu padł na drzemkę w wózku. Do domu wróciliśmy  prawie o zmroku. Teraz musze zamuwić dla Janka obiecane puzzle - Farma . Przy okazji zamówie jeszcze  - Kąpiel  Prosiaczka . Janek jeszcze tych puzzli nie ma , więc się ucieszy .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz