niedziela, 27 września 2015
Kolory.
Jeszcze żyję wczorajszym ogniskiem. Grą w 5 sekund, pieczonymi ziemniakami i tą atmosferą. Niestety od jutra zacznie mi się tydzień na ostro. Przedemną odświeżenie kuchni, a ja jestem w lesie. Fachowiec umówiony na szpachlowanie i malowanie ścian, a jaj jeszcze nie rozprowadziłem nowej instalacji elektrycznej. Dojdą dwa nowe urządzenia elektryczne i dodatkowy punkt oświetlenia. Niby bółka z masłem, takie ułożenie kabli w ścianie. Wykuć rowek umieścić w nim przewód elektryczny. Ale wciąż zastanawiam się co do ich rozmieszczenia. Może to tu, a może jednak tam. To to to zmywarka. Do tego jeszcze wybór koloru ścian. Facet i kolory, masakra. Dla mnie zielony to zielony, może dzielić się na jasnozielony i ciemnozielony. Ale dla kobiet jeśli chodzi o znajomość kolorów, to ja jestem zielony, ciemnozielony . Do tego jeszcze w sobotę osiemnastka chrześniaczki, a ja bez prezentu. No ale to akurat najmniejszy problem. Młodzież dziś, a i kiedyś też, woli gotówkę. A i dla mnie to lepsze rozwiązanie. Nie muszę się obawiać , że prezent będzie nietrafiony. O ile małemu dziecku , można kupić np. puzzle Wesoły dzień Zosi , a gdy nie będą się podobały, można wymienić np. na Barbie i jej super przyjaciele. To z nastolatkiem tak łatwo nie pójdzie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz