Uwielbiam ognisko, ciepło, jakie z niego bije, ten żar,
spokój i wolno płynący czas. Myśli krążą swobodnie, gdy leniwie wpatruję się w
skaczące iskierki, odprężam się i ogarnia mnie nieopisana błogość. To wszystko
odczuwam, kiedy siedzę wieczorem, opatulony w koc i patrzę na ogień. Trzask palącego
się drzewa i żar bijący dookoła ,to jest to. I dlatego na jutro umówiłem się z
sąsiadami, że zrobimy ognisko. Takie powitanie jesieni. Trzeba wykorzystać ładną
pogodę. Ale to jutro , dziś trzeba było zrobić
zakupy, aby jutro nie burczało w brzuszku, choć w pięknych okolicznościach
przyrodyJ. Jakieś
kiełbaski, pieczywo. Może kilka ziemniaków pieczonych w popiele. O tak
ziemniaki muszą być na pewno. Pamiętam jak będąc dzieckiem, przyjeżdżałem do
dziadków na wakacje i ferie zimowe i wtedy często z kolegami paliliśmy ognisko
i piekliśmy ziemniaki. Trochę soli , zwykła pyra ,a my zachwycaliśmy się jak Robert
Burnejka zjadając stejka L,
jakby to było kurcze pieczone , albo jakieś wymyślne zielsko dla wegetarian. A to
zwykła pyra, kartofel nie obrany. Ogniska mają trochę taką pierwotną magię, jak
wiele wieków temu, ale nadal odczuwalną, piękną, ciepłą, rodzinną i serdeczną!.
Drewno już czeka, patyki do pieczenia,
jedzenie dziś zostanie wstępnie przygotowane. Dzieciaki już nie mogą się
doczekać , dla nich to zawsze duża atrakcja. Choć zapewne jak to dzieci szybko
się znudzą. Mam dla nich grę -5 sekund junior, a i jakieś puzzle też się
znajdą. Chyba nawet zostawiły ostatnio -
Barbie i jej super przyjaciele, tak więc na pewno nie będą się nudzić
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz