piątek, 25 września 2015

Ognisko.

Uwielbiam ognisko, ciepło, jakie z niego bije, ten żar, spokój i wolno płynący czas. Myśli krążą swobodnie, gdy leniwie wpatruję się w skaczące iskierki, odprężam się i ogarnia mnie nieopisana błogość. To wszystko odczuwam, kiedy siedzę wieczorem, opatulony w koc i patrzę na ogień. Trzask palącego się drzewa i żar bijący dookoła ,to jest to. I dlatego na jutro umówiłem się z sąsiadami, że zrobimy ognisko. Takie powitanie jesieni. Trzeba wykorzystać ładną pogodę. Ale to jutro , dziś trzeba  było zrobić zakupy, aby jutro nie burczało w brzuszku, choć w pięknych okolicznościach przyrodyJ. Jakieś kiełbaski, pieczywo. Może kilka ziemniaków pieczonych w popiele. O tak ziemniaki muszą być na pewno. Pamiętam jak będąc dzieckiem, przyjeżdżałem do dziadków na wakacje i ferie zimowe i wtedy często z kolegami paliliśmy ognisko i piekliśmy ziemniaki. Trochę soli , zwykła pyra ,a my zachwycaliśmy się jak Robert Burnejka zjadając stejka L, jakby to było kurcze pieczone , albo jakieś wymyślne zielsko dla wegetarian. A to zwykła pyra, kartofel nie obrany. Ogniska mają trochę taką pierwotną magię, jak wiele wieków temu, ale nadal odczuwalną, piękną, ciepłą, rodzinną i serdeczną!.  Drewno już czeka, patyki do pieczenia, jedzenie dziś zostanie wstępnie przygotowane. Dzieciaki już nie mogą się doczekać , dla nich to zawsze duża atrakcja. Choć zapewne jak to dzieci szybko się znudzą. Mam dla nich grę -5 sekund junior, a i jakieś puzzle też się znajdą. Chyba nawet zostawiły ostatnio  - Barbie i jej super przyjaciele, tak więc na pewno nie będą się nudzić 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz