Wczorajsza nieudana wycieczka rowerowa, nieudana z powodu
deszczu. Została przeniesiona na dziś. Jednak dziś to był bardziej wyścig niż wycieczka.
O ile wczoraj mieliśmy wyruszyć od rana. No może trochę później, bo musiałem
dojść do siebie po przedwczesnym przebudzeniu J.
To dziś wyruszyliśmy o czternastej, gdy siostrzenica wróciła ze szkoły. Jednak dziś
to ja byłem nieugięty I postawiłem warunek, że po powrocie musizagrać ze mną w
5 sekund , inaczej nie jadę. Usłyszałem ok. ale bez przekonania, a chwilę
później , że tylko chwilę , bo musi przygotować się do sprawdzianu z angielskiego.
W tym momencie wiedziałem, że z wieczornej gry nici. Ruszyliśmy dość dużym
tempem. Szybko dojechaliśmy do Nieszawy na prom , ale dziś nie kursował. Zbyt niski
stan wody w Wiśle. Może i lepiej dni już są dużo krótsze , a przepłynięcie na
drugi brzeg i powrót, zajęłoby sporo czasu. Dwadzieścia pięć minut później byliśmy
już w Ciechocinku. Placek po Cygańsku, cel podróży J, trochę musieliśmy poczekać. Dania
są przygotowywane na bieżąco, żadnych mrożonek z mikrofali. Gdy już pochłoneliśmy
ów placek, zamiast poczuć przypływ
energii po takiej ilości kalorii. Poczuliśmy się lekko sennieJ. Zmienił to dopiero
spacer pod tężniami. Niestety , żeby nie wracać w ciemnościach , po spacerze musieliśmy
wracać do domu. Z powrotem już nam tak szybko się nie jechało. Placek sprawił ,
że nasze ruchy były znacznie spowolnione. Po powrocie stało się tak jak
myślałem, młoda wykręciła się od gry sprawdzianem. Ale spoko , zobaczę jaką ocenę
dostanie i będę wiedział , czy się przygotowywała. Czy tylko wykręciła od gry. Choć
myślę , że jednak przygotowywała się, bo Lubi grać w 5 sekund i zawsze chętnie
zasiada do gry. Czy to w 5 sekund , czy w Kalejdoskop 50 gier.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz