poniedziałek, 21 września 2015

Wycieczka rowerowa.

Wczorajsza nieudana wycieczka rowerowa, nieudana z powodu deszczu. Została przeniesiona na dziś. Jednak dziś to był bardziej wyścig niż wycieczka. O ile wczoraj mieliśmy wyruszyć od rana. No może trochę później, bo musiałem dojść do siebie po przedwczesnym przebudzeniu J. To dziś wyruszyliśmy o czternastej, gdy siostrzenica wróciła ze szkoły. Jednak dziś to ja byłem nieugięty I postawiłem warunek, że po powrocie musizagrać ze mną w 5 sekund , inaczej nie jadę. Usłyszałem ok. ale bez przekonania, a chwilę później , że tylko chwilę , bo musi przygotować się do sprawdzianu z angielskiego. W tym momencie wiedziałem, że z wieczornej gry nici. Ruszyliśmy dość dużym tempem. Szybko dojechaliśmy do Nieszawy na prom , ale dziś nie kursował. Zbyt niski stan wody w Wiśle. Może i lepiej dni już są dużo krótsze , a przepłynięcie na drugi brzeg i powrót, zajęłoby sporo czasu. Dwadzieścia pięć minut później byliśmy już w Ciechocinku. Placek po Cygańsku, cel podróży J, trochę musieliśmy poczekać. Dania są przygotowywane na bieżąco, żadnych mrożonek z mikrofali. Gdy już pochłoneliśmy ów placek,  zamiast poczuć przypływ energii po takiej ilości kalorii. Poczuliśmy się lekko sennieJ. Zmienił to dopiero spacer pod tężniami. Niestety , żeby nie wracać w ciemnościach , po spacerze musieliśmy wracać do domu. Z powrotem już nam tak szybko się nie jechało. Placek sprawił , że nasze ruchy były znacznie spowolnione. Po powrocie stało się tak jak myślałem, młoda wykręciła się od gry sprawdzianem. Ale spoko , zobaczę jaką ocenę dostanie i będę wiedział , czy się przygotowywała. Czy tylko wykręciła od gry. Choć myślę , że jednak przygotowywała się, bo Lubi grać w 5 sekund i zawsze chętnie zasiada do gry. Czy to w 5 sekund , czy w Kalejdoskop 50 gier.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz