poniedziałek, 23 marca 2015

Spacer.

Pierwszy dzień wiosny już za nami. Na szczęście nie padał śnieg, jak straszyły prognozy pogody. Wybrałem się ze znajomymi i ich dziećmi, na długi wiosenny spacer brzegiem Wisły. Ale to nie był  dobry pomysł. Był duży, chłodny wiatr, a nad Wisłą, był jeszcze większy. Szybko stwierdziliśmy, że trzeba zmienić otoczenie. Padło na las, a dokładnie na stadninę w pobliskim lesie. Prowadzoną przez naszą wspólną znajomą. Pół godzinki spaceru leśnym duktem, gdzie wiatr nam nie doskwierał. Szumiał tylko w koronach drzew. I  byliśmy na miejscu. Stadnina położona jest na pięknej polanie. Odizolowana od cywilizacji sosnowym lasem. Jakieś sto pięćdziesiąt metrów za budynkami, płynie miejscowa rzeczka. Taka bajka, tuż obok blokowiska. W stadninie ognisko na powitanie wiosny. Lepiej nie mogliśmy trafić. Dostaliśmy po kijku, kiełbasce i się zaczęłoJ. Piwko i kiełbaska dla jednych, i szarlotka z gorącą czekoladą dla drugich. Ale ci drudzy, to znaczy dzieciaki. Gdy zobaczyły kucyki, zapomniały o wszystkim innym. Namiot w którym miały swoje przysmaki i gry planszowe. Stał pusty przez ponad dwie godziny. Biedne kuce, trochę przeżyły i trochę się nasłuchały pisków i wrzasków. A gdy znajoma pokazała pijanego Indianina. To i my mieliśmy niezły ubaw. A dzieciaki już inaczej nie chciały jeździć, jak właśnie jak pijany Indianin tj.przewieszeni przez pół, z głową i rękoma zwisającymi bezwładnie, z jednej strony konia, i nogami z drugiej. Koniki były bardzo łagodne, bo przygotowane są do pracy w hipoterapii. Dlatego znosiły ze spokojem wszystkie zachcianki małolatów. Na koniec dzieciaki, były tak wykończone, że na chasło – idziemy do domu. Rozległo się, nieee, noogiii nas bolą. Nie było wyjścia, trzeba było wziąć taksówkę. Tak naprawdę, nam też nie bardzo chciało się maszerować J. Po powrocie znajomi zadzwonili z informacją, że młodzież padła od razu po kontakcie z łóżkiem. Nie sprzątając nawet zabawek, pozostawionych przed wyjściem. Miał być tylko spacer, awyszła całkiem niezła imprezka.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz