środa, 18 listopada 2015

Latające piłki.

Chciałbym jeszcze wrócić do puzzli z małym Olem. Gdy tak sobie układaliśmy – Kąpiel Prosiaczka i Farmę, tzn. ja układałem a Olo zabierał elementy i układał je obok siebie.  Zaczołem udawać obrażonego. Robiłem smutną minę i odwracałem głowę w drugą stronę. Wtedy mały Olo łapał mnie za łokieć i ciągnął tak długo, aż się do niego odwróciłem. Wtedy puszczał muj łokieć. Brał elementy puzzli , które wcześniej z taką radością zabierał z ułożonego obrazka. Czy to z Kąpieli Prosiaczka, czy Farmy i odsuwał je na miejsce. Gdy elementy były już w miejscu , gdzie wcześniej był ułożony obrazek. Olo roześmianą buzią stukał paluszkiem w puzzle, pokazując mi w ten sposób, że mam je znów ułożyć. Widząc jego roześmianą buzię, śmiejące się oczy można by tak się bawić w nieskończoność. Był tak zaangażowany w zabawę, że gdy Marika przyniosła przygotowywane małe co nie co, ani myślał oderwać się od zabawy.   W końcu jednak po długich i stanowczych przekonywaniach mamy, wziął się za jedzenie. Jednak nie trwało to długo. Po kilku łyżeczkach z powrotem zaczoł pokazywać paluszkiem na puzzle. I znów ten rozbrajający uśmiech. Marika stwierdziła, że widzimy się tak żadko, że nie będzie przerywać zabawy. Olo zjadł kilka łyżeczek przygotowanej zupki, więc nie jest głodny. Nie będzie nalegać na zjedzenie reszty. Jednak puzzle w końcu się znudziły małemu Olowi, nagle wstał i przyniósł z pokoju obok koszyczek z małymi piłkami. I wtedy się zaczęłoJ. Piłki latały wszędzie.Tylko Marika nie była już tak zadowolona. Ciekawe dlaczego ? J J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz