Chciałbym jeszcze wrócić do puzzli z małym Olem. Gdy tak
sobie układaliśmy – Kąpiel Prosiaczka i Farmę, tzn. ja układałem a Olo zabierał
elementy i układał je obok siebie. Zaczołem
udawać obrażonego. Robiłem smutną minę i odwracałem głowę w drugą stronę. Wtedy
mały Olo łapał mnie za łokieć i ciągnął tak długo, aż się do niego odwróciłem. Wtedy
puszczał muj łokieć. Brał elementy puzzli , które wcześniej z taką radością
zabierał z ułożonego obrazka. Czy to z Kąpieli Prosiaczka, czy Farmy i odsuwał je
na miejsce. Gdy elementy były już w miejscu , gdzie wcześniej był ułożony
obrazek. Olo roześmianą buzią stukał paluszkiem w puzzle, pokazując mi w ten
sposób, że mam je znów ułożyć. Widząc jego roześmianą buzię, śmiejące się oczy
można by tak się bawić w nieskończoność. Był tak zaangażowany w zabawę, że gdy
Marika przyniosła przygotowywane małe co nie co, ani myślał oderwać się od
zabawy. W końcu jednak po długich i stanowczych
przekonywaniach mamy, wziął się za jedzenie. Jednak nie trwało to długo. Po kilku
łyżeczkach z powrotem zaczoł pokazywać paluszkiem na puzzle. I znów ten
rozbrajający uśmiech. Marika stwierdziła, że widzimy się tak żadko, że nie
będzie przerywać zabawy. Olo zjadł kilka łyżeczek przygotowanej zupki, więc nie
jest głodny. Nie będzie nalegać na zjedzenie reszty. Jednak puzzle w końcu się znudziły
małemu Olowi, nagle wstał i przyniósł z pokoju obok koszyczek z małymi piłkami.
I wtedy się zaczęłoJ.
Piłki latały wszędzie.Tylko Marika nie była już tak zadowolona. Ciekawe dlaczego
? J J.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz