środa, 25 listopada 2015

Brrrr. Zimno.

Brrrr. Zimno, chyba trzeba będzie zajrzeć głębiej do szafy. Rano musiałem pojechać do miasta. Niestety jestem skazany na komunikację publiczną. A to już wiąże się z długimi minutami spędzonymi na przystanku.  Dziś jednak, mroźny wiatr sprawiał, że nie było to przyjemne. Na szczęście, z przystanku zgarnęła mnie koleżanka. Jechała do pracy, przy okazji odwożąc dzieci do przedszkola. Ma dwie bliźniaczki, są identyczne. Dwie ciągle uśmiechnięte buzie wyglądające z burzy złotych loków. Przybiły ze mną piątkę. Na moje pytanie, dokąd jedziecie? Odpowiedziały, do pseckola. Lubicie przedszkole? – taaak. A co dziś będziecie robić w przedszkolu?. Będziemy układać puźle. A jakie puzzle. Luźne - Jej wysiokość Zosia i Balbie super księźniczka. Nawet nie zauważyłem,kiedy dojechaliśmy na miejsce. To znaczy ja dojechałem. Koleżanka z dziewczynkami, pojechały dalej. Z powrotem nie miałem już tyle szczęścia. Musiałem odstać swoje oczekując na przyjazd autobusu, a że jeszcze nie przestawiłem się na zimowe ubrania. Po powrocie, trząsłem się jak galareta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz