niedziela, 15 listopada 2015
Beztroskie dzieciństwo.
Kolejny
dzień barowej pogody. O spacerze w ciepły jesienny weekend można zapomnieć. Chyba,
że ktoś lubi spacer w deszczu. Ja lubie,
ale gdy jest to ciepły letni „kapuśniaczek”, a obok idzie niebieskooka,
filigranowa blondynka, której burze blond loków owy kapuśniak ułożył idealnie
na ciele. A dziś obok mnie nie ma, ani
filigranowej blondynki, ani to co leci dziś z nieba, nie jest ciepłym letnim
kapuśniakiem. W TV jak to w weekend,
powtórka goni powtórkę. W przerwach, powraca koszmar z trzynastego. Banał weekendowego
kina, przeplatany newsami z ulic Paryża. Gdzie zgineło tak wiele niewinnych ludzi. Zabitych
przez… czy to też byli ludzie? Na szczęście wpadli do mnie znajomi z dziećmi. Oderwali
mnie od ekranu telewizora. Do którego byłem dziś jakby przyklejony {paraliż
telewizyjny}. Co prawda nie dało się uniknąć tematu zamachów i dywagacji na temat
dokąd zmierza ten świat. Na szczęście z wybawieniem przyszły nam dzieci. Znudzone wysłuchiwaniem samych pesymistycznych
komentarzy. Zaproponowały nam zagranie w – Kalejdoskop 50 gier. To zupełnie
odmieniło atmosferę. Jak chyba każdy, gdy był dzieckiem. Nie mogłem się doczekać,
kiedy będę dorosły. Teraz gdy moje
dzieciństwo to prehistoria, nieraz chętnie wrócił bym do tamtych czasów, gdzie
nie przejmowałem się doniesieniami
programów informacyjnych o krwawych zamachach na niewinnych ludzi. A beztrosko mogłem
bawić się z rówieśnikami. Tak jak teraz dzieci znajomych. Beztrosko bawią się
ze sobą. Grają ze sobą w - Memos -
Kraina Lodu, czy zapraszają nas dorosłych do gry w – Kalejdoskop 50 gier. Zostawiając
problemy tego świata na późnie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz