wtorek, 21 kwietnia 2015

Wszędzie pył.

cWczoraj po odjeździe rodzinki, ruszyłem na zakupy. Podstawowe produkty  typu : masło, mleko, pieczywo jakieś wędliny. Przy okazji kupiłem  puzzle na prezent dla siostrzenicy. W piątek ma imieniny. Wracając z zakupów wpadłem do znajomego. Kilka tygodni temu rozmawiałem z nim o spawaniu bramy, Właściwie to ramy do której przykręce drewniane sztachety.  Stara brama jest w fatalnym stanie, nie nadaje się do remontu. Trzeba zrobić nową. Cały materiał tj. kształtowniki, zawiasy, deski, impregnat do drewna w kolorze cedru, farby do konserwacji konstrukcji metalowej, śruby. Trzeba tylko te puzzle poskładać.  Umówiliśmy się na przyszły tydzień. Od piątku ma urlop, więc od  poniedziałku zaczniemy spawanie elementów bramy. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy o naszych kandydatach na prezydenta, bo to teraz temat na czasie. Po powrocie  do domu, zrobiłem się dziwnie senny. Bez kawy się nie obyło, inaczej  bym odpłynoł, albo resztę dnia chodził śnięty. Zakupy, pogaduchy, kawka i południe pękło. Czas zabrać się do roboty. Pogoda wydawała się ładna, stwierdziłem że biorę zabawki i idę do ogrodu. Ostatnio pogoda właśnie pokrzyżowała mi plany, zmuszając do przerwania pracy. Niestety, wczoraj stało się dokładnie tak samo. Ledwo zdążyłem podlać krzewy borówki posadzone w zeszłym tygodniu, gdy zerwał się silny wiatr. Wiatru się nie boję, ale ten wiatr a raczej wichura. Zaczęła unosić z  okolicznych pól tumany kurzu. Po chwili wyglądało tojak burza piaskowa.  Świerk do którego miałem cztery może pięć metrów, zniknoł mi z oczu. Widziałem wcześniej jak wiatr unosi pył z ziemi, ale nigdy nie było, aż tak źle. Nie można było oddychać, bo pył był wszędzie. Oczy, usta, nos wszędzie pył, a nawet ziarenka piasku. Ewakułowałem się do domu, pozostawiając narzędzia  w ogrodzie. Myślałem, że to szybko minie i wrócę do pracy. Niestety, do wieczora nic się nie zmieniło. Dziś powtórka z rozrywki. Od rana jeszcze można było coś zrobić, ale około południa znów zrobiło się siwo. I znów do wieczora nie można było wytchnąć nosa z domu. Widoczność prawie żadna, samochody prawie stały w miejscu. Gdy na chwilę odpuściło wyszedłem za budynek gospodarczy, tam mam truskawki, a raczej miałem. Teraz wszystko zasypane jest 10- centymetrową warstwą piasku. Masakra,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz