wtorek, 14 kwietnia 2015

Układanka.

Masakryczny poniedziałek. W weekend zaplanowałem sobie, że od poniedziałku ostro biorę się za ogród. Wyciągam z budynku gospodarczego zabawki tj. grabki, wertykulator i nadrabiam zaległości. Spowodowane przez złą pogodę, przygotowania do świąt i ogarnięciem przez nygusa, po świętach.  A  tu dupa. Cały plan diabli wzięli. Deszcz i wichura, jakiej dawno nie było. Zabawki musiały jeszcze poczekać, w budynku. Zapowiadał się nudny dzień przed telewizorem, w którym lecą same powtórki. Co prawda mam na pulpicie komputera dwie zaczęte książki, ale jakoś nie miałem ochoty na czytanie. I tu przyszedł mi z odsieczą, a właściwie z piosenką  Wojciech Młynarski. Przeglądając you tube, trafiłem na piosenkę " Układanka " , której fragmęt pozwolę sobie zacytować
 - Setki małych kawalątekdo wyboru, do koloruZ cierpliwościświątek-piątek,się układa według wzoru.Tak, czy owak na obrazkubyło zboże świeżo ścięte,piernikowa chatka w laskui krasnalki z transparentem.W krąg sięwiła rzeka mleczna,kłos się złocił, kwiat zakwitał,Słowem była to bajeczna kwintesencja dobrobytu.Basia, Hania i Jureczeki nieznośny Jasio małytaki otoobrazeczekposapując układały.Lecz choć wytężały oczkazniechęcając się po troszku,choć się jęła zbliżać nockaukładanka była w proszku.Darmo dymi chałupinadarmozboże stoi w snopkachJurek znalazł ćwierć komina,ale na tym koniec, kropkaW końcu Jasio wstał z kolanekścisnął w piąstki małe dłoniekrzycząc – proszę koleżanek,ktośnas tutaj robi w konia !Ja mam dość tych dyrdymałkówspójrzcie same, jeśli łaska,przecież żaden z tych kawałkównie pasuje do obrazka !Proszę taty, proszęmamy,dajcie wytchnąć, dajcie pożyć.po co my to układamy,jak to nie da się ułożyć.Po co my tu główkujemy,wytężamy się od nowa,po co dopasowujemy,jak sięnie da dopasować!?Ja bym mógł do ciemnej nocki,tak układać z wami razem,ale – dajcie nowe klocki,albo zmieńcie ten obrazek.
Choć autor miał na myśli coś więcej, niż  tylko układanie puzzli. Piosenka odnosiła się bowiem do ówczesnej chorej rzeczywistości. To mi przyniosła wybawienie od nudy. Podsuwając myśl o ułożeniu puzzli właśnie. Wyciągnołem z pod łóżka swoje stare puzzle i się zaczeło: szukanie, dopasowywanie. Zeszło mi do późnej  nocy. A ułożyłem ledwo połowę obrazka. Dziś wieczorem będę kończył, o ile dam radę, bo zamek który jest na obrazku ma wiele szczegółów. A na razie, idę rozruszać  kości w ogrodzie. Wreszcie jest pogoda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz