`Wiujneło, grzmotneło i tunelu nie ma. Wczoraj wieczorem, nad moją miejscowością przeszła burza. Niby nonmalka
o tej porze roku. Nawet nie była jakaś bardzo groźna, ale jeden silny podmuch
wiatru i zostałem bez tunelu foliowego. Trzy`małem w nim winorośl i kilka
krzaczków pomidorów, miała jeszcze dojść papryka. Będzie musiała jeszcze trochę
poczekać. Dziś od rana zdiołem resztki folii, pozostałe na konstrukcji. Musze jeszcze
wykopać rowek do okoła tunelu, aby muc umieścić tam nową folię. Po zasypaniu
jej ziemią, będzie zabezpieczona przed zabraniem przez wiatr. Choć teraz zabezpieczona była tak samo,
to miała już kilka lat. Dlatego tak łatwo poddała się naporowi wiatru. Chciał nie
chciał, muszębujnąć swoje jestestwo do
miasta, konkretnie do sklepu ogrodniczego. Pozbyć się nadmiaru gotówki JJ. Na folii się nie
ogranicze, jak znam życie, wpadnie mi w oko jakiś zieleniak. Pewnie nawet nie jeden.
Do tego siostrzenica oświadczyła, że jedzie ze mną. Czyli dochodzą jakieś
zabawki. Byłem u szwagra umówić się na naprawę tunelu, sam nie dam rady założyć
folii. Mała, jak tylko usłuyszała, że jadę do miasta, nie odstępuje mnie na krok.
Zawsze, gdy ją zabieram, coś jej kupuję, przeważnie są to właśnie zabawki, czasem
gry planszowe dla dzieci. Stąd ta chęć na jazdę do miasta. Co więcej dziecie
wymyśliło sobie, że pojedziemy pociągiem.
Kiedyś jej to obiecałem, ale niestety, jeszcze nie dziś. Choć tunel nie
jest duży, folia trochę będzie ważyć, a jak wspominałem, na pewno coś dojdzie. Od
stacji kolejowej jest ponad dwa kilometry, jak znam życie, po pięciuset metrach
słyszał bym : wujeek nużki mnie bolą J.
Jakoś udało mi się przekonać małą, żę pojedziemy pociągiem innym razem. Do innego
miasta, może do Bydgoszczy na Wyspę Młyńską. Jest tam ładny plac zabaw. A i
podróż będzie trwała dłużej niż dziesięć minut, jak w tym przypadku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz