Farba na karmniku wyschła. Można było
go powiesić na wcześniej upatrzonym drzewie. Młodzi miłośnicy ptaków nie mogli
się doczekać tej chwili. Już od rana musiałem jechać do sklepu zoologicznego,
zakupić odpowiednią mieszankę ziaren. Taki dostałem „prikaz” od maluchów. Wcześniej chciałem
nasypać po prostu przenicy i pokruszyć trochę chleba. Bąble jednak oznajmiły mi
, że pani w przedszkolu powiedziała, że ptaszki trzeba karmić nasionami
oleistymi, jak rzepak, rzepik, słonecznik, proso. A także nasionami lnu, owsa łuszczonego,gryki
czy konopii. Po takim wykładzie nie pozostało mi nic innego, jak odwiedzić
sklep zoologiczny. Oczywiście ferajna pojechała razem ze mną. Po wejściu do
sklepu, szybko okazało się, że bąble najchętniej wykupiły by całą ofertę tego
sklepu. Rybki i chomiki na pewno. Gdy jakimś cudem udało mi się wyprowadzić
ferajnę ze sklepu. Niewykupując tuzina chomików, czy kilkudziesięciu rybek. To trafiliśmy na sklep z zabawkami. Od razu
rozległo się błagalne – wejdzieeemy?!. Nie
miałem wyjścia. Musiałem wejść. Inaczej resztę dnia musiał bym patrzeć na ich
smutne miny. Tu powtórka z rozrywki. Jak z zoologicznego, bąble najchętniej
wykupiły by wszystko. No może poza tym co już mają. Choć Maciek wybrał –
Kalejdoskop 50 gier. Na moje pytanie, dlaczego wybrał grę którą ma?. Odpowiedział,że
jest już zniszczona i , że musi kupić drugą. Przy stoisku z puzzlami, słychać
było co chwilę o! – Jej wysokość Zosia,
mam te puzzle. I tak kilka razy, bo dzieciaki mają naprawdę pokaźną kolekcję
puzzli. Dzieciaki mogłyby tak długo oglądać te regały pękające w szwach od
zabawek. Trzeba było im przypomnieć, że w domu, głodne ptaszki czekają na
nasiona. I że musimy wracać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz