czwartek, 21 stycznia 2016
Babcia atakuje.
Wczorajsza bitwa na śnieżki, tak się spodobała dzieciaką, że dziś ją powtórzyły. O ile wczoraj babcia zdołała wyegzekwować , że dopóki się nie ociepli, będą układać puzzle. Dziś już nie chciały zaczynać dnia od puzzli. Nawet mój zamek - Hohenschwangau Bawaria - puzzle, nie stanowi odpowiedniej zachęty do pozostania w domu. Po śniadaniu, od razu ruszyły na podwórek. Na szczęście, trochę dłużej dziś sobie pospały. Więc i tak wyszły około dwunastej. Poza regularną bitwą na śnieżki, dziś było strzelanie do celu. To znaczy rzucanie do celu, a konkretnie do bałwana, którego resztki stały od kilku dni. Dokładnie od ostatniej lekkiej odwilży, gdy to jegomość zamienił się w lodową rzeźbę. Dostało się też i babci, gdy wyszła z domu na zakupy. Myślałem, że będzie niezadowolona, ale źle myślałem. Choć w pierwszej chwili, gdy padła ofiarą zmasowanego ataku, zrobiła groźną minę. To po chwili, miała już szeroki uśmiech. Szybko też przystąpiła do kontrataku. Wyrzucała śnieżne kulki z prędkością światła. W pewnym momencie miałem wrażenie,że babcia ma większy ubaw, niż wnuczki. Zresztą wczoraj, miałem takie samo wrażenie, gdy układała z dzieciakami puzzle - Barbie - super księżniczka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz