wtorek, 23 lutego 2016

Strach pozostał.

Po  ostatniej wizycie w lesie i nieudanych bezkrwawych łowach. Julka nie daje się namówić na kolejne. Jej różowy aparat cyfrowym - VTech – Kidizoom, chwilowo poszedł w odstawkę. Próbowałem ją namówić na wizytę w lesie u naszego kuzyna. Choć w tym wypadku, las to za duże słowo, bo to tylko kilkaset drzew posadzonych za domem. Jednak spotkać tam można stado saren, które żerują na okolicznych polach. W tym lasku schodzą się na nocleg. Przychodzą też, gdy załamuje się pogoda. Las chroni je wtedy przed wiatrem. Ostatnio jedna sarna zaczęła podchodzić prawie pod same okna. Prowadząc ze sobą swoje potomstwo. Malec kroczył grzecznie obok mamy. Nie odstępując nawet na krok. Julka nie chce jednak o tym słyszeć. Las kojarzy jej się teraz tylko z dzikami. Większość czasu po powrocie z przedszkola, spędza u sąsiadów. Obcowanie z naturą zamieniła na grę w – 5 sekund, albo układanie puzzli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz