Julka już wypoczęta. Od samego rana, na wysokich obrotach. Nim
babcia zaprowadziła ją do przedszkola, zrobiła pewnie kilkanaście kursów między
kuchnią babci, a moim pokojem. Za każdym razem coś mi oznajmiając. Jak nie to ,
że dziś będzie miała zajęcia ze swoją
ulubioną panią Natalią. To, żę po
powrocie z przedszkola, mama zawozi ją do
koleżanki. Wraz z jej rodzeństwem, będą grały w – 5 sekund junior. Na koniec
oznajmiła mi, że jutro i w niedzielę, mam wybrać się z nią na bezkrwawe łowy. W
pierwszej chwili nie zorientowałem się o czym mówi. Julka jednak szybko wyjaśniła mi o co chodzi.
Mianowicie, wczoraj oglądała program w tv. W którym pan chodził po lesie i
fotografował zwierzęta. I że to się nazywa, bezkrwawe łowy. I ona jutro, też
pójdzie do lasu ze swoim różowym aparatem cyfrowym - VTech – Kidizoom. Tym, którym tak
szczegłółowo dokumentowała zawartość kartonów na strychu. I też będzie robić
zdjęcia zwierzętom. A ja mam iść z nią. Próbowałem się wykręcić, mówiąc, że mam
zepsuty aparat. Jednak to nie przeszło. Nim skończyłem mówić. Julka powiedziała,że
przecież aparat jest dobry, bo wczoraj fotografowałem kota gdy bawił się
kłębkiem wełny. Teraz siedzę i czyszcze
obiektywy na weekendowe łowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz