niedziela, 21 lutego 2016

Dzik.

Z samego rana Julka  zaczeła  przygotowania do wyprawy na bezkrwawe łowy. Mieliśmy iść wczoraj, jednak pogoda skutecznie nam to uniemożliwiła. Od rana zaczoł padać deszcz. Najpierw delikatny kapuśniak, potem było już tylko gorzej. Dziś jednak pogoda dopisała. Ranek powitał nas słońcem, co ostatnio żadko się zdaża. Julka  zaraz po śniadaniu, zaczęła się ubierać do wyjścia.  Oczywiście pierwsze co  zrobiła, to spakowała swój  różowy aparat cyfrowym - VTech – Kidizoom. Chwilę później, zwarta i gotowa, zameldowała się w moim pokoju. No, ja jeszcze gotowy nie byłem. Trochę mnie popędzała. Wreszcie wyruszyliśmy. Las jest blisko, więc podjechaliśmy tam w kilka minut. Samochód zostawiliśmy obok starej leśniczówki i ruszyliśmy w głąb lasu. Krzewy są jeszcze bez liści, więc widoczność, była bardzo dobra. Tyle tylko, że prucz śpiewających nam nad głowami ptaków. Żadnego zwierza, którego można by ustrzelić aparatem Julki, nie było. Kilkaset metrów od leśniczówki, rośnie stary, rozłożysty dąb. Jest naprawdę ogromny. Stwierdziłem, że Julka musi go zobaczyć. By skrócić drogę do dębu. Zeszliśmy z udeptanej ścieżki i weszliśmy w zagajnik. To byłbłąd. W zagajniku, trafiliśmy na dzika. Z jednej strony, był to gruby zwierz na którego mogliśmy zapolować naszymi aparatami. Jednak wyskoczył z zarośli tak szybko, że Julka, bardzo się wystraszyła. Mimo, że dzik nie był zainteresowany atakowaniem nas. Wręcz przeciwnie, uciekł głęboko w las. To Julka miała już dość łowów. Prawie się rozpłakała. Mimo zapewnień, że dzik już uciekł. Trzymając mnie kurczowo za rękę, powtarzała, że wracamy do domu. Tak skończyły się nasze bezkrwawe łowy. Po powrocie do domu, gdy Julka trochę ochłonęła. Zagraliśmy razem z babcią w – Kalejdoskop 50 gier. Gdy podczas gry, zapytałem Julkę, kiedy teraz idziemy do lasu na bezkrwawe łowy. Usłyszałem, że już jej to nie interesuje.:). Myślę , że za jakiś czas minie jej strach przed ponownym spotkaniem dzika. Wtedy wybierzemy się jeszcze raz z aparatami do lasu na łowy. Bo dziś Julka , sparaliżowana strachemnie zrobiła ani jednego zdjęcia. Ja zresztą też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz