Kilka fajnych dni nad jeziorem, szybko minęło. Do południa, próbowaliśmy się pozbierać, po wczorajszym maratonie z –
Kalamburami. Zabawa była taka, że od śmiechu, dziś bolą nas mięśnie brzucha.
Niekwestionowaną królową –„Kalambur” została Julka. Sposób w jaki pokazywała
hasła do kalambur . powodował salwy śmiechu u reszty graczy. I nawet, gdy po jej pantomimie nie można było odgadnąć, co
znajdowało się na jej karteczce, to
nikt się nie złościł, że nie może odgadnąć hasła Kalambur. Wręcz przeciwnie,
wszyscy czekaliśmy na występ Julki.
Musimy to powtórzyć i to jak najszybciej. Jednak nie dziś. Dziś trzeba się rozpakować i zająć się górą prania, która przyjechała z
nami z nad jeziora.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz