wtorek, 30 stycznia 2018

I ODLECIAŁ.



Jest postęp. Dziś nie pada. Za to wiatr zrywa czapki z głów. To jednak nie zniechęciło  dzieciaków do wyjścia na podwórze. Myślałem, że wczorajsza wizyta w kinie na „Krainie Lodu”. Sprawi, że do łask wrócą, wspominane wczoraj puzzle - „ „Kraina Lodu”, „Anna i Elsa”, czy Przyjaciele z Krainy Lodu. Jednak muszą trochę poczekać na swoją kolej, bo dzieciaki wpadły na pomysł, by wykorzystać wietrzną pogodę i sięgnęły ze strychu stary latawiec. I się zaczęło. Najpierw, szukanie odpowiedniego sznurka, bo stary okazał się sparciały. Potem, dorabianie ogona. Stary gdzieś zaginął. W ten sposób, to jest na szukaniu i dorabianiu brakujących elementów. Zeszło nam całe przedpołudnie.  W końcu jednak, cytując klasyka „nadeszła wiekopomna chwila”. Latawiec wzbił się w górę. A wraz z nim, głośne krzyki Julki i Mateusza. Najpierw, radości z lotu latawca i to od pierwszej próby. Potem zamienione na odgłosy walki, o to, kto ma nim sterować. Gdy konflikt zaczynał przybierać na sile. Silny podmuch wiatru zakończył go, jednym zdecydowanym szarpnięciem. Latawiec wyrwał się z rąk dzieciaków i poleciał tak wysoko, że nie pozostało nam nic innego, jak tylko odprowadzić go wzrokiem. Przez chwilę, mieliśmy nadzieję, że zaraz wyląduje i zabawa będzie trwać dalej. Okazało się jednak, że podmuch był tak silny, że latawiec szybko zniknął nam z oczu. Chowając się gdzieś za wielkimi drzewami. Radość zamieniła się w smutek. Dwójka, która jeszcze chwilę temu walczyła ze sobą. Teraz ze spuszczonymi głowami i smutkiem na twarzy wracała do domu. Później spróbuje poszukać uciekiniera. Jeżeli go nie znajdę, to chyba będę musiał odwiedzić sklep Trefl.  Trochę zrobiło mi się żal dzieciaków. przygotowywali ten latawiec z takim zaangażowaniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz