Dziś wpadła do mnie Marika z małym Olem. Tym samym pogodnym olem
z którym układałem – Kąpiel Prosiaczka, czy puzzle – Farma. Kiedyś rozmawialiśmy o roślinach doniczkowych. Obiecałem jej wtedy,
że dam jej Grubosza, potocznie zwanego drzewkiem szczęścia i Grudnika inaczej kaktus bożonarodzeniowy. A że święta tuż tuż, Grudnik będzie jak
znalazł jako ozdoba. Nim weszliśmy do domu, chwilę spędziliśmy w ogrodzie. Wczoraj
posadziłem pięć różaneczników, które czekały na to od wiosny kiedy to je
zakupiłem. Marika miała ze mnie niezły ubaw. Gdy powiedziałem, że kwiaty przy
których stoi posadzone zostały wczoraj tj. 8 grudnia. Ale to nie moja wina, że
zima przypomina wiosnę, a wcześniej nie miałem czasu, albo chęci. Małemu Olowi,
spodobały się różaneczniki. Zaraz, gdy tylko podeszliśmy bliżej rabaty, puścił
rękę mamy i zaczoł chować się za krzewami. Wyglądał jak mały skrzat. Gdy już
obeszliśmy „zimowy” ogród, przenieśliśmy się do domu. Mały skrzat też. W domu
jednak mały Olo był trochę marudny, ale
tylko do momentu, gdy zobaczył pudełko z puzzlami -101 Dalmatyńczyków, które
zostawiła wczoraj Julka. Musiał przypomnieć sobie jak ostatnio się razem bawiliśmy,
bo chwilę później puzzle leżały już na środku pokoju, a Olo wymownie patrzył w
moją stronę. Uśmiechając się tak jak tylko
on potrafi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz