środa, 20 grudnia 2017

KUPIONE.


I  z głowy. Prezenty kupione. Sklep  Trefl, znów okazał się bezkonkurencyjny. Choć najpierw straciłem sporo czasu na mieście. Zachodząc od sklepu do sklepu, przeciskając się przez tłum , który podobnie do mnie, zostawił wszystko na ostatnią chwilę. I teraz nerwowo biega między regałami, szuka, przekłada nerwowo karton  za kartonem wypatrując czegoś oryginalnego..  Trafiło się kilka osób z kartkami, że niby do Mikołaja.  Przez chwilę myślałem o nich, szczęściarze. Ci przynajmniej wiedzą co mają kupić.  Szybko jednak dotarło do mnie, że tak szczęśliwi, to oni nie są. To co mają na kartkach, niekoniecznie czeka na nich na półce.  A najczęściej słyszane odpowiedzi od  miłej pani za ladą, to: nie ma, już niema, do świąt już raczej nie będzie. Widząc i słysząc to wszystko. Stwierdziłem, że wolę być w grupie tych, bez kartki do czcigodnego brodacza. W tym samym momencie mój organizm, przypomniał mi, że jestem szczęśliwym posiadaczem pary nóg ­ (zaczęły boleć)  J. Wtedy  wrócił mi rozum, a ja wróciłem do domu. Zasiadłem przed komputerem i w kilkanaście minut było po wszystkim. Żeby było śmieszniej, dzień wcześniej, planowałem, że tak właśnie zrobię, mimo to, wylądowałem w tradycyjnym sklepie.  Czyżby „skleroza”?. Chyba będę musiał przyjrzeć się swojej diecie. J  Najważniejsze, że zdążyłem zamówić w odpowiednim terminie. Frog King _ gra karciana, 1,2,3 liczysz Ty!- piękne drewniane liczydło – jak z mojego dzieciństwa i jeszcze kilka drobiazgów ze sklepu Trefl. Sprawa załatwiona. I po co było wędrować po mieście?.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz