poniedziałek, 15 maja 2017

KOLEJKOWICZE SIĘ ROZKRĘCAJĄ.

Jak pisałem wcześniej, wczorajszym popołudniem zasiedliśmy przy ogrodowym stole do „Kolejki”.  Dołączyła do nas jeszcze córka sąsiadów i się zaczęło. Kombinowanie, spekulowanie. Walka o karty pomocy jak choćby karta matki z dzieckiem na ręku, czy towar z pod lady, które przesuną pionek bliżej upragnionych zakupów. Emocje jak przy grze w – 5 Sekund. Pewnie dla tego, że nam, czyli starszyźnie. Za każdym razem gdy zasiadamy do „Kolejki”. Wszystko się przypomina. Cały absurd tamtych czasów. Ale i wieczorne dyżury w kolejce. Gdzie bywało różnie. Czasem bardzo wesoło, gdy kolejkowiczom dopisywał humor i wymieniali się zabawnymi historiami ze swojego życia. Czasem wprost przeciwnie, jak wtedy gdy dochodziło do przepychanek, ubliżania, czy nawet rękoczynów. Gdy ktoś chciał „wepchać” się bez kolejki. Nie przebierając  w słowach i czynach. Na szczęście tych drugich było mniej. Nasza kolejka jest zdecydowanie pokojowa, a produkty o które wtedy trzeba było walczyć uśmiechały się do nas z grilla J

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz