piątek, 24 lutego 2017

ODROBINA RUCHU DOBRZE NAM ZROBI.

Po pączkowym obrzarstwie, czas najwyższy trochę się rozruszać.  Dziś gdy Mateusz z Julką wrócili ze szkoły. Zabrałem ich na basen. Począdkowo nie wyglądali na szczęśliwych. Co było dziwne, bo do tej pory na hasło basen. Rozlegał się okrzyk radości. Tym razem, było  inaczej. Patrząc na ich ruchy, stwierdziłem,że sportem na dziś, mogą być szachy. Ewentualnie układanie puzzli. Chćby – Afrykańskie słonie. Ale nie ma zmiłuj. Padło hasło – macie 10 minut na przygotowanie i zameldowanie się w samochodzie. Trwało to trochę dłużej. Jednak dali radę. Na basenie odzyskali sprawność i chęci do zabawy. Najpierw trochę popluskali się w małym basenie. Potem ruszyli na zjeżdżalnie. Tam udowodnili, że sił mają dużo. Bardzo dużo. Wbiegali na zjeżdżalnię z prędkością światła. Po ociężałości spowodowanej nadmiarem pączków nie pozostało śladu. Mi też przydało się trochę ruchu. Po powrocie jednak miny młodym, trochę zrzedły. Mama z szerokim uśmiechem na ustach. Zaprosiła młodzież do lekcji. Trochę im to zajęło. Jednak gdy już się uporali z pracą domową. Przyśli do mnie, by zagrać w – kalejdoskop 50 gier. Długo jednak to nie trwało. Basen i odrabianie lekcji, zrobiły swoje. Po niecałej godzinie gry w Kalejdoskop 50 gier. Padli oboje. Mateusz padł, nawet bardziej od Julki. Zasnął w ubraniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz