Po weekendowych koncertach, zapanowała stagnacja. Cały poniedziałek
Julka spędziła w hamaku, rozpiętym pomiędzy dwoma jabłoniami. Dziś też
bujała się w hamaku. Tym razem wzięła ze sobą książkę. Co innego Mateusz. Od dwóch
dni gania za piłką . to u siebie, to u kolegów.
„Kolejka”, czy skaczące kapsle, chwilowo poszły w odstawkę. Ale tylko
chwilowo. Jak znam Mateusza i Julkę,
zbyt długo nie wytrzymają, bez puzzli, czy gier planszowych. Ostatnio nawet
razem przeglądali strony sklepu Trefl . szukając czegoś nowego i chyba
znaleźli. Julka wspominała mi coś o nowej grze - Chicken Bonanza. Po jej minie
widzę, że bardzo jej się spodobała. Przynajmniej jej opis. Jak znam życie, to
młoda niedługo ją zamówi, a może już ją zamówiła i tylko
patrzeć jak do drzwi zapuka kurier.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz