Mazury się udały. Mateusz z Julką, wrócili zadowoleni. Zwiedzili
zamek Krzyżacki w Rynie. Pływali też po jeziorze
Niegocin-Kisajno. Oczywiście żaglówkami i nie było to monotonne pływanie. W pewnym
momencie, zerwał się silny wiatr i żaglówki zaczęły płynąć naprawdę szybko fale,
które się wówczas wytworzyły, były całkiem duże. To sprawiło, że żaglówka zaczęła wznosić się i
opadać jak na prawdziwym morzu. Żeby jednak
nie było tak słodko. Trafił się dzień z deszczową pogodą. Na szczęście nie
tylko Julka była przygotowana na tą okoliczność. Gra 5 sekund którą wzięła ze
sobą, dołączyła do skaczących kapsli, kart Piotruś, czy kalambur w wersji
delux. Przy takiej ilości pozycji do wyboru, bo każdy wziął ze sobą coś na taką
okoliczność. Nuda im nie groziła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz